WIADOMOŚCI

Czy Antonelli wzniesie mistrzowskie trofeum? Zapowiedź GP Miasta Meksyk
Czy Antonelli wzniesie mistrzowskie trofeum? Zapowiedź GP Miasta Meksyk © Red Bull

Formuła 1 udaje się na tor Hermanos Rodriguez, gdzie w ramach 19. rundy tegorocznych mistrzostw świata rozegrany zostanie wyścig o GP Miasta Meksyk, w którym Kimi Antonelli stanie przed ogromną szansą przypieczętowania swojego pierwszego w karierze tytułu mistrzowskiego. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Informacje na temat toru

Autodromo Hermanos Rodriguez to jeden z bardziej wyjątkowych obiektów w Formule 1, bowiem jest to najwyżej położony tor w całym kalendarzu - powietrze jest tutaj bardzo rozrzedzone, co zmusza zespoły do przygotowywania pakietów aerodynamicznych o wyższym poziomie docisku. Taka konfiguracja aut w prawdzie zwiększa opór aerodynamiczny, lecz z uwagi na wspomniane już rzadkie powietrze, nie przeszkadza to zawodnikom w osiąganiu zawrotnych prędkości na długiej, 1,2-kilometrowej prostej start-meta.

To tutaj zawodnicy mają do czynienia z jednym z najdłuższych dojazdów do zakrętu numer 1 po starcie z pól, co niemal zawsze gwarantuje akcję już w pierwszym zakręcie wyścigu - paradoksalnie, kierowca triumfujący w kwalifikacjach ma tutaj utrudnione zadanie, bowiem to on jako jedyny pozostaje bez cienia aerodynamicznego na dojeździe do "jedynki".

Po potężnym dohamowaniu kierowcy składają się w kompleks wolnych zakrętów 1-3, prowadzących na kolejną prostą, za którą zawodników czeka następna wolna sekcja zakrętów 4, 5 i 6. To miejsca toru, w których kluczowa jest trakcja na wyjściu i odpowiednie korzystanie z tarek, aby jak najlepiej zoptymalizować linię przejazdu.

Drugi sektor to zdecydowanie najbardziej płynna sekcja toru - znajdują się tutaj, pokonywane ze średnią prędkością "eski", w których ważny jest dobry docisk i utrzymanie odpowiedniego rytmu - zakręty 7-11 szczególnie mocno wpływają na tempo zużycia opon w trakcie niedzielnej rywalizacji, co kierowcy również powinni mieć na uwadze.

Okrążenie kończy słynna sekcja stadionowa, w której zawodnicy przejeżdżają przez obiekt Foro Sol - to znakomite miejsce do oglądania wyścigów Formuły 1 z trybun, bowiem oprócz akcji na torze, to właśnie w tej części obiektu z reguły ma miejsce celebracja na podium.


Kierowcy, wyjechawszy z sekcji stadionowej, wjeżdżają w ostatni zakręt stanowiący jedynie fragment dawnej "Peraltady", wpadając na linię mety. Pełna nitka toru znajduje się tutaj.

Historia Grand Prix Meksyku w F1

Tor w stolicy Meksyku został wybudowany w roku 1959 w parku Magdalena Mixhuca, od którego przyjął swą początkową nazwę. Był to pierwszy tego typu obiekt wyścigowy w Meksyku, co Formuła 1 wykorzystała już 3 lata później, aby zorganizować tu premierową - niezaliczaną wówczas do cyklu mistrzostw świata - rundę o GP Meksyku. Zawody te padły łupem Jima Clarka, korzystającego z samochodu swojego partnera z ekipy, Trevora Taylora. Wyniki tego wyścigi były jednak zupełnie nieistotne w obliczu tragedii, do jakiej tego weekendu doszło na torze w Mieście Meksyk.

Zaledwie 20-letni Meksykanin, Ricardo Rodriguez zginął w wypadku w czasie sesji treningowej. Ricardo przez wielu określany był jako wschodząca gwiazda motorsportu - zdarzenie miało miejsce w piekielnie szybkim ostatnim łuku "Peraltada".

Zakręt ten przez lata budził ogromne emocje u pokonujących go kierowców - prędkości osiągane w tym miejscu w połączeniu z delikatnym nachyleniem oraz sporymi nierównościami sprawiały, że łuk ten był jednym z najbardziej niebezpiecznych na całym świecie.


Niestety, zaledwie 9 lat później los młodego Ricardo podzielił jego starszy brat Pedro, który również zginął za kierownicą samochodu wyścigowego podczas zawodów na niemieckim torze Norisring. W 1979 roku włodarze toru w Meksyku postanowili uhonorować dwójkę braci Rodriguez, nazywając swój obiekt właśnie na ich cześć.

Formuła 1 rywalizowała w Meksyku do końca lat 60., lecz problemy z opanowaniem ogromnych tłumów, jakie co roku zjawiały się, aby podziwiać najszybszych kierowców świata w akcji sprawiły, że dochodziło do licznych incydentów, w których kibice dostawali się na tor w trakcie wyścigów, a te zostawały przerywane lub odwoływane. Ostatecznie Meksyk wypadł z kalendarza po sezonie 1970.

Królowa motorsportu wróciła na tor Braci Rodriguez w 1986 roku, kiedy wyścig o GP Meksyku padł łupem Gerharda Bergera w barwach Benettona BMW. Kierowcy chwalili sobie obiekt w stolicy Meksyku, lecz jego głównym problemem były ogromne wyboje, potrafiące dramatycznie destabilizować samochód w trakcie pokonywania szybkich sekcji.

Meksyk ponownie wypadł z kalendarza po sezonie 1992 na skutek problemów z zanieczyszczeniem powietrza oraz ze wzrostem populacji, z jakimi miasto mierzyło się w tamtym okresie.

Przez lata Formuła 1 poszukiwała możliwości na powrót do ścigania w Meksyku - w końcu seria ta cieszyła się sporą popularnością w tym kraju. Na początku XXI wieku pojawiły się głosy o potencjalnej budowie nowego obiektu wyścigowego "Mantarraya" w okolicy miejscowości Cancun. Wstępnie ogłoszono nawet plan organizacji GP Meksyku w sezonie 2006, lecz ostatecznie zaniechano ten pomysł.

W późniejszych latach Formuła 1 znów skierowała wzrok w stronę Miasta Meksyk - w 2006 roku Bernie Ecclestone zapewniał, że królowa motorsportu pojawi się w Meksyku w 2009, lecz słowa te nie znalazły odzwierciedlenia w rzeczywistości.

Wizja powrotu na tor Hermanos Rodriguez stała się prawdziwa dopiero w 2011 roku, kiedy za całym przedsięwzięciem stanął Carlos Slim - początkowo powrót Meksyku zapowiadano na sezon 2014, lecz ten ziścił się dopiero rok później z uwagi na renowację obiektu w parku Magdalena Mixhuca.

Najszybsi kierowcy świata znów wrócili do rywalizacji w Meksyku, w którym miłość do Formuły 1 rozkwitła na nowo - głównie z uwagi na nowego bohatera lokalnej publiczności, Sergio Pereza.

Pierwsze lata rywalizacji w Meksyku były wyjątkowe udane dla Mercedesa, który sięgnął tutaj po dwa triumfy z rzędu w latach 2015 i 2016 za sprawą kolejno Nico Rosberga i Lewisa Hamiltona.

Szczególnie interesująca była runda z sezonu 2016, w której obaj zawodnicy Mercedesa ścięli pierwszą szykanę po starcie, utrzymując tym samym swoje pozycje na czele. Brak dochodzenia sędziów w tej sprawie zaskoczył wielu, choć stewardzi za okoliczności łagodzące uznali fakt, iż do incydentu doszło na pierwszym okrążeniu.

Sędziowie nie byli już jednak tak wyrozumiali w przypadku Maxa Verstappena, który w końcowej fazie wyścigu wdał się w pojedynek z Sebastianem Vettelem. Holender wyprzedził kierowcę Ferrari poza torem, a arbitrzy nakazali mu oddać pozycję. Verstappen nie posłuchał, czynnie broniąc swojej pozycji przed kontratakującym Vettelem. Niemiec był wściekły - domagał się, aby Max oddał mu pozycję zdając sobie sprawę z planu Red Bulla.

Za plecami Sebastiana szybko bowiem pojawił się Daniel Ricciardo, który zaczął nakładać presję na dawnego kolegę z zespołu. Verstappen przekroczył linię mety jako trzeci, niemniej kara czasowa sprawiła, że spadł on na piątą lokatę. Vettel udał się na podium, lecz po wyścigu okazało się, iż Niemiec również otrzymał karę za nieprzepisową obronę pozycji w walce z Ricciardo i to Australijczyk został sklasyfikowany na podium!


Od samego początku swojej przygody w Formule 1, Max Verstappen wyjątkowo dobrze czuł się na torze im. Braci Rodriguez. W sezonie 2017 Max Verstappen sięgnął tutaj po swoje trzecie w karierze zwycięstwo, a sukces ten Holender powtórzył także 12 miesięcy później.

To właśnie w 2018 roku Verstappen stanął przed szansą wywalczenia swojego pierwszego w karierze pole position - była to dla niego także ostatnia szansa, aby zostać najmłodszym zwycięzcą kwalifikacji w historii Formuły 1.

Prezentując znakomite tempo w każdym z segmentów czasówki wydawało się, że kierowca Red Bulla ma pole position w kieszeni, lecz w decydującym momencie kwalifikacji triumf ten odebrał mu partner z ekipy, Daniel Ricciardo, który od tamtej pory już nigdy więcej nie ruszył do wyścigu F1 z pierwszego miejsca.

Verstappen wywalczył najlepszy czas w kwalifikacjach w Meksyku rok później, lecz wtedy pole position zostało mu odebrane po incydencie przy żółtych flagach w trzeciej części kwalifikacji - Holender nie zwolnił, gdy swój samochód w ostatnim zakręcie rozbił Valtteri Bottas za co został karnie przesunięty na starcie.

Prawdziwa dominacja Maxa na torze w Meksyku rozpoczęła się jednak w sezonie 2021, kiedy Formuła 1 wróciła na tor Hermanos Rodriguez po rocznej przerwie spowodowanej pandemią COVID-19.

Wyścig - rozgrywany pod nową nazwą GP Miasta Meksyk - padał łupem Verstappena jeszcze 3 razy w latach 2021 - 2023, co czyni Holendra rekordzistą pod względem wygranych na tym torze.

Warto dodać, że w latach 2021 i 2022 Maxowi na podium towarzyszył jego partner z ekipy Sergio Perez, dzięki czemu Meksykanie po raz pierwszy w historii mogli oglądać swojego rodaka na podium w domowej rundzie.

Hegemonię Maxa i Red Bulla w 2024 roku przełamał Carlos Sainz. Hiszpan wywalczył wówczas pierwsze pole startowe, lecz na starcie wyścigu spadł za Maxa Verstappena. Zawodnik Ferrari prezentował jednak znakomite tempo wyścigowe, które pozwoliło mu odzyskać prowadzenie zaledwie kilka okrążeń później. Sainz, po wyprzedzeniu Maxa, nie oglądał się za siebie i zbudowawszy komfortową przewagę sięgnął po swoje czwarte i jak dotąd ostatnie zwycięstwo w karierze w Formule 1.


Tegoroczna rywalizacja

Tematem przewodnim tegorocznej rundy w Meksyku jest niewątpliwie rozstrzygnięcie sprawy mistrzowskiego tytułu. Trofeum najlepszego kierowcy w sezonie 2026 niemal na pewno powędruje do Kimiego Antonellego już przy okazji weekendu z GP Miasta Meksyk - młody Włoch musi bowiem zdobyć jedynie dwa punkty, aby bez względu na wyniki rywali przypieczętować tytuł mistrzowski.

Co ciekawe, w przeszłości Mercedes aż dwukrotnie w Meksyku świętował mistrzostwo świata swojego kierowcy, kiedy w latach 2017 i 2018 po swój odpowiednio czwarty i piąty tytuł w karierze sięgał Lewis Hamilton.

Brytyjczyk wciąż pozostaje jednym z trzech zawodników mających matematyczne szanse na tytuł w tym roku, lecz z uwagi na fakt, iż walka o mistrzostwo jest niemal przesądzona, zdecydowanie bardziej istotny w tym momencie jest pojedynek o tytuł wicemistrza.

Tutaj w walce liczy się kilku zawodników - Russell ma zaledwie jeden punkt przewagi w tabeli nad Hamiltonem, który z kolei wyprzedza Maxa Verstappena o 5 punktów. Charles Leclerc traci do Holendra 3 oczka, a do teoretycznej walki zaliczyć należy także Lando Norrisa - zwycięzcę zeszłorocznej edycji GP Miasta Meksyk, tracącego do kierowcy z Monako 22 punkty.

To fascynująca sytuacja, w której czterech kierowców z trzech różnych zespołów dzieli zaledwie 9 punktów - co jednak najbardziej istotne, ostatnie weekendy pokazały, że Red Bull, Ferrari i Mercedes prezentują zbliżoną formę, przez co rywalizacja będzie jeszcze bardziej zacięta.

Verstappen jako jedyny z wymienionych zawodników stał na podium w każdym z 6. ostatnich wyścigów - Holender jest w wybitnej formie, która sugeruje, że to on w tym momencie jest na najlepszej drodze do objęcia pozycji wicelidera w tabeli.

W Meksyku istotna będzie jednak postawa Ferrari - Włosi pokazali w Teksasie, że istotny pakiet poprawek, który przygotowali na końcówkę sezonu, spisuje się dobrze, dzięki czemu w Meksyku po raz kolejny powinni być w stanie włączyć się do walki o najwyższe cele.

Pewnym znakiem zapytania w przypadku Scuderii wciąż pozostają jednak osiągi na prostych - Ferrari na tym polu traci tempo względem zarówno Red Bulla, jak i zespołów napędzanych jednostkami napędowymi Mercedesa.

Zdaniem wielu, najmniejsze szanse w pojedynku o tytuł wicemistrza przypadają George'owi Russellowi, który ma za sobą szereg wyjątkowo nieudanych weekendów wyścigowych. W ostatnich tygodniach niemal nic nie idzie po myśli Brytyjczyka, a problemy z opanowaniem poprawionej konstrukcji W17 sprawiają, że Russellowi po prostu brakuje tempa do walki w czołówce. Kierowca Mercedesa po GP USA sam przyznał, że jego najważniejszym celem jest walka o tytuł mistrzowski w tabeli konstruktorów - Srebrne Strzały matematycznie mają szansę na zapewnienie sobie obu tytułów mistrzowskich już w Meksyku, lecz aby triumfować w tabeli konstruktorów, musieliby zdobyć o 40 punktów więcej niż Ferrari.

Zbliżająca się runda to także pod wieloma względami wyjątkowy weekend dla Sergio Pereza - Meksykanin po raz 10. stanie do rywalizacji w Formule 1 przed własną publicznością, a do tego będzie to jego 300. występ jako kierowca królowej motorsportu. Dodatkowo, Perez będzie mógł świętować nowy kontrakt z zespołem Cadillaca, na mocy którego pozostanie kierowcą amerykańskiego zespołu na kolejne 3 sezony.

Prognoza pogody

W czasie rundy o GP Miasta Meksyk spodziewana jest słoneczna pogoda, a temperatura powietrza przez cały weekend ma utrzymywać się na poziomie 25 stopni Celsjusza. Pomimo niezbyt wymagających warunków atmosferycznych, zespoły od lat przywożą do Meksyku pakiety z powiększonymi wlotami chłodzenia, typowe dla najgorętszych rund rozgrywanych latem w Europie. Wszystko to za sprawą wspomnianego już wcześniej rozrzedzonego powietrza, które sprawia, że chłodzenie samochodów staje się mniej efektywne.

To istotna informacja z punktu widzenia rywalizacji - utrudnione chłodzenie auta może bowiem wpłynąć na jego osiągi, szczególnie na długich odcinkach prostych.

Opony

W tym roku firma Pirelli postawiła na dobór najbardziej miękkich mieszanek C3, C4 i C5 na weekend z GP Miasta Meksyk tłumacząc, że tor im. Braci Rodriguez nigdy nie stanowił ogromnego wyzwania w kwestii zużycia opon.

Włoski producent twierdzi, że strategia jednego postoju będzie możliwa w trakcie tegorocznej rundy, choć należy zaznaczyć, że w zeszłym sezonie część zawodników zdecydowała się na jazdę na dwa pit stopy.



W tym roku wyprzedzanie jest dużo łatwiejsze niż miało to miejsce w ostatnich latach, a zespołom łatwiej jest podjąć decyzję o dodatkowym zjeździe w oparciu o dane dot. czystego tempa bez obaw o utratę pozycji na torze.

Zapowiedzi dotyczące wyścigu w Teksasie nie przewidywały jazdy na dwa postoje, niemniej spora część zawodników zdecydowała się na wykonanie dodatkowego stintu, a oba rodzaje strategii okazały się być do siebie zbliżone.

Z podobną sytuacją możemy mieć do czynienia także podczas rywalizacji w Meksyku, co z pewnością pozytywnie wpłynęłoby na jakość widowiska.

Transmisje i rozkład jazdy

Wszystkie sesje F1 można śledzić na żywo tradycyjnie za pośrednictwem Eleven Sports, zarówno w telewizji, jak i na stronie internetowej nadawcy. Transmisje będą również dostępne na platformie F1 TV. W ten weekend Formule 1 nie będą towarzyszyły żadne serie juniorskie z ramienia FIA.

Rozkład jazdy:

1.Trening: 19:30 - 20:30 (piątek, 30 października) 
2. Trening: 23:00 - 00:00 (piątek, 30 października) 

3. Trening: 18:30 - 19:30 (sobota, 31 października 
Kwalifikacje: 22:00 - 23:00 (sobota, 31 października) 

Wyścig: 21:00 (niedziela, 1 listopada)

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.