Zastępca dyrektora technicznego Mercedesa w bardzo ciekawy sposób zobrazował niefortunność kary, jaką otrzymał Kimi Antonelli po kwalifikacjach do GP Węgier. Włoski inżynier podkreślił, że wynikało to ze sposobu oceniania całej sytuacji przez oficjeli.
Kimi Antonelli został ukarany przesunięciem na starcie o 3 miejsca przed niedzielnymi zmaganiami na Hungaroringu. Było to następstwo niewystarczającego zwolnienia w warunkach żółtych flag podczas końcówki Q3. Takie postępowanie stanowiło zupełny kontrast do tego, co działo się w czasówce na Red Bull Ringu, gdy znajomość przepisów pomogła wywalczyć pole position George'owi Russellowi.
Jako główny argument takiej sankcji sędziowie wskazali gorszy czas minisektora o zaledwie 0,003 sekundy w porównaniu do najlepszego wyniku w tym obszarze. Simone Resta zobrazował jednak paradoks tej sytuacji dot. tego, że tak naprawdę zestawiane okrążenie Antonellego nie było jego optymalnym:
"Okrążenie, które uznano za punkt odniesienia, nie było w rzeczywistości tym idealnym. To utrudniło całą sytuację, gdyż nawet po odpuszczeniu gazu jego kółko było porównywane z tym wcześniejszym, które de facto było wolniejsze niż mógł realnie je przejechać", powiedział Włoch w materiale filmowym opublikowanym przez Mercedesa.
"Kimi zwrócił uwagę na to, że kiedy porówna się ten sektor z 3. treningiem i cięższym bolidem, przez który był wolniejszy, to i tak był szybszy mimo odpuszczenia. Pod pewnymi względami była to bardzo niefortunna sytuacja. Zareagował na żółtą flagę, ale ponieważ posłużono się okrążeniem referencyjnym, jego zwolnienie nie było wystarczające, aby spełnić wszystkie wymagania."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się