Lando Norris odniósł się do wydarzeń z Hungaroringu z sezonu 2024 i słynnej prośby o przepuszczenie Oscara Piastriego w walce o zwycięstwo. Po latach Brytyjczyk cieszy się z tego, iż ostatecznie posłuchał się zespołu twierdząc, że miało to spory wpływ na ich sukcesy w przyszłości.
Dwie ostatnie edycje wyścigu o GP Węgier padły łupem kierowców McLarena - w zeszłym roku triumfował Lando Norris, a przed dwoma laty swoje pierwsze zwycięstwo w Formule 1 świętował tu Oscar Piastri.
Runda z sezonu 2024 wywołała wyjątkowo sporo kontrowersji, bowiem McLaren jadący po dublet zdecydował się zaingerować w kolejność, w której kierowcy dojadą do mety i poprosił Lando Norrisa o przepuszczenie Oscara Piastriego.
Taka decyzja wynikała z faktu, iż to Australijczyk prowadził w wyścigu od samego początku, a do zamiany pozycji doszło po sekwencji pit stopów - Norrisa ściągnięto wcześniej, aby uniknąć zagrożenia podcięcia ze strony rywali. Tym sposobem Brytyjczyk podciął swojego kolegę z ekipy, który po zmianie opon wyjechał za nim.
McLaren poczuł, że takie rozwiązanie było niesprawiedliwe dla Piastriego, jadącego po swoje upragnione, pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Brytyjska ekipa postanowiła zatem poprosić Lando Norrisa o oddanie pozycji lidera.
Lando nie chciał posłuchać - prezentował lepsze tempo niż Piastri i czuł, że to jemu należy się pierwsze miejsce. McLaren nie dawał za wygraną i starał się przekonać Norrisa twierdząc, iż takie rozwiązanie będzie lepsze dla zespołu. Ostatecznie, w samej końcówce rywalizacji, Lando odpuścił i oddał prowadzenie Piastriemu.
Last year at the Hungarian Grand Prix:
— SleeperF1 (@SleeperF1) July 21, 2026
The battle between the McLaren drivers heats up when Lando Norris initially resists team directions to let Oscar Piastri pass #F1 #HungarianGP pic.twitter.com/bAReNZmQ33
Od tamtej pory McLaren sięgnął po dwa tytuły mistrzowskie w klasyfikacji konstruktorów, a Norris został mistrzem świata w sezonie 2025.
Brytyjczyk po latach wrócił do wydarzeń z Hungaroringu w sezonie 2024 sugerując, że gdyby wtedy nie posłuchał zespołu i zwyciężył w wyścigu, dziś nie byłby mistrzem świata:
"Można łatwo wrócić do Budapesztu sprzed kilku lat. Prowadziłem w wyścigu i było tak wielu ludzi mówiących "o nie, ja bym go nie przepuścił" i tym podobne rzeczy" - wspominał Lando.
"Tak łatwo byłoby mi po prostu kręcić kolejne okrążenia i wygrać ten wyścig. Niektórym mogłoby się to spodobać, ale ja szczerze mówiąc prawdopodobnie nie potrafiłbym z tym żyć do końca życia."
"Zespół nie byłby taki sam, jaki jest teraz, prawdopodobnie nie wygralibyśmy klasyfikacji konstruktorów przez ostatnie dwa lata, co zapewne oznaczałoby, że nie wygralibyśmy też mistrzostwa świata kierowców. Nie wygrałbym mistrzostwa świata kierowców w zeszłym roku. Oto jak łatwo sprawy mogą pójść w złym kierunku w Formule 1. Więc tak, myślę, że gdybym wygrał tamten wyścig, McLaren nie osiągnąłby tego, co udało się zdobyć przez ostatnie kilka lat."
Norris jest częścią ekipy z Woking od 2017 roku - wtedy, jako młody kierowca GP3 (obecnie F3) dołączył do juniorskiego programu McLarena i po raz pierwszy zasiadł za sterami maszyny F1.
Dwa lata później Brytyjczyk został już podstawowym kierowcą zespołu, z którym kilka lat później zdobył swoje pierwsze zwycięstwo w F1.
Norris, mimo wielu sezonów walki w środku stawki, pozostał wierny brytyjskiej ekipie i po latach sięgnął z nią po wymarzony tytuł mistrzowski. Spytany o to, czy chce zostać w McLarenie do końca swojej kariery, Lando odparł, iż jest to prawdopodobny scenariusz:
"Bardzo, bardzo możliwe, bo nie wiem, jak długo będę w Formule 1. Mój kontrakt obowiązuje jeszcze przez ładnych parę lat, więc wiem, że nigdzie się w najbliższym czasie nie wybieram."
"Sam nie wiem. Jeśli jest jakieś miejsce, do którego chciałbym trafić, to istnieje tylko jeden zespół, który w ogóle by mnie interesował, ale to bardzo, bardzo odległa przyszłość."
"Na ten moment jestem w pełni oddany McLarenowi jako jedynemu zespołowi, w którym kiedykolwiek chciałbym być - czuję, że to moja rodzina."
"Chcę zrobić z McLarenem jak najwięcej przez tak długi czas, jak to możliwe - przez 5, 10 lat. Jestem bardzo, bardzo dumny oraz szczęśliwy, że mogę to powiedzieć, bardziej niż wielu innych kierowców w historii Formuły 1."
"Dla mnie to jest cel: być z McLarenem na zawsze, ale kocham też wygrywać. Więc dopóki ten czas nie nadejdzie, nigdy nic nie wiadomo."
"Ale nawet jeśli nie wygrywam - wiecie, nie wygrywałem przez sześć lat, mogłem odejść w inne miejsca i tego nie zrobiłem, ponieważ w ostatecznym rozrachunku chcę po prostu czerpać z tego radość."
"Przez te sześć lat próbowałem wygrać, mając tak okropny samochód. Jestem bardziej przyzwyczajony do braku wygranych z powodu takich sytuacji niż do samego zwyciężania."
Norris spędził dwa ostatnie sezony jako faworyt do walki o tytuły mistrzowskie, lecz w tym sezonie McLaren nie walczy już regularnie o zwycięstwa. Mimo dobrego tempa w GP Japonii i w GP Miami, gdzie kolejno Piastri i Norris byli realnymi pretendentami do zwycięstwa, dalsza część pierwszej części sezonu upłynęła zawodnikom McLarena pod znakiem problemów z niezawodnością oraz tempem.
Ich celem jest teraz regularna walka o podia, szczególnie, że przywieźli na Węgry istotny pakiet poprawek.
Po zdobyciu mistrzostwa świata z barków Lando Norrisa spadła ogromna presja, lecz jak twierdzi sam kierowca, motywacja do walki o kolejne sukcesy pozostaje na tym samym poziomie:
"Głód wciąż tam jest."
"Myślę, że w życiu są rzeczy, które gdy raz poczujesz, chcesz ich więcej."
"Sukces jest z pewnością uzależniający, to jak narkotyk - zdecydowanie czerpiesz to ze zdobywania trofeów, świętowania z zespołem i tych wszystkich niesamowitych rzeczy."
© Pirelli


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się