Charakterystyka toru, niska przyczepność nawierzchni oraz porywy nadmorskiego wiatru były przyczyną dramatycznego przebiegu piątkowych treningów na torze w Zandvoort. Obie sesje przerywane były czerwonymi i żółtymi flagami po licznych incydentach.
Poniżej przedstawiamy główne problemy jakie mieli kierowcy podczas treningów w Zandvoort oraz jak się z nich tłumaczyli.
Kimi Antonelli
Kilka minut po rozpoczęciu pierwszej sesji treningowej serię przygód zawodników zapoczątkował Kimi Antonelli.
Zawodnik Mercedesa od początku sesji próbował mocno cisnąć na technicznym torze co ostatecznie zakończyło się utknięciem w pułapce żwirowej przy zakręcie numer 9.
Włoch przyblokował delikatnie przednie prawe koło i zabrakło mu przyczepności, aby utrzymać bolid na torze. Ten uniknął uderzenia w bandę, ale zatrzymał się w pułapce żwirowej, z której nie dało się wycofać.
"Już na początku pierwszej sesji naciskałem dość mocno, potem zablokowałem koła i wylądowałem na poboczu, przez co moja sesja skończyła się po zaledwie jednym okrążeniu" mówił po wszystkim Antonelli.
"Oczywiście nie było to idealne, bo straciłem sporo czasu na torze i praktycznie nie przejechałem żadnych okrążeń. W drugim treningu musiałem więc dopiero zbudować swoje tempo."
"Jest jeszcze sporo pracy do wykonania, ale wiemy, nad czym musimy popracować i teraz z niecierpliwością czekam na jutro."
Lewis Hamilton
Chwilę po przygodzie Włocha na torze gorąco zrobiło się Lewisowi Hamiltonowi, który po przerwie wakacyjnej chciałby na nowo rozpocząć swoją przygodę z legendarnym Ferrari. Niestety nic nie wskazuje na to, aby jego sytuacja miała szybko się poprawić.
Siedmiokrotny mistrz świata w obu treningach miał problemy, które poskutkowały efektownymi obrotami. W pierwszej sesji Hamilton przerwał pierwszą próbę pokonania szybkiego okrążenia, ale znacznie większe problemy czekały go na drugim kółku.
7-krotny mistrz świata stracił panowanie na wyjściu z drugiego zakrętu sporo przed trójką, która znacznie częściej przysparza kierowcom problemów tym miejscu toru. W przypadku Hamiltona wyglądało no to, że redukcja biegów podczas hamowania przyczyniała się do nagłej utraty przyczepności tylnej części auta, które wykonało efektowny obrót o 360 stopni.
Hamilton uniknął uderzenia w bandy, ale zniszczył komplet świeżych opon.
Ferrari nie zaliczyło dobrego początku weekendu na Zandvoort, a Hamilton miał podobną przygodę, ale w innej części toru, także w drugiej sesji. Po południu obrócił się w zakręcie numer 9, po tym jak delikatnie wyjechał kołami poza tor.
"Myślę, że pierwszy incydent wynikał po prostu z tego, że za bardzo naciskałem" tłumaczył Hamilton. "Ostatecznie także komfort jazdy nie jest na takim poziomie, jakiego byśmy chcieli. Samochód jest dość nieprzewidywalny."
"W drugim przypadku zahaczyłem o trawę i miałem uślizg, i to by było na tyle. Mam nadzieję, że więcej się to nie powtórzy."
Yuki Tsunoda
W czasie gdy Kimi Antonelli utknął w pułapce żwirowej, w innej części toru problemy miał Yuki Tsunoda. Japończyk stracił panowanie nad autem w szykanie 11/12 po najechaniu na tarkę.
W jego przypadku wystarczyły na torze tylko żółte flagi. Kierowca Red Bulla zdołał wygrzebać się z pułapki żwirowej i dojechać do boksu samodzielnie.
"Kiedy próbujesz wycisnąć maksimum osiągów, takie rzeczy mogą się zdarzyć" mówił po wyjściu z auta. "Oczywiście to nie było idealne, ale z drugiej strony przynajmniej wiem, gdzie leży granica, muszę tylko trochę lepiej wszystko poskładać w całość."
Max Verstappen
Najdziwniejszy incydent miał miejsce już po zakończeniu pierwszego treningu, kiedy kierowcy mieli okazję do wykonania próbnych startów. Max Verstappen przy okazji postanowił zasymulować agresywne wejście w pierwszy zakręt, ale przeszacował dostępną przyczepność, zblokował koła i wypadł z toru. Jego bolid zatrzymał się przed bandami, ale ugrzązł z pułapce żwirowej.
Jego ekipa po treningach twierdziła, że incydent wynikał z tego iż w jego aucie był źle dobrany balans hamulców, a sam Holender podczas swoich obowiązków przed kamerami po treningach dziwnie nie został zapytany o te wydarzenia.
"Wciąż zmagam się z tymi samymi problemami i ponownie próbowaliśmy wielu rzeczy w samochodzie, ale tak naprawdę nie wydaje się, żeby cokolwiek zmieniało mój podstawowy problem" mówił.
"Zobaczymy w nocy, czy uda się coś jeszcze znaleźć, ale nie spodziewam się jakiegoś ogromnego przełomu - jest po prostu trudno. Dodatkowo układ toru prawdopodobnie też nie sprzyja problemom, jakie mamy z samochodem."
"Głównym kłopotem jest podsterowność. W środkowym sektorze jest wiele długich zakrętów, więc to nie wygląda najlepiej. Myślę, że naprawdę ciężko będzie znaleźć się w pierwszej piątce, na to wygląda, ale zobaczymy jutro."
Lance Stroll
Do najbardziej dramatycznego w skutkach wypadku doszło w drugiej sesji za sprawą Lance'a Strolla. Kanadyjczyk potężnie rozbił auto w trzecim zakręcie, zapewniając sporo pracy swoim mechanikom.
Co ciekawe ekipa Astona Martina na torze Zandvoort prezentowała ponad przeciętne tempo, plasując się w pierwszym treningu za McLarenami, Fernando Alonso pojechał też szybko w drugiej sesji.
Lance Stroll nie miał okazji, aby pokazać w niej swoje tempo a zapewne wielu kibiców mając w pamięci jego kłopoty z nadgarstkami oraz kontuzję Daniela Ricciardo, której nabawił się po bardzo podobnym wypadku w tym samym miejscu toru, obawiała się o to, czy przypadkiem Kanadyjczyk ponownie nie doznał kontuzji.
Szybko okazało się, że Stroll jest cały, mimo iż powtórki z kokpitu wyraźnie pokazały iż w momencie uderzenia w bandę trzymał mocno kierownicę. Szczęśliwie dla niego ta nie została wyszarpana mu z rąk tak, jak to było w przypadku Ricciardo.
"Tak, wszystko w porządku" mówił pytany po sesjach czy nie doznał urazu.
Alex Albon
Pierwszy zakręt toru przysporzył problemów wielu kierowcom, oprócz wspomnianego już Maksa Verstappena w piątek szerokie wyjazdy zaliczyli tam George Russell i Alex Albon. W przypadku tego pierwszego obyło się jedynie na przestrzeleniu zakrętu i przetoczeniu się przez pułapkę żwirową.
More drama in FP2 😮
— Formula 1 (@F1) August 29, 2025
Now Alex Albon has gone off at Turn 1 and bumps the barriers 💥#F1 #DutchGP pic.twitter.com/QtbbDQX4Ub
Mniej szczęścia w tym miejscu miał kierowca Williamsa, który po rozpoczęciu szybkiego okrążenia delikatnie najechał na trawę po lewej stornie toru.
To wystarczyło, aby źle pozycjonować auto przed pierwszym zakrętem i z impetem przelecieć przez pułapką żwirową. Albon prawie wytracił prędkość przed kontaktem z bandą, ale zabrakło mu kilkunastu centymetrów. W efekcie jego Williams uszkodził przednie skrzydło.
"Tutaj jest bardzo wietrznie, więc łatwo dać się zaskoczyć podmuchom i kilka razy w drugim treningu właśnie mnie to spotkało" mówił po sesjach Taj.
"Na szczęście nic poważnego, tylko przednie skrzydło trafi do kosza z częściami, ale poza tym wszystko będzie w porządku. Myślę, że samochód nie jest wcale taki zły."
Nie można też zapomnieć o wydarzeniach z alei serwisowej. Podczas drugiej sesji doszło na niej do kontaktu między Piastrim i Russellem. Jadący z przodu Australijczyk w momencie zjazdu do garażu zmienił nagle zdanie i powrócił na szybki pas alei, aby zjechać do kolejnego boksu. Pech chciał, że znajdował się tam już Russell.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się