komentarze
  • 1. sivshy
    • 2008-12-19 12:34:59
    • *.internetdsl.tpnet.pl

    Mądre słowa, ale teraz jakby nieaktualne. Przy obecnych standardach bezpieczeństwa, trzebaby się na prawdę bardzo postarać, aby zginąć za kierownicą bolidu F1. Szkoda tylko że tak późno zaczęto dbać o bezpieczeństwo, i tyle ludzi musiało zginąć aby władze F1 uświadomiły sobie, że trzeba podnosić standardy...

  • 2. 19tomek922
    • 2008-12-19 12:36:33
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    przynajmniej jest szczey. zreszta chyba kazdy wie ze jest takie ryzyko w tym pieknym sporcie.

  • 3. 19tomek922
    • 2008-12-19 12:37:19
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    w sumie masz racje.... no ale wiadomo czlowiek uczy sien a bledach ....

  • 4. 19tomek922
    • 2008-12-19 12:37:29
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    sie na*

  • 5. Smola
    • 2008-12-19 12:39:45
    • *.adsl.inetia.pl

    Standardy w Formule 1 podnosiły się wraz z nowymi technologiami. Trzeba powiedziec, że tak na prawdę, poziom bezpieczeństwa zwiększyło wynalezienie karbonu i zastosowanie go w samochodach wyścigowych. Warto poczytac o właściwościach tego specyfiku. O ile dobrze pamiętam, w którymś numerze zeszłorocznego F1 Racing był artykuł poświęcony materiałom wykorzystywanym do budowy bolidów.

  • 6. piotrek74
    • 2008-12-19 12:56:00
    • *.internetdsl.tpnet.pl

    a co teraz mają mówić mechanicy w pit stopach ? (nie tylko kierowca ryzykuje )

  • 7. alert119
    • 2008-12-19 13:31:28
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    No troche szkoda że zaczeli dbać o bezpieczeństwo tak pózno, ale ja wiem i zapewnie wy też wiecie że smierć mistrza (szkoda że musial być to mistrz...) senny była punktem zwrotnym w f1. To własnie dzieki niemu podnioslo sie bezpieczenwo. I najlepszym tego przykladem jest jest nikt inny jak wlasnie Robert Kubica podczas pamiętnego gp Kanady. tak tak .. przynajmniej moim zdaniem Robert żyje dzieki Sennie

  • 8. [email protected]
    • 2008-12-19 14:00:28
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Schumi dziarmoli że śmierć Senny wywarła na nim takie wrażenie ale ja pamiętam jak stał na podium w promiennym uśmiechu tak więc niech nie dziarmoli ..

  • 9. Master666
    • 2008-12-19 14:57:44
    • *.dolsat.pl

    [email protected] - chyba nie pamiętasz... Schumacher płakał wtedy jak niemowlę.

  • 10. Ra-v
    • 2008-12-19 15:23:50
    • *.adsl.inetia.pl

    dziarmol na podium schumacher moze i sie usmiechal ale nie wiem czy mial wtedy swiadomosc o smierci Senny... Natomiast na konferencji nie potrafil slowa wysksztusic przez płacz... mowil ze to dla niego zadna przyjemnosc wygrac z takiego powodu i mika z ralfem go pocieszali ale fakt jest taki ze na pewno do smiechu mu nie bylo...

  • 11. niza
    • 2008-12-19 15:32:11
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    dobrze, że teraz nie ma takiego ryzyka bo nie oglądałabym tego sportu

  • 12. pjc
    • 2008-12-19 15:46:55
    • *.244.91.2

    Ra-v To nie był ten wyścig.
    W Imoli w 1994 drugi był Larini a trzeci Mika Hakkinen.
    Schumacher płakał po wyścigu na torze Monza w 2000r.
    Pobił chyba wtedy jeden z rekordów Senny, bodajże odniósł 42 zwycięstwo w karierze.

    A wracając do wyścigu z 1994r, to współczuję Schumacherowi bo Senna, mistrz i zarazem idol Michaela, zginął na jego oczach.
    To musiał być szok dla niego jak dowiedział się o tym fakcie po wyścigu.
    Już zawsze będzie pamiętał Sennę przed sobą.
    W sumie gdyby nie ten wypadek to moglibyśmy mieć więcej ofiar w tym sporcie.

  • 13. Skoczek130
    • 2008-12-19 15:54:41
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Mam nadzieje, że śmiertelny wypadek w 1994 roku bł ostatnim w historii F1.

