WIADOMOŚCI

Sezon F1 wchodzi w decydującą fazę - zapowiedź GP Stanów Zjednoczonych
Sezon F1 wchodzi w decydującą fazę - zapowiedź GP Stanów Zjednoczonych © Red Bull

Tor w Austin w Teksasie to prawdziwy rollercoaster uwielbiany przez kierowców i kibiców, na którym już w najbliższy weekend najszybsi zawodnicy świata ponownie zmierzą się w ramach rywalizacji o GP Stanów Zjednoczonych, rozpoczynając tym samym decydującą fazę sezonu. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Informacje na temat toru

Circuit of The Americas to jeden z najbardziej lubianych obiektów w całym kalendarzu Formuły 1, na którym zawodnicy królowej motorsportu ścigają się już od ponad dekady.

Okrążenie toru rozpoczyna stromy podjazd do zakrętu numer 1, w którym kierowcy obierają punkt dohamowania nie widząc wierzchołka zakrętu - zachowanie odpowiedniej linii jazdy i zachowanie dobrej trakcji na wyjściu, gdzie tor prowadzi stromo w dół jest sporym wyzwaniem, co naturalnie otwiera dodatkowe szanse na zyskanie bądź stratę pozycji na starcie. 

Następna sekcja toru to słynne "eski", które powstały na wzór słynnego kompleksu zakrętów Maggots-Beckets-Chapel z Silverstone. Z każdym kolejnym zakrętem zawodnicy wytracają prędkość coraz bardziej, aż do nawrotu w zakręcie nr 11, prowadzącego na długi, ponad 1-kilometrowy odcinek prostej.

Kierowców następnie czeka potężne dohamowanie do skręcającej pod kątem ponad 90 stopni "dwunastki" - zdaniem wielu jest to jedno z lepszych miejsc do przypuszczania manewrów wyprzedzania w całym kalendarzu, choć należy pamiętać, iż charakterystyczna sekcja zakrętów 13-16 pozwala na obieranie różnych linii jazdy co sprawia, że jest to świetne miejsce do wczesnego kontrataku.

Kierowcy następnie wjeżdżają w długi, posiadający dwa wierzchołki, łuk w prawo, po czym odbijają do lewej, wpadając w szybką "dziewiętnastkę" - to miejsce, w którym na przestrzeni lat kierowcy bardzo często wyjeżdżali czterema kołami poza tor, co skutkowało anulowaniem czasu okrążenia w kwalifikacjach.

Nitkę toru zwieńcza zakręt numer 20, za którym kierowcy niemal od razu wypadają na linię pomiaru czasu. Pełna mapa toru znajduje się tutaj.

Historia Grand Prix na torze Circuit of The Americas

Teksański obiekt Circuit of The Americas już od ponad dekady utożsamiany jest z organizacją wyścigu F1 o Grand Prix Stanów Zjednoczonych - to prawdopodobnie jeden z bardziej cenionych amerykańskich obiektów, jakie kiedykolwiek gościły w kalendarzu królowej motorsportu, choć należy zaznaczyć, iż wyścigi za oceanem przez lata były nieodłącznym elementem tej serii.

Pomijając lata, w których sławny wyścig Indy 500 klasyfikowany był jako jedna z rund mistrzostw F1, najszybsi kierowcy świata po raz pierwszy zmierzyli się w GP Stanów Zjednoczonych w 1959 roku na słynnym torze Sebring. Rok później zawody te odbyły się na Riverside, po czym do kalendarza na 20 lat zawitał obiekt Watkins Glen w stanie Nowy Jork.

Stany Zjednoczone zniknęły jednak z kalendarza po sezonie 1980 - na przełomie lat 80. i 90. rozegrano jeszcze trzy rundy na torze Phoenix, lecz na stały powrót do Formuły 1, Ameryka musiała czekać do roku 2000 -  wtedy po raz pierwszy ścigano się na słynnym torze Indianapolis, wykorzystując wewnętrzną nitkę oraz część kultowego owalu.

