WIADOMOŚCI

Verstappen nie chce już krytykować nowych przepisów, Piastri oczekuje mniejszych prędkości niż na Hungaroringu
Verstappen nie chce już krytykować nowych przepisów, Piastri oczekuje mniejszych prędkości niż na Hungaroringu © Red Bull

Dwóch kierowców ostro punktujących nowe regulacje techniczne ustosunkowało się do tego, co może dziać się w trakcie najbliższego weekendu wyścigowego na Monzy. Obaj jasno zasugerowali, że można spodziewać się chaosu na torze, aczkolwiek stronili od mocniejszych stwierdzeń.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Od pierwszych wizualizacji przepisów technicznych, jakie zadebiutowały w tym roku, pojawiały się jasne wskazówki od tego, że Autodromo Nazionale Monza boleśnie obnaży ich słabości. Wszystko przez sporą liczbę prostych odcinków i niewiele miejsc do odzyskiwania energii, której limit na kwalifikacji został ustalony na poziomie raptem 5 MJ.

Co ciekawe, tę wartość wciąż należy uznawać za nieoficjalną, gdyż - mimo czwartkowych aktywności medialnych na torze - FIA wciąż nie podała obowiązujących danych energetycznych. Tak czy inaczej całe środowisko F1 spodziewa się ogromnych trudności na tym polu, o czym już w 2023 roku ostrzegał Max Verstappen. Po ostatnim przedłużeniu umowy Holender stronił jednak od ostrzejszej krytyki tych regulacji:

"Zapowiada się, że będzie to dość bolesne. Ten tor nie jest po prostu efektywny pod względem energii, ale nie chcę też pochodzić do tego zbyt negatywnie. Pogodziłem się z tym już mentalnie. Przygotowywałem się na ten weekend po prostu inaczej. Nie można naciskać na maksa i trzeba delikatnie operować przepustnicą", powiedział 28-latek, cytowany przez Motorsport.

Mocnym zobrazowaniem tego, jak zupełnie inaczej może wyglądać rywalizacja na Monzy w porównaniu do tego, do czego kibice zostali przyzwyczajeni, podzielił się inny krytyk nowych regulacji, Oscar Piastri. Zawodnik McLarena przyznał, że symulacje jego zespołu wykazały, iż prędkości maksymalne na tym torze mogą być niższe od tego, jakie były na Hungaroringu, gdzie nie trzeba było martwić się o zarządzanie energią:

"Na takim torze po prostu musi występować ten problem. Gdyby limit odzyskiwania energii był wyższy, wszędzie występowały superclipping i tracilibyśmy 30-40 km/h na końcu każdej prostej. Ponieważ jednak limit został ustalony na niższym poziomie, superclipping będzie bardziej wypośrodkowany, aczkolwiek nadal będzie występować", zaznaczył Australijczyk.
"Oczywiście i tak nie będzie tyle energii do wykorzystania na prostych, więc rzeczywista prędkość maksymalna będzie dość niska. Zobaczymy, jakie będą one ostatecznie. Z naszych symulacji wynikało, że byliśmy szybsi na prostych na Hungaroringu niż tutaj. Wydaje się, że nie ma to sensu, ale chodzi po prostu o to, że nie ma większej ilości energii do wykorzystania."
"Nawet jeśli otrzymalibyśmy jej nieco więcej, nie mielibyśmy jej gdzie odzyskiwać. Ten problem i tak będzie zatem występować niezależnie od tego, w jaką stronę z tym pójdziemy. Zapowiada się na chaos w wyścigu, a zwłaszcza na początku. Ten tor jest bardzo podatny na zużywanie energii i ma wiele różnych prostych, na których trzeba korzystać z tej energii."
"Ściganie się tutaj zapowiada się dość niezwykle. Mamy jeszcze sporo czasu do wykorzystania na torze, więc zobaczymy, jak każdy będzie tym zarządzał i jak to wszystko będzie wyglądać. Na pewno spodziewam się, że będzie chaos i ekscytująco - sami wybierzcie, co chcecie oglądać. Na pewno sporo będzie jednak się działo."

Wracając do Verstappena, tutaj należy zaznaczyć, że na Monzy będzie ścigał się w pełni wykurowany po tym, jak domowe zawody w Zandvoort zakończył z chorobą i potężną kraksą. Zaznaczył jednak, że -  chociaż obserwatorzy spodziewają się lepszej dyspozycji Red Bulla - bolid RB22 nie powinien dysponować najlepszymi osiągami:

"Pod względem samego uderzania czułem się dobrze, bo bariera okazała się bardzo bezpieczna. To pierwszy raz, kiedy w takową uderzyłem i sprawdziła się. Byłem jednak bardzo chory. Tak naprawdę gdy dopiero w pełni się wyzdrowieje, docenia się to, jak dobrze być w takiej formie", przyznał Max.
"Cały weekend w Zandvoort był bowiem okropny, a nawet kilka dni po tym wyścigu były nienajlepsze. Przyjemnie było mieć zatem tydzień na powrót do zdrowia i lepsze samopoczucie. Minęło sporo czasu, odkąd ostatni raz tak się czułem."
"[Co do naszej formy] na nieefektywnych torach pod względem energii nie spisywaliśmy się dobrze, więc nie oczekuję tutaj cudów. Będzie naprawdę trudno. Zespoły obok nas wprowadzają poprawki i idą naprzód. My z kolei już wcześniej byliśmy za nimi, więc nie spodziewam się, by teraz to się zmieniło. Próbujemy jak najwięcej wyciągnąć z tego bolidu, żeby wiedzieć, co chcemy zmienić przed kolejnym sezonem."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.