  • 14. pjc
    • 2008-12-19 15:57:15
    • *.244.91.2

    Oby tak było

  • 15. TOTTI
    • 2008-12-19 17:29:25
    • *.232.230.97.marsoft.com.pl

    Madre slowa, ale tak jak mowi sivshy, dzisiaj to sa takie standardy bezpieczenstwa ze teraz nikt nie zginie, szkoda tylko ze dopiero po smierci Senny zatroszczono sie o to. pjc - Tez nie zazdroszcze Schumiego, nie ma nic gorszego jak smierc idola i to na wlasnych oczach choc na pewno do smiechu nikomu nie bylo jak Schumi sie zachowywal jakby nic sie nie zdarzylo jak sie usmiechal do mechanikow i okazywal radosc ze zwyciestwa ale nie wiem czy mial swiadomosc tego ze Senna zginal i tak jak mowisz Schumi plakal na konferencji prasowej po Monza 2000, Ralf i Mika go pocieszali, to chyba Schumi akurat zrownal sie zwyciestwami z Senna choc tez Mice bylo trudno cokolwiek powiedziec i prosil Ralfa by kontynuowal a ten sie rozgadal oczywiscie. Mam nadzieje tylko ze nikt juz nie zginie choc juz kilku kierowcow bylo tego blisko od czasu smierci Senny np. Verstappen mogl splonac zywcem przy pamietnym pit-stopie na Hockenheim 1994, czy tez Hakkinen na Adelaidzie choc sam wypadek nie wygladal makabrycznie a o standardach bezpieczenstwa chyba moglismy sie przekonac dopiero po wypadku Kubicy bo on wygladal strasznie i gdyby to dzialo sie za czasow Senny, raczej by nie przezyl.

  • 16. skylinedrag
    • 2008-12-19 18:05:25
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Na podium Nicola Larini i Mika Häkkinen spuścili głowę w dół by uczcić minutą ciszy śmierć Ratzenbergara, nie Senny. W tym czasie każdy, również Schumacher miał świadomość śmierci Ratzenberga. Mimo to śmiał się , machał do mechaników co wzburzyło opinie publiczną. Ayrton Senna zmarł dopiero po 2,5h od dekoracji zawodników, więc nikt jeszcze wtedy nie miał świadomości o śmierci Ayrtona. Na konferencji natomiast Schumi okazał skruchę to fakt. Zmarł jego największy rywal.

  • 17. pz0
    • 2008-12-19 18:30:50
    • *.sandomierz.pilicka.pl

    Nie ważne czy miał świadomość, że zginął Senna, myślę że wiedział. Jednak nie dajmy się otumanić. Miał pełną świadomość, że zginął Ratzenberger. Nie przeszkadzało mu to mało nie posikać się z radości na podium. Od tego momentu go znienawidziłem, przestał być dla mnie człowiekiem. Teraz wszyscy piszecie, że bezpieczeństwo jest ważne, ale jak tylko FIA chce wprowadzać jakiekolwiek ograniczenia zaraz lament, że nie ograniczać, zabija to F1 itd. Ciekawe jaką mac miałyby obecnie silniki w specyfikacji z 1994 roku. 2000/km, może 3000KM. Nie możemy twierdzić że śmierci na torze już nie będzie. Senna też by nie zginął. Jego zabił jakiś drobny kawałek zawieszenia, który jak pocisk przebił kask i rozwalił mu mózg. Pamiętacie w tym roku jak Kimi zasuwał z urwanym wydechem. W końcu ustrojstwo całkiem się urwało i gdzieś poleciało. Mogło to przecież wylądować na trybunach i zabić widzów, mogło trafić w głowę innego kierowcę, mogło wylądować gdzieś na PitLane, czy cholera jeszcze wie gdzie. Jak bolid się roztrzaskuje to szczątki fruwają wszędzie. Ryzyko ciągle jest i zawsze będzie. Można to ryzyko jedynie zmniejszyć, ale nie da się wyeliminować, chyba że urządzą wyścigi na symulatorach, a nie na torze. Mam nadzieję że kolejnej śmierci na torze nie zobaczę, tamte dwie mi wystarczą i nie chcę przeżywać kolejny raz tego samego. Na mnie wtedy większe wrażenie zrobiła śmierć właśnie Ratzenbergera. Wcześniej również nie było długo śmiertelnych wypadków. Właśnie wypadek Ratzenbergera mi uświadomił jak cienka jest granica bezpieczeństwa. Właśnie po tym wypadku zmieniło się diametralnie moje podejście do F1. Wcześniej myślałem właśnie tak jak wy - szybciej, szybciej, jeszcze szybciej, bez limitów, bez ograniczeń. Po tym weekendzie doszedłem do wniosku, że nie warto. Żadne widowisko nie jest warte poświęcenia życia. Ograniczenie obrotów, czemu nie. te 750 KM to i tak bardzo dużo. Dla mnie w odbiorze wyścigu nie ma znaczenia czy bolid w danym miejscu jedzie z prędkością 220km/h, czy 240km/h, bo i tak nie widać różnicy. Ciekawszy jest dla mnie manewr wyprzedzania przy prędkości np. 150km/h niż oglądanie samotnego bolidu na prostej pędzącego ponad 300km/h.

