WIADOMOŚCI

McLaren tłumaczy brak form w Monako: po prostu brakuje nam przyczepności
McLaren tłumaczy brak form w Monako: po prostu brakuje nam przyczepności © McLaren

Zarówno kierowcy McLarena, jak i Andrea Stella przyznali, że charakterystyka ich tegorocznej konstrukcji nie pasuje do toru w Monako, a weekend na ulicach księstwa upływa im pod znakiem problemów z przyczepnością i znalezienia osiągów.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Po kiepskim starcie sezonu w Melbourne oraz Szanghaju, McLaren wrócił do walki w czołówce w wyścigu o GP Japonii, zdobywając od tego czasu trzy podia w Grand Prix i dublet w sprincie w Miami.

Dobra forma McLarena została jednak przyćmiona w Kanadzie po tym, jak stajnia z Woking postawiła na błędną decyzję strategiczną na starcie do niedzielnego wyścigu.

Do Monako McLaren przyjechał z zamiarem świętowania swojego 1000. startu w Formule 1, niemniej ich głównym celem było rzecz jasna zaliczenie kolejnego dobrego występu.

Już od piątkowych sesji treningowych weekend nie układał się jednak po myśli brytyjskiego zespołu - brak tempa i problemy z wprowadzeniem opon w odpowiednie okno pracy, w połączeniu z awarią w bolidzie Lando Norrisa w czasie popołudniowej sesji sprawiły, że McLaren przystąpił do sobotnich sesji mając na celu odrabianie strat.

W kwalifikacjach ich tempo wydawało się nieco bardziej solidne, lecz w ostatecznym rozrachunku, Piastri i Norris zajęli odległe 7. i 8. miejsce.

Spytany o wrażenia po czasówce Oscar Piastri odparł, że brakowało mu przyczepności mimo znaczącej poprawy odczuć z jazdy względem piątkowych sesji:

"Po prostu brakuje nam przyczepności w porównaniu do innych. W porównaniu do piątku samochód prowadził się właściwie o wiele przyjemniej, co jest dobre, ale zarazem złe, gdy wciąż tracisz tak dużo, jak my teraz. Trochę się zbliżyliśmