Jeszcze przed rozpoczęciem jazd na torze Spa-Francorchamps McLaren zdążył potwierdzić, że aktualny mistrz świata rozpocznie niedzielne zmagania z dalszej pozycji startowej. Będzie to następstwo montażu nadprogramowych akumulatorów i elektroniki sterującej w jego aucie.
Po tym, jak McLaren nie otrzymał poprawionego silnika Mercedesa w dwóch ostatnich rundach, wszystko wskazywało na to, że doczeka się tego w końcu na torze w Spa. W ramach przygotowań do tego weekendu zespół oficjalnie potwierdził tę informację, wspominając ponadto o dostarczeniu nowego tylnego skrzydła.
W czwartek okazało się jednak, że będzie miało to też negatywne konsekwencje dla Brytyjczyków, ponieważ Lando Norris otrzyma karę przesunięcia na starcie o 10 miejsc. W aucie oznaczonym numerem 1 zostaną bowiem zamontowane czwarte sztuki akumulatorów i elektroniki sterującej, podczas gdy tegorocznym regulamin zezwala na trzy.
McLaren wydał w tej sprawie nawet oficjalny komunikat, tłumacząc, w jaki sposób 26-latek stracił całkowicie dwie baterie. Pierwsza z nich została od razu wycofana po tym, jak nie wystąpił w GP Chin. Tę, która zawiodła podczas jednego z treningów do GP Japonii, udało się naprawić, ale po kolejnej usterce, do jakiej doszło w trakcie piątkowych zajęć z Monako, również wycofano ją z dostępnej puli.
Brytyjczycy nie ukrywali też, że celowo wybrali Spa do obsłużenia takiej sankcji, zważywszy na lepsze możliwości do wyprzedzania w porównaniu do Hungaroringu czy Zandvoort Circuit. Podkreślili, że nowe komponenty będą zawierać poprawki po stronie niezawodności wprowadzone przez Mercedesa.
Warto zaznaczyć, że Oscar Piastri otrzymał ten ulepszony akumulator już w Austrii. W przypadku Norrisa każda kolejna wymiana akumulatorów bądź elektroniki sterującej będzie oznaczać karne przesunięcie o 5 miejsc na starcie.
© McLaren


16.07.2026 18:38
0
dlatego, ze zobaczyli jego sesje na lące?
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się