  • 18. ptasior
    • 2008-12-19 18:38:22
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Myśle, że obecne standardy bezpieczeństwa jeśli chodzi o budowę torów są za wysokie. Jaki sens ma ściganie się na torze, gdzie wyjazd daleko poza tor powoduje co najwyżej stratę 5 sekund. (chodzi mi o tory na lotniskach). Żeby chociaż było więcej pułapek żwirowych to nie, bo bezpieczniejszy jest asfalt ;-/ To nie tylko specyfika obenych bolidów powoduje, że kierowca to 20% wyniku, ale także budowa torów. Kiedyś kierowca dzięki swojej odwadze i umiejętności jeżdżenia na granicy mógł nawet w słabszym bolidzie osiągnąć dobry wynik.

  • 19. pz0
    • 2008-12-19 18:55:02
    • *.sandomierz.pilicka.pl

    skylinedrag - nie wiem dlaczego, ale natychmiast po wypadku wiedziałem (więcej niż przeczuwałem), że Senna zginął, może to było jeszcze pod wrażeniem Ratzenbergera? To była niemal pewność.

  • 20. walerus
    • 2008-12-19 19:36:09
    • *.adsl.inetia.pl

    Amerykę odkrył...

  • 21. skylinedrag
    • 2008-12-19 19:39:01
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    pz0 Podobnie przeczucia miałem w tym momencie. Całą rodzinką patrzeliśmy na TV kiedy Senna uderzył w betonową ścianę w nastroju euforii, że podąża po swoje kolejne zwycięstwo. Też miałem wrażenie, że uderzenie=śmierć. Takie były czasy, konstrukcje bolidu nie były tak dobrze dopracowane jak dziś pod względem bezpieczeństwa. Ratzenberg to jedno, rok przed śmiercią Senny zginął Marian Bublewicz, tyle, że w rajdówce. Wszystko to sprawiło, że na wypadek spoglądało się z nieco innego punku widzenia, z większym dystansem. Choć przyznam, że jak zobaczyłem wypadek Kubicy w Montrealu i jego bezwładną głowę to pierwsze co mi się nasunęło to obraz z wypadku Senny.

  • 22. pz0
    • 2008-12-19 20:43:42
    • *.sandomierz.pilicka.pl

    W Kanadzie widziałem tak samo. Natychmiast przed oczami Imola. Wstyd przyznać ale byłem przekonany, że to kolejny tragiczny wypadek. Okazało się na szczęście, że bardzo się myliłem. Wracając do rzeczy, Schumi znał wypadek Ratzenbergera i wiedział, że Senna miał bardzo ciężki wypadek, a mimo wszystko zachował się wszyscy widzieli jak. Wiem też że kolejna tragedia może się wydarzyć w każdym momencie. Nie można uznać że to już przeszłość. Chciałbym to co teraz piszę kiedyś odszczekać i mam nadzieję że to zrobię.

  • 23. Marti
    • 2008-12-19 21:15:40
    • *.tpnet.pl

    Klimat reportażu z "Die Zeit" nt. Michaela Schumachera oraz wywiad, z którego pochodzą powyższe cytaty, utwierdza mnie w moim przekonaniu, że mimo swoich wielkich osiągnięć Schumi pozostał prostą, normalną osobą, w sposobie jego mówienia nie wyczuwa się żadnej wyższości ani arogancji. Kapitalny artykuł, sczególnie dla jego fanów :-) warto jeszcze dodać, że w tym wywiadzie powiedział także, że nigdy nie wróci za kółko bolidu F1, gdyż ten rozdział jego życia jest definitywnie zakończony. Poza tym coraz bardziej odczuwam, że Schumi nie pała już tak wielką sympatią do Massy jak dawniej...

  • 24. darecky3
    • 2008-12-19 23:58:51
    • *.113.57.167

    pz0 ogolnie co do reakcji Schumachera podczas dekoracji po tragicznym wyscigu bylbym troche powsciagliwy. Po pierwsze latwiej jest sie smucic gdy nie masz powodu do radosci. Wskaz mi choc jednego z czilowki na pudle, ktorzy skacza z radosci z drugie albo trzecie miejsce. Juz Kubica przestal sie cieszyc z drugiego miejsca,odbiera puchar, pomacha , fotka i tyle. Po drugie to Schumacher byl jeszcze mlodym niedojrzalym lepkiem jak Hamilton, ktoremu jeszcze dojrzalosci brakuje. Z jednym sie zgodze owszem, nie rozplakal sie na podjum ale chyba wiesz o tym ze Senna nie byl ostatnia ofiara smiertelna w F1. Nastepcy nie byli kierowcami i dla Schumachera nie znaczyly one w zasadzie niezbyt wiele. Jeden byl tylko kibicem, drugo z obslugi toru. Dwa rozne wyscigi, w obydwoch triumfowal Schumacher, ale trzeba bylo zobaczyc jego reakcje podczas dekoracji oraz na konferencji. Kiedy sie rozplakal w 2000 roku kiedy pobil rekord Senny to bylo nic w porownaniu z tym co mogles widziec pozniej. Nie jestem i nie bylem zwolennikiem Schumachera ale z innych powodow ale na pewno za jego reakcje po wypadku Senny nie moge sie na niego obrazac. Zreszta nikt nie wiedzxial jeszcze o smierci mistrza. Sam Schumacher udzielal setki wywiadow komentujac co przechodzilo wtedy przez jego glowe i setki razy zawsze mowil to samo. jesli jestes nieszczery to zmieniasz wersje a on trzyma sie twardo tego co sie naprawde wydarzylo, pozdro

  • 25. [email protected]
    • 2008-12-20 10:46:19
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    2008-12-19 14:57:44 Master666 <<http:// pl.youtube.com/watch?v= Pihhu5H- X9I&feature= related (usuń spacje)>>dość dziwny sposób okazywania rozpaczy po tak tragicznym Weekendzie (Ratzenberger Barichello Senna)

  • 26. katalończyk
    • 2008-12-20 14:30:01
    • *.eranet.pl

    SENNA był najlepszym kierowcą w historii f1 chciał wtedy na Imoli uczcić pamięć Ratzenberga znaleziono flage AUSTRI w kokpicie wiliamsa SENNY

  • 27. pz0
    • 2008-12-20 14:34:13
    • *.sandomierz.pilicka.pl

    darecky3, co do Senny to może i nie wiedział, wiedział za to o Ratzenbergerze. Ja widziałem, że na pudle cieszył się jak dziecko, które dostało cukierka od Mikołaja. Rzuć okiem na link który podał dziarmol. Pamiętam dokładnie tą jego radochę. To jeden z obrazków które mi utkwiły w ten weekend. Ten błogi uśmiech. Cały weekend chodziłem struty, w baniaku ciągle krążyły myśli wokół Ratzenbergera, przyszło wtedy takie otrzeźwienie jaki to piekielnie niebezpieczny sport, czy warto tyle poświęcić, doszła jeszcze ta kraksa Senny i przyznam że cały wyścig miałem już w dupie. Na koniec dochodzi ta scenka na podium, wszyscy poważni, pomachali ręką pozdrawiając kibiców i tyle. Jedyny który zachował się inaczej to boski Michael. Możesz jego zachowanie odbierać jako jak najbardziej poprawne, dla mnie było żenujące. Teraz po latach może wygląda to nieco inaczej, ale wtedy zawalił się dla mnie sens rozgrywania wyścigów F1.

  • 28. Skoczek130
    • 2008-12-20 17:58:57
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    pz0- Może Schu8mi nie umiał się powstrzymać od uśmiechu.

  • 29. ptasior
    • 2008-12-20 19:28:50
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @darecky3 - co ma wiek Schumachera do jego zachowania? Był już dorosłym facetem. Wiedział, że Ratzenberger nie żyje, mógł się chociaż wysilić i udawać, że jego śmierć go obchodzi. Ale jak ma się całą resztę gdzieś...

  • 30. sivshy
    • 2008-12-20 22:44:19
    • *.internetdsl.tpnet.pl

    No właśnie, może i Ratzenberger niewiele dla niego znaczył, miał w dupie jego śmierć, ale wypadało chyba chociaż udać, że coś go to obchodzi. Po drugie, może nie wiedział że Senna nie żyje, bo nie mógł tego wiedzieć na dwie godziny przed jego śmiercią, ale na pewno wiedział że jest z nim krucho, w końcu widział jak Ayrton przywalił w bandę na własne oczy. A mimo to nawet nie udawał że coś go to obchodzi. Oczywiście skoro wywołało to powszechne oburzenie, Schumi musiał się zrehabilitować, i potem w wywiadach mówił jak to szanuje Sennę itp, po GP Włoch 2000 roku nawet się popłakał. Poza tym wiele razy mówił że zwycięstwo w takim wyścigu nie jest dla niego niczym przyjemnym. Tylko w takim razie skąd się wziął ten banan na ryju, gdy stał na podium? Znowu muszę się zgodzić z pz0.

  • 31. miki008
    • 2008-12-30 20:38:39
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    dobry jest i był ale jeszcze powtórzę oOn ma za to taką kasę że bańka boli


Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2019 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo