WIADOMOŚCI

Kierowcy Williamsa przyznają, że różnice czasowe w stawce będą znacznie większe niż ostatnio
Kierowcy Williamsa przyznają, że różnice czasowe w stawce będą znacznie większe niż ostatnio © Williams

Kierowcy Williamsa nie zgadzają się co do skali różnic czasowych w stawce spowodowanych przez zmianę przepisów technicznych, ale zgodnie potwierdzają, że będą one większe niż w zeszłym roku. Alex Albon po bahrańskich testach sugeruje, że różnica w Australii między najlepszym a najgorszym zawodnikiem w stawce ponownie może przekraczać trzy sekundy.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Tegoroczna zmiana przepisów technicznych stanowi największą w całej historii Formuły 1, do czego przyłożyły się zarówno zamiany po stronie aerodynamiki, jak i układu hybrydowego V6 turbo.

Nowe bolidy są nieco mniejsze, mają krótszy rozstaw osi, są węższe przez co również nieco lżejsze. Swoje w całym układzie dokładają bowiem znacznie ciążące i zdecydowanie większe akumulatory, które teraz muszą gromadzić energię pozywającą hybrydzie w blisko 50 procentach generować moc tylko z części elektrycznej. Jeżeli dodamy do tego nieco węższe ogumienie i szereg mniejszych zmian, okaże się, że zespoły sprostały potężnemu wyzwaniu i podczas testów nie było powtórki z 2014 roku, kiedy to częściej bolidy stały w garażu niż jeździł po torze.

Zestaw nowych przepisów po stronie silnika opracowany był z myślą ściągnięcia do F1 nowych producentów, co częściowo udało się, gdyż do świata Grand Prix zawitało Audi. Po stronie aerodynamicznej zmiany miały poprawić ściganie i możliwości wyprzedzania jednak szybko okazało się, że duża część z tych zmian ma łatać "niedoskonałości" nowej architektury silnikowej, która zmusza kierowców do niecodziennych zabiegów, aby odzyskiwać energię na końcu prostych czy też w wolnych zakrętach.

Mimo tych wszystkich zmian wczorajsze testy w Bahrajnie zdominowane zostały przez dobrze znaną dotąd wielką czwórkę czyli Mercedesa, McLarena, Ferrari i Red Bulla. Pierwsze siedem miejsc zajęli reprezentanci tych właśnie ekip i stało się tak tylko dlatego, że na torze zabrakło Maksa Verstappena. Gdyby Red Bull podzielił obowiązki testowe między obu swoich kierowców zapewne na szczycie tabeli znalazłby się komplet ośmiu kierowców tych ekip.

Czołową siódemkę dzieliło dokładnie 0,840 sekundy, co stanowi sporą zmianę w porównaniu do minionego sezonu, gdzie w takiej różnicy nie raz potrafiła zamknąć się cała stawka w kwalifikacjach.

Ósmy wczoraj Carlos Sainz tracił w swoim Williamsie do lidera już 1,654 sekundy, jednocześnie będąc o 0,8 sekundy wolniejszym od 7. Hamiltona.

Ostatnia pozycja w tabeli wyników należała do Sergio Pereza w nowym zespole Cadillaca, który na razie korzysta z jednostek napędowych Ferrari. Meksykanin na koniec dnia tracił do najszybszego Russella 4,732 sekundy. Wyniki drugiego dnia nie wyglądały wiele lepiej.

Takie różnice sprawiły, że zaczęły pojawiać się pytania dotyczące układu sił w stawce i tego czy w Melbourne podczas pierwszej w tym roku czasówki będzie można liczyć na jakakolwiek niespodziankę.

Alex Albon z Williamsa wyklucza taki scenariusz, przekonując, że stawka może w początkowej fazie mistrzostw podzielić się na więcej podgrup.

"Myślę, że wszyscy w pewnym sensie zawsze szufladkowali przez ostatnie kilka lat F1 jako Formułę 1.0 i F1 1.5. Dwie oddzielne grupy" wyjaśniał Taj na kanale YouTube Williamsa. "Myślę, że w tym roku możliwe, że będą nawet cztery różne grupy. Myślę, że będzie czołówka, wyższy środek stawki, niższy środek stawki..."

Jego zespołowy kolega wydawał się jednak bardziej optymistycznie nastawiony do tego co nas czeka w Australii już za nieco ponad dwa tygodnie.

"Pamiętam, że w 2019 roku między zespołami były bardzo duże różnice" mówił Sainz, odnosząc się do kwalifikacji do GP Australii 2019, gdzie różnica między pierwszym a 20. kierowcą w Q1 wynosiła nieco ponad cztery sekundy.
"Mam wrażenie, że przynajmniej na początku tego roku różnice będą duże. Może nie aż tak duże jak wtedy, trochę mniejsze, ale wciąż większe. W zeszłym roku w Q1 w pół sekundy mieściło się 20 bolidów. Naprawdę wątpię, żeby w Australii, w pierwszym wyścigu, było 20 aut w pół sekundy."

W tym momencie do rozmowy włączył się Albon dodając: "Uważam, że w pół sekundy zmieszczą się teraz dwa bolidy."

Sainz doprecyzował, że mówi o "całej stawce mieszczącej się w trzech sekundach" w Melbourne, na co Taj odparł: "Nie sądzę, że do tego dojdzie. Nie sądzę, że cała stawka od góry do dołu zamknie się w trzech sekundach."

"A my mieściliśmy się w obrębie pół sekundy" ubolewał były kierowca Ferrari. "To pokazuje, co nowe przepisy potrafią zrobić również w negatywnym sensie, bo dla nas, jako kierowców, szczerze mówiąc, Abu Zabi i kilka ostatnich wyścigów zeszłego roku były świetne, wiedząc, że wszyscy mieściliśmy się w różnicy kilku dziesiątych sekundy."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.