WIADOMOŚCI

Hamilton twierdzi, że Leclerc rywalizuje z nim ostrzej niż z innymi kierowcami
Hamilton twierdzi, że Leclerc rywalizuje z nim ostrzej niż z innymi kierowcami © Pirelli

Lewis Hamilton po wylądowaniu w Sao Paulo mówi, że nie "zostanie uciszony" i cały czas domaga się "rozmów, które muszą się odbyć" w związku z tym jak wygląda rywalizacja kierowców Ferrari na torze.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Ekipa z Maranello w Meksyku miała kolejną szanse na zwycięstwo, ale ta została zaprzepaszczona już na pierwszym okrążeniu po tym jak Hamilton i Leclerc stoczyli pojedynek, który wykorzystał Max Verstappen.

Sytuacja w Meksyku nie była pierwszą taką sytuacją w tym roku. Wewnątrz zespołowa rywalizacja dała o sobie znać także na domowym torze Ferrari we Włoszech przez co ekipa nie wykorzystała wszystkich swoich szans.

Już wtedy Lewis Hamilton nawoływał do przeprowadzenia wewnętrznych rozmów. W Meksyku. Charles Leclerc od początku wyścigu ostro zaatakował Hamiltona, ale z racji startu z dalszej pozycji nie zdołał go wyprzedzić w pierwszej sekwencji zakrętów.

Kierowcy Ferrari jechali wtedy na dwóch pierwszych miejscach, mając przed sobą cały wyścig i pełną paletę możliwości strategicznych. Leclerc postanowił jednak rozstrzygnąć losy wyścigu znacznie szybciej, podejmując kolejną próbę ataku na Hamiltona w zakręcie numer 4.

Zarówno, Hamilton, jak i Leclerc przestrzelili ten łuk, a z prezentu skorzystał Max Verstpapen, który wyprzedził Hamiltona. Monakijczyk, który na tor powrócił na pozycji lidera nie oddał pozycji, za co otrzymał od sędziów karę 5 sekund.

Hamilton zaraz po manewrze Leclerca przez radio stwierdził, że ten "go wypchnął", a po zakończeniu wyścigu dodał, ze jego zespołowy partner "działa przeciwko niemu".

"Dojeżdżaliśmy więc do czwartego zakrętu na pierwszym i drugim miejscu" tłumaczył w Meksyku Hamilton. "Gdybyśmy po prostu utrzymali swoje pozycje, myślę, że w dalszej części wyścigu wszystko mogłoby się wydarzyć. Ale kiedy twój zespołowy partner działa przeciwko tobie, a ty tracisz przez to pozycje, jest to naprawdę trudne do zaakceptowania."
"Porozmawiamy o tym we własnym gronie i nie ma sensu mówić teraz zbyt wiele. Nie mamy ustalonych zasad dotyczących wzajemnej walki na torze. Nie wiem, czy ich wprowadzenie zmieniłoby cokolwiek w podejściu Charlesa. Musimy znaleźć jakieś rozwiązanie, ale jedno jest pewne - coś musi się zmienić."

Cztery dni później Leclerc nie dotarł jeszcze na tor po tym jak został zwolniony przez Ferrari z zajęć medialnych w czwartek. Monakijczykowi urodziła się bowiem córeczka.

Lewis Hamilton w osamotnieniu odpowiadał więc na pytania dotyczące wydarzeń z poprzedniej rundy i już na samym początku przyznał, że rozmów, których się domagał jeszcze nie przeprowadzono.

"Cóż, tak naprawdę nie mieliśmy jeszcze czasu, żeby porozmawiać o tym bardziej szczegółowo. Rozmawialiśmy jednak i doskonale rozumiem swoją odpowiedzialność wobec zespołu. W fabryce pracuje mnóstwo ludzi, którzy wkładają w swoją pracę ogromny wysiłek."
"Dlatego zawsze ich chwalę. Dlatego też nieustannie staram się okazywać im wdzięczność i robię absolutnie wszystko, co w mojej mocy, aby pomóc zespołowi w dalszym rozwoju. Czuję, że odegrałem znaczącą rolę w doprowadzeniu naszego zespołu do miejsca, w którym obecnie się znajdujemy, i to jest pozytywne."

Wypowiedź Hamiltona pojawiła się po tym jak Fred Vasseur po wizycie w Meksyku zarzucił swoim kierowcom brak szacunku dla zespołu, przypominając im, że są jedynie dwoma czołowymi pracownikami ekipy liczącej 2 000 osób.

Hamilton zareagował na takie stwierdzenie, odpierając, że "zawsze darzyłem swój zespół najwyższym szacunkiem". Brytyjczyk nadal jednak przyznaje, że rozmowy są konieczne.

"Oczywiście byłem sfrustrowany i nadal jestem. Musimy odbyć pewne rozmowy i zrobimy to, gdy tylko nadarzy się odpowiednia okazja. Fred wrócił do Europy, gdzie pracuje z zespołem. Charles z kolei spędza czas z rodziną."
"Mieliśmy szansę odnieść zwycięstwo dla zespołu. Zespół wykonał niesamowitą pracę, wprowadzając w tym roku poprawki. Wszyscy przez cały sezon pracowali na pełnych obrotach, aby zmniejszyć stratę do rywali, zwłaszcza biorąc pod uwagę nasz deficyt mocy. Uważam, że wykonali fantastyczną robotę."
"Wprowadziliśmy wiele zmian w sposobie, w jaki podchodzimy do weekendów wyścigowych. Naprawdę zrobiliśmy ogromne postępy, a w ostatnich trzech, może czterech wyścigach zdobyliśmy więcej punktów niż jakikolwiek inny zespół. Mogliśmy więc bez większego problemu zająć dwa pierwsze miejsca. Dlatego zdecydowanie musimy popracować nad tym, aby podobna sytuacja już się nie powtórzyła."

Ekipa Ferrari w zasadzie na własne życzenie postawiła się w takiej sytuacji ściągając 7-krotnego mistrza świata do zespołu, w którym od lat ściga się jej wychowanek, czekający tylko na szansę do zdobycia tytułu. Ten jednak praktycznie nigdy nie był w jego zasięgu. Leclerc po "zdominowaniu" Hamiltna w pierwszym sezonie startów w Ferrari, najwyraźniej chce uniknąć zepchnięcia do roli numer dwa, a takie podejście prowadzi do sytuacji jakie miały miejsce podczas GP Włoch i GP Miasta Meksyk.

Kierowcy Ferrari w tym roku nie walczyli o tytuł, mimo iż jeszcze przy poprzedniej rundzie Lewis Hamilton miał na to matematyczne szanse. Brak trzymania twardą ręką kierowców nie musi wynikać z niechęci Freda Vasseura do tego typu rozmów, ale z zapisów kontraktowych i być może Francuz po prostu ma związane ręce.

Z doniesień ekipy The Race wynika jednak, że w piątek szef ekipy Ferrari w końcu spotka się ze swoimi zawodnikami, gdyż sytuacja w obozie czerwonych zaczyna powoli wymykać się spod kontroli. Nie wiadomo jednak czy podczas spotkania ustalone zostaną jakieś zasady rywalizacji.

Hamilton zapytany o to czy uważa, że Leclerc walcy z nim bardziej zażarcie niż z innymi rywalami, odpierał krótko: "tak".

"Nie ukrywam swoich emocji i mówię to, co czuję w danej chwili" tłumaczył 7-krotny mistrz świata. "Widziałem, jak ktoś sugerował, że moje wypowiedzi są kalkulowane. Chciałbym się do tego odnieść, bo kiedy jesteś w trakcie wyścigu, twoje tętno wynosi około 170 uderzeń na minutę, a ty jedziesz z prędkością ponad 320 km/h. Nie masz czasu, żeby kalkulować, co powiedzieć, ani zastanawiać się, o czym media napiszą na podstawie twoich słów. Po prostu o tym nie myślisz."
"Zazwyczaj wyładowujesz swoją frustrację na ludziach ze swojego zespołu, szczególnie na szefostwie, w związku z podejmowanymi decyzjami. Sędziowie zawsze prosili nas, żebyśmy zgłaszali takie sytuacje przez radio. Jeśli na przykład ktoś przeszkadza ci na torze albo cię blokuje, oczekują, że o tym powiesz."
"Czasami mówi się rzeczy, których później można żałować, ale ja ich nie żałuję. Nigdy nie będę przepraszał za to, że jestem autentyczny i szczery. Nie pozwolę się uciszyć. Nikt nie prosił mnie, żebym przestał się wypowiadać, i tak po prostu jest."

Problemem Ferrari mogą też być długoterminowe umowy podpisane z kierowcami. Zarówno Hamilton, jak i Leclerc nie muszą martwić się o ich przedłużanie. Brytyjczyk zapytany o to czy tak długi staż Leclerca w Maranello utrudnia mu prowadzenie rozmów z Ferrari w sposób, jakiego by oczekiwał, odpierał:

"Jest tutaj od bardzo dawna. Spędził w zespole osiem lat i odniósł z nim dziewięć zwycięstw. Jest bardzo mocno związany z zespołem i od początku wiedziałem, że będzie to stanowiło wyzwanie."
"Zawsze to szanowałem i z takim nastawieniem podchodziłem do zespołu. Naprawdę ciężko pracowałem nad zbudowaniem dobrych relacji z Charlesem, zmniejszeniem dystansu między nami i zadbaniem o to, żebyśmy dobrze się dogadywali oraz potrafili ciężko pracować razem."
"Zawsze staram się okazywać szacunek. Oczywiście pojawienie się w zespole kogoś takiego jak ja nie jest łatwe, ponieważ otwarcie wyrażam swoje zdanie i nieustannie naciskam na zmiany. Naciskam i naciskam."
"Doprowadziłem już do wielu zmian i zamierzam zabiegać o kolejne. Dopóki tu jestem, właśnie tak będzie. Przyszedłem tutaj, żeby wygrywać, a żeby to osiągnąć, trzeba współpracować ze wszystkimi wokół siebie."
"Wszyscy płyniemy na jednej łodzi i staramy się sprawić, żeby każdy wiosłował w tym samym tempie i z taką samą siłą. Trzeba nieustannie naciskać i ja muszę to robić. Jednocześnie sam również potrzebuję, żeby inni stawiali mi wymagania, dzięki którym mogę się rozwijać."
"Wszyscy możemy stale podnosić swój poziom i stawać się lepsi. Naprawdę wierzę, że w przyszłym roku ten zespół może walczyć o mistrzostwo świata."
"Obecnie współpracuję z szefem działu aerodynamiki i szefem działu dynamiki pojazdu, abyśmy zachowali wszystkie mocne strony tegorocznego bolidu, a jednocześnie wyeliminowali pewne drobne niedoskonałości, które wciąż można poprawić. Oczywiście trwają też prace nad jednostką napędową i jeśli uda się osiągnąć zamierzone cele, będzie to dla nas ogromna pomoc."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

13 KOMENTARZY
avatar
Kalinski98

06.11.2026 10:33

7

1

Fred to taki wesoły  dziadek do orzechów. Pogrozi palcem i na tym się skończy 


avatar
WINNER28SL

06.11.2026 11:13

2

2

Oni mają czas .... na rozmowy, brakuje tam szefa z ikrą i nie ma kto ich ustawić do pionu, tam to wygląda tak że wszędzie mają chaos i przez kolejne parę lat na tytuł tam się nie zanosi,w tym zespole kto by nie jezdził to i tak brakuje odpowiedniego kierownictwa do podejmowania decyzji ,ale takich na już , a nie że będą rozmowy i rozmowy, tam powinno być krótko - jedziesz pierwszy to jedziesz pierwszy i ten drugi ma Cię nie ruszać dla dobra zespołu w danej chwili chyba że bez strat się wyprzedzą,Toto Wolf kiedyś Hamiltona i Rosberga moment wyprostował jak poszło to za daleko,aż Rosberg nie wytrzymał i odszedł bo zobaczył że nic już mentalnie nie wskóra.


avatar
babablond

06.11.2026 11:52 zmodyfikowany

4

3

A ja będę bronił Leclerka. Uważam, że pierwszym kierowcą do pokonania jest ten z zespołu. Nadarza się okazja i po prostu ją wykorzystujesz a jak tego nie robisz to nie jesteś dobrym materiałem na mistrza. Tak samo jak uważam, że to sport indywidualny. Dla tego podział Kierowca 1 i kierowca 2 to najlepsze rozwiązanie. Bierzesz pretendenta na mistrza i średniaka do pomocy który i tak solo nie udźwignąłby majstra. 


avatar
Kalinski98

06.11.2026 11:55

5

4

@babablond  No nie. Najpierw jest zespół bo dla niego jeździsz potem myślisz o sobie. Ale w ferrari tak długo głaskali Lec że już mu to weszło w nawyk.


avatar
WINNER28SL

06.11.2026 12:38

4

3

@Kalinski98  dokładnie , ja też nie bronie Hamiltona i Leclerca, tylko Hamilton zawsze jak mu coś nie pasuje to trochę publicznie to robi bo inaczej to by zamietli pod dywan jego postulaty, a Leclerc tkwi w marazmie i jemu jest dobrze i jak mu ktoś coś wytyka to on na to - ja ? no coś Ty, to nie ja, to tak nie było, ej tam no coś Ty, - tak to wygląda u niego. Ile już wyścigów Leclerc zawalił ? Jest szybki ale nie na tyle ,aby to ciągnąć  do przodu, to jest taki podobny rzemieślnik jak Russell.Ktoś powie że George objeżdzał Hamiltona,on go nie objeżdzał , Hamilton nie miał czym to się nie przykładał coś tak jak Alonso, a teraz Leclerc płacze bo dziadek się nie daje objechać tak łatwo.


avatar
jan5a

06.11.2026 13:42

2

5

Nie lubię obu, ale bronię Leclerca. Dlaczego? Bo Hamilton zaatakował go bezmyślnie na monzy, a narracja była przeciwko Leclercowi. Teraz to samo. Przecież Hamilton, mógł normalnie wejść w ten zakręt, utrzymałby się przed maxem plus Leclerc dostałby 10s kary. 


avatar
Kalinski98

06.11.2026 15:24

3

1

@jan5a  Bezmyślny atak na Monzy?. Lec zostawił w 1 zakręcie miejsca na półtora szerokości samochodu, glupi by nie wyprzedzał. Hamilton był bliżej niż Lec w sytuacji w Meksyku, dwa zakręty przejechali koło w koło. Normalny atak a nie bezmyślny, bezmyślna to była obrona. Ale jak przypadło na złote dziecko ferrari przed własnymi kibicami zaliczył bande


avatar
Danielson92

06.11.2026 16:18

1

1

@jan5a

 

Twój guru pan Czarek tak samo uważa. 


avatar
fpawel66

06.11.2026 22:06

0

1

@Danielson92 Nie kolego , nie tylko Gutowski.


avatar
darekateny

06.11.2026 15:54

3

1

Moim zdaniem Leclerc dał ciała pomimo że mu kibicuję za każdym razem jak ma do wyprzedzenia kolegę z teamu to zrobi wszystko żeby go wyprzedzić kosztem kolizji i czy to jest Lewis czy Carlos robi podobnie a innym pozwala się wyprzedzić beż walki.


avatar
Soto

06.11.2026 18:08

1

1

Według mnie to Leclerc na siłę stara się być przed Hamiltonem w klasyfikacji generalnej. Już wie, że mistrzostwa raczej nie zdobędzie i chyba chce żeby w świat poszedł przekaz, że pokonałem 7-krotnego mistrza, więc jestem od niego lepszy tylko nie miałem szczęścia znaleźć się w odpowiednim czasie i w odpowiednim miejscu w F1. 


avatar
fpawel66

06.11.2026 22:07

0

@Soto  Zapomniałeś, że już go raz pokonał.


avatar
fpawel66

06.11.2026 22:05

0

Krótko i na temat. Polecam dwie wypowiedzi, jedną Tymka o sytuacji Leclerc - Hamilton z GP Meksyku. I drugą, młodszego Schumachera o zachowaniu LH w mediach. 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.