Nico Hulkenberg i Gabriel Bortoleto z Saubera, czyli przyszłorocznego Audi, nie mieli jeszcze okazji zasiąść do symulatora z projektem bolidu na następny sezon.
Hulkenberg przyznał, że jednym z powodów tego stanu rzeczy jest próba uniknięcia mylnego pierwszego wrażenia, które mogłoby zaburzyć odbiór nowej konstrukcji:
"W tym momencie wszystko rozwija się dość intensywnie i szybko, dlatego nie chcą nam dać fałszywych odczuć czy punktów odniesienia. Myślę, że to właśnie przez to nadal się wstrzymują."
Dyrektor sportowy w Sauberze, Inaki Rueda, przyznał, że za takim postępowaniem stoją tak naprawdę dwa równoległe czynniki. Pierwszym z nich okazał się być logistyczny - ściśnięty kalendarz tego sezonu utrudnia wybranie dogodnego terminu, który można by całkowicie poświęcić na ewaluację pod kątem sezonu 2026:
"Przed wyścigiem dobrze jest mieć kierowcę w symulatorze przez cały dzień. Nico był w nim w zeszły piątek, a Gabi był w poniedziałek i obaj jeździli po Zandvoort i na Monzy, dlatego musieli już podzielić jeden dzień na dwa tory."
"Jeśli spojrzy się na kalendarz, to naprawdę ciężko znaleźć termin, w którym można by kogoś wcisnąć. Zwłaszcza, kiedy kierowcy chcą już zacząć testować C46 na 2026 i mówią o tym wprost, robi się to prawdziwym wyzwaniem."
Rueda wskazał też czynnik związany z dynamicznym rozwojem auta, o którym mówił Hulkenberg:
"Skala rozwoju jest bardzo duża. Wiem, kiedy zaczniemy wdrażać kierowców do C46, ale nie chcemy robić tego zbyt wcześnie, żeby to, co dostaną teraz, nie odbiegało znacząco od tego, czym będą finalnie jeździć."
O takiej skali postępów w rozwoju przyszłorocznych bolidów mówił już Charles Leclerc, który przyznał, że różne elementy mogą zmieniać się nawet na przestrzeni jednego tygodnia. Nico Hulkenberg przyznaje z kolei, że podszedłby do takiego stanu prac nad autem z otwartą głową:
"Tak naprawdę niezbyt martwi mnie, co mówią inni. W symulatorze dostajesz to, co może ci on dać. Zawsze wyciąga się z tego jakieś odczucia i przyjmuje pewien punkt widzenia. Na pewno na samym torze będzie inaczej, nie można spodziewać się niczego innego. Tutaj chodzi więc o poznawanie, uczenie się i adaptowanie do nowych regulacji."
Oprócz Audi z symulatora na przyszły sezon nie skorzystał jeszcze zespół Haasa. Ayao Komatsu, szef zespołu, również tłumaczy to zbyt dużym tempem zmian. Mówi też jednak, że w przypadku tak małego zespołu jak Haas takie plany tym bardziej nie mają obecnie większego sensu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się