Franco Colapinto nie ma jeszcze na koncie wielkich sukcesów w Formule 1, ale już potrafi przyciągnąć tłumy kibiców. Flavio Briatore przyznał, że skala zainteresowania Argentyńczykiem podczas pokazowego przejazdu Alpine w Buenos Aires kompletnie go zaskoczyła.
Doradca kierownictwa Alpine był gościem podcastu F1 "Beyond The Grid" przed weekendem Grand Prix Austrii. W rozmowie pozytywnie ocenił postępy Colapinto, podkreślając, że Argentyńczyk znacznie lepiej odnalazł się w zespole i poprawił się zarówno mentalnie, jak i technicznie.
Najmocniej wybrzmiały jednak słowa Briatorego o wsparciu, jakim Colapinto cieszy się w swojej ojczyźnie w związku z pokazowym przejazdem w stolicy Argentyny.
"Pół miliona ludzi oglądało coś, co nie było wyścigiem, a jedynie testem. Najdziwniejsze jest to, że Franco nigdy niczego nie wygrał, a mimo to nie potrafię zrozumieć tego tłumu liczącego pół miliona osób lub więcej, które przyszły tam dla niego. Tego nie rozumiem” mówił Briatore.
Briatore został również zapytany o ewentualny powrót Grand Prix Argentyny do kalendarza Formuły 1.
"Jeśli będę miał Franco, tak. Jeśli nie będę go miał, jest mi to obojętne" zażartował Włoch.
Kierowca Alpine odniósł się do wypowiedzi Briatore podczas spotkania z mediami w Austrii. Nie ukrywał, że usłyszane komentarze odebrał pozytywnie.
"Co nieco słyszałem; uważam, że to były bardzo dobre komentarze, bardzo zabawny wywiad. Myślę, że było całkiem fajnie, ogólnie rzecz biorąc, momentami można się było pośmiać."
Kierowca Alpine podkreślił też, że Włoch stanowi dla niego ważne wsparcie, nawet jeśli jest zbyt wymagający. Według Colapinto właśnie trudniejsze momenty i wysokie oczekiwania pomogły mu w rozwoju.
"Flavio bardzo mnie wspiera, choć bywa też surowy, gdy wymaga tego sytuacja. Ma odpowiednie doświadczenie, by tak postępować. Pomógł mi wiele się nauczyć i rozwinąć, zwłaszcza dzięki bardzo trudnym chwilom. Te ciężkie sytuacje uczyniły mnie silniejszym" stwierdził Argentyńczyk.
Colapinto zwrócił uwagę, że Flavio nie ogranicza swojej roli do relacji z kierowcą, lecz motywuje cały zespół. 76-latek ma pozostawać wymagający nawet po solidnych wynikach.
"W tym sezonie obdarzył mnie dużym zaufaniem, co ukierunkowuje mnie na właściwą drogę. Jego wsparcie, zarówno na torze, jak i poza nim, znacząco pchało ekipę do przodu. To ktoś, kto zawsze wymaga więcej i więcej. Kończymy wyścig na szóstym miejscu, a on wraca do fabryki i jako jedyny nie jest zadowolony, bo wciąż chce więcej."
© Alpine


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się