To właśnie sekcja owalna, stanowiąca swego rodzaju wizytówkę GP Stanów Zjednoczonych, była jednym z powodów, dla których w 2005 roku doszło do ogromnego skandalu - w wyniku ogromnych obciążeń, jakim poddawane były samochody podczas pokonywania pochylonego zakrętu, opony Michelin - jednego z dwóch dostawców ogumienia, obok Bridgestone - niszczyły się nadmiernie, przez co już w treningach doszło do kilku niebezpiecznych wypadków.

Zespoły korzystające z opon francuskiego producenta szybko zrozumiały, że ich ogumienie nie jest w stanie pokonać pełnego dystansu wyścigu, co w obliczu ówczesnych regulacji sportowych, mówiących o braku możliwości wykonywania postojów celem zmiany opon, było powodem do obaw o bezpieczeństwo.

Szukano sposobu na rozwiązanie tego problemu, lecz ostatecznie Formuła 1 oraz FIA nie doszły do porozumienia z zespołami korzystającymi z opon Bridgestone, w efekcie czego aż 14. zawodników jeżdżących z ogumieniem Michelin wycofało się z rywalizacji tuż po okrążeniu formującym w geście protestu. 

Rundę z sezonu 2005 już na zawsze okrzyknięto mianem ogromnej farsy, a Indianapolis zniknęło z kalendarza zaledwie dwa lata później, ponownie pozostawiając Stany Zjednoczone bez wyścigu F1.

Z biegiem lat królowej sportów motorowych coraz bardziej zależało jednak na podbiciu amerykańskiego rynku i powrocie do organizowania Grand Prix za oceanem. Pierwotne plany zakładały budowę toru ulicznego w okolicach Nowego Jorku - nie tak dawno temu sam Flavio Briatore wspominał o tym, że starał się o organizację Grand Prix w New Jersey w czym pomagać mu miał nawet Donald Trump.

Ostatecznie w 2010 roku oficjalnie ogłoszono, że Formuła 1 zagości na nowo zbudowanym torze w Austin w Teksasie, który już wtedy otrzymał aż 10-letni kontrakt na organizację wyścigu.

Obiekt szybko przypadł do gustu nie tylko kierowcom, lecz także kibicom, kiedy w sezonie 2012 po raz pierwszy rozegrano tu zawody F1.

GP Stanów Zjednoczonych było wówczas przedostatnim wyścigiem w sezonie, co już samo w sobie budziło ogromne emocje - to właśnie wtedy Sebastian Vettel i Fernando Alonso mierzyli się bowiem w walce o tytuł mistrzowski. Prowadzący w klasyfikacji Niemiec świetnie rozpoczął zawody po starcie z pole position i kontrolował rywalizację przez większość wyścigu. 

Na 14 okrążeń przed metą Vettela dopadł jednak Hamilton, który popisał się znakomitym atakiem do "dwunastki" i objął prowadzenie, którego nie oddał do samej mety. Lewis został tym samym pierwszym w historii zwycięzcą wyścigu F1 na torze COTA, dzieląc podium z Sebastianem Vettelem i Fernando Alonso, którzy przystąpili do finału sezonu na Interlagos z różnicą zaledwie 13 punktów.

Hamilton powtórzył swój wyczyn jeszcze cztery razy w przeciągu następnych pięciu lat, zostając rekordzistą toru w Teksasie pod względem liczby wygranych wyścigów. Oprócz pięciu zwycięstw w Grand Prix i trzech pole positions, Brytyjczyk przypieczętował tutaj także swoje dwa mistrzowskie tytuły w latach 2015 i 2019.

Jego dominacja została przerwana w 2018 roku w wyjątkowych okolicznościach, bowiem to właśnie tutaj w Teksasie swoje ostatnie zwycięstwo w Formule 1 wywalczył Kimi Raikkonen. Fin ruszał do wyścigu z drugiego pola i już na dohamowaniu do "jedynki" odebrał pozycję Hamiltonowi. W czasie wyścigu Mercedes prezentował znakomite tempo, a gdy Lewis skorzystał z wirtualnej neutralizacji, aby zmienić opony wydawało się, że jedzie po niemal pewny triumf.

Jego postój miał jednak miejsce na dość wczesnym etapie rywalizacji, a degradacja opon sprawiła, że Brytyjczyk musiał jeszcze raz zjechać do boksu. Wyjechał na tor na trzecim miejscu i ruszył do odrabiania strat, lecz ostatecznie ukończył wyścig na najniższym stopniu podium - za startującym z końca stawki Maxem Verstappenem i za Kimim Raikkonenem, który pobił wówczas rekord na najdłużej wyczekiwane zwycięstwo w Formule 1 - Fin czekał na ten triumf ponad pięć lat od czasu GP Australii w sezonie 2013 i był to znakomity sposób na zwieńczenie swojej kariery w zespole Ferrari.

Po jednorocznej przerwie w organizacji wyścigu w Teksasie, spowodowanej pandemią COVID-19, Formuła 1 powróciła do Austin w 2021 roku, gdzie byliśmy świadkami jednego z najbardziej zaciekłych pojedynków pomiędzy Lewisem Hamiltonem i Maxem Verstappenem w ich słynnej mistrzowskiej batalii.

Po zaciętych kwalifikacjach Holender o włos pokonał swojego rywala z Mercedesa - Hamilton odebrał mu jednak pierwsze miejsce już na dojeździe do pierwszego zakrętu. Tego dnia zarówno Max, jak i Lewis wycisnęli swoje maszyny do granic możliwości, odjeżdżając najbliższym rywalom na mecie na dystans ponad 40 sekund!

Sami jednak jechali bardzo blisko siebie - Red Bull zdołał podciąć Hamiltona, przez co po pierwszej serii pit stopów to Max wysunął się na czoło stawki. Mercedes następnie postanowił wydłużyć środkowy stint, co pozwoliło Lewisowi na jazdę na dużo świeższych oponach w końcówce, kosztem pozycji na torze i straty do rywala.

Brytyjczyk gonił Verstappena prezentując znakomite tempo - ostatecznie Hamilton zniwelował różnicę, lecz nie starczyło mu czasu na przypuszczenie ataku. Max odniósł zwycięstwo i jak sam przyznał, był to jeden z najważniejszych triumfów w jego karierze, który okazał się być cenny w kontekście dalszej walki o tytuł mistrzowski.

Była to pierwsza wygrana Maxa w Teksasie i zaledwie druga w historii Red Bulla. Verstappen szybko jednak dołożył kolejne triumfy, wygrywając dwa kolejne wyścigi w latach 2022 i 2023 - również tocząc pasjonujące pojedynki z Lewisem Hamiltonem.

Kierowca Red Bulla zwyciężał w Austin także w zeszłym roku, gdzie w obliczu kolizji kierowców McLarena w sprincie i ich problemów w wyścigu, zdołał odrobić cenne punkty w walce o mistrzostwo świata.

Ferrari długo czekało na kolejny triumf na torze COTA, lecz gdy w końcu ponownie włączyli się do walki o zwycięstwo, Charles Leclerc i Carlos Sainz zdołali dowieźć dublet w sezonie 2024. Scuderia prezentowała wówczas znakomite tempo, a manewrem wyścigu bez wątpienia był atomowy start kierowcy z Monako - Charles, ruszając z 4. lokaty, znakomicie ustawił swój samochód i wykorzystał pojedynki innych, aby wyjechać z pierwszego zakrętu na pozycji lidera. To jak dotąd ostatni raz, kiedy Ferrari ukończyło wyścig na pierwszych dwóch miejscach.

Tegoroczna rywalizacja

Warto zaznaczyć, że w tym sezonie po raz pierwszy od 2022 roku weekend z GP Stanów Zjednoczonych nie będzie urozmaicony o format sprinterski. Tor COTA wyjątkowo dobrze sprawdzał się w organizacji dodatkowego wyścigu w sobotę, lecz organizatorzy postanowili zrezygnować ze sprintu w Teksasie zarówno w tym roku, jak i w następnym.

Tradycyjny format weekendu jest jednak dobrą wiadomością dla Ferrari, które ma do Austin przywieźć jeden z większych pakietów poprawkowych w całym sezonie. Celem nowego pakietu jest rzecz jasna powrót do walki o czołowe lokaty, lecz należy pamiętać, iż przywożenie sporej liczby nowych elementów często wiąże się z problemami ze zrozumieniem zachowania auta, przez co poprawki nie zawsze gwarantują natychmiastowy efekt.

Przekonał się o tym chociażby Mercedes, który otwarcie przyznał, że poprawki przywiezione na GP Bahrajnu w Malezji nie zadziałały tak, jakby tego oczekiwali. Ekipa Srebrnych Strzał liczy na to, że w Teksasie zdoła lepiej zrozumieć nowy pakiet, co pozwoli im na powrót do znakomitej formy, którą prezentowali przez znaczną część tego sezonu.

GP Stanów Zjednoczonych to ważny weekend dla Mercedesa - liderzy klasyfikacji generalnej z okazji wyścigu w Teksasie przygotowali nawet specjalne malowanie samochodu, podobnie z resztą jak Haas, Cadillac czy Aston Martin. 

Najistotniejszy jest jednak fakt, iż prowadzący w tabeli kierowców Kimi Antonelli po raz pierwszy w karierze stoi przed szansą zapewnienia sobie tytułu mistrzowskiego. Aby dokonać tego już przy okazji najbliższej rundy, jego przewaga nad najbliższym z rywali - według obecnej konfiguracji wyścigowego kalendarza - musi wynosić co najmniej 125 punktów.

Kimi musiałby zatem liczyć na niepowodzenie rywali, samemu przy tym sięgając po zwycięstwo, co z punktu widzenia znakomitej formy Red Bulla i Maxa Verstappena w ostatnich weekendach, wcale nie zapowiada się być łatwym zadaniem.

Ekipa z Milton Keynes uporała się z ogromnym wyzwaniem przed jakim stanęła w tym sezonie, rozpoczynając nowy etap w swojej historii jako w pełni niezależny zespół fabryczny. Ich jednostki napędowe zapewniają znakomite osiągi, co w połączeniu z bardzo dobrym rozwojem nadwozia pozwoliło im na powrót na czoło stawki w Formule 1.

Zdaniem wielu to właśnie Red Bull ma dyktować tempo w nadchodzący weekend - jeśli to się spełni, Max Verstappen stanie przed szansą wygrania trzeciego z rzędu wyścigu w tym sezonie. 

Ten dość nieoczekiwany zwrot akcji w kontekście poczynań austriackiej ekipy ma ogromne znaczenie w kwestii walki w klasyfikacji generalnej - Red Bull traci bowiem do McLarena już tylko 7 punktów. 

Zespół z Woking znakomicie spisywał się w środkowej części sezonu, podczas wyścigów na krętych torach, wymagających dobrego balansu w średnich i szybkich zakrętach. Lando Norris sięgnął wówczas po zwycięstwa w Budapeszcie i na Zandvoort, prezentując również znakomitą formą w Madrycie.

Gdy już wydawało się, że mistrzowie świata rzucą rękawicę Ferrari w walce o tegoroczne wicemistrzostwo, ich dobre tempo zupełnie zniknęło, a błędy kierowców i incydenty, w jakie byli zamieszani na przestrzeni ostatnich weekendów sprawiły, że ich strata do włoskiego zespołu wynosi już 105 punktów.

Prognoza pogody

W czasie ostatnich rund w Malezji oraz w Singapurze Formuła 1 po raz pierwszy miała okazję do przetestowania samochodów nowej generacji w deszczu. Sprawdzian ten nie wypadł najlepiej z uwagi na problemy z oprogramowaniem jednostek napędowych, napotkane na okrążeniu formującym przed wyścigiem na torze Sepang.

FIA rozwiązała wówczas problem, bardzo szybko tworząc nową wersję oprogramowania, przeznaczoną do jazdy na mokrym torze - ta zdała egzamin w Singapurze, gdzie kierowcy rywalizowali na mokrej nawierzchni w sprincie.

Federacja zapowiedziała, że na GP Stanów Zjednoczonych, przygotują kolejną, dokładniejszą wersję oprogramowania, aby upewnić się, że jazda w deszczu nie będzie już problemem.

Prognozy pogody - być może szczęśliwie dla całej Formuły 1 - nie zapowiadają jednak opadów deszczu podczas weekendu z GP Stanów Zjednoczonych. Runda w Teksasie ma odbyć się w słonecznych warunkach, a zdaniem synoptyków, temperatura powinna utrzymywać się na poziomie 25-30 stopni Celsjusza.

Opony

Po zeszłorocznym eksperymencie, polegającym na skorzystaniu z przeskakujących o dwa stopnie mieszanek C1, C3 i C4, Pirelli na tegoroczną rundę w Stanach zdecydowało się na powrót do bardziej tradycyjnego doboru opon w postaci C2, C3 i C4.

Pominięcie mieszanki C2 w zeszłym roku miało na celu zachęcenie zespołów do jazdy na dwa pit stopy, co jednak okazało się nieskuteczne - większość ekip wybrała strategię jazdy na jeden postój, bardzo często pomijając z resztą najtwardszą mieszankę C1.

Opony na ten sezon zostały przygotowane z pewną dozą ostrożności z uwagi na brak danych z jazdy bolidami najnowszej generacji - bardzo często zatem zespoły decydują się w tym roku na strategię jednego postoju, która prawdopodobnie będzie najlepszym wyborem także przy okazji wyścigu w Teksasie.

Włoski producent zwraca jednak uwagę na fakt, iż z uwagi na charakterystykę toru COTA, zarówno przednia, jak i tylna oś auta poddawane są sporym obciążeniom w kolejno szybkich zakrętach oraz strefach trakcji na wyjściach z wolnych zakrętów, co w połączeniu z dość wysokimi temperaturami, powinno zmusić kierowców do ostrożniejszego zarządzania ogumieniem.

Serie Juniorskie

W ten weekend powraca F1 Academy - seria towarzysząca Formule 1, w której udział biorą wyłącznie kobiety. Będzie to przedostatnia runda zmagań tych mistrzostw przed finałem sezonu w Las Vegas.

Podobnie jak miało to miejsce w Montrealu, zawodniczki przejadą trzy, zamiast dwóch wyścigów - ma to związek z odwołaniem zawodów w Arabii Saudyjskiej.

To zatem znakomita szansa na obejrzenie dodatkowej porcji ścigania przed sesjami Formuły 1 szczególnie, że prowadząca w tabeli Alisha Palmowski ma w ten weekend ogromne szanse na przypieczętowanie mistrzowskiego tytułu. Brytyjska zawodniczka, ścigająca się w barwach Red Bulla, wystartuje również ze specjalnym malowaniem.

Niestety dla polskich kibiców, dwa z trzech wyścigów F1 Academy zostaną rozegrane w późnych godzinach nocnych czasu europejskiego.

Transmisje i rozkład jazdy

Wszystkie sesje F1 można śledzić na żywo tradycyjnie za pośrednictwem Eleven Sports, zarówno w telewizji, jak i na stronie internetowej nadawcy. Transmisje będą również dostępne na platformie F1 TV.

Rozkład jazdy

1.Trening: 19:30 - 20:30 (piątek, 23 października) 
2. Trening: 23:00 - 00:00 (piątek, 23 października) 

3. Trening: 19:30 - 20:30 (sobota, 24 października 
Kwalifikacje: 23:00 - 00:00 (sobota, 24 października) 

Wyścig: 21:00 (niedziela, 25 października)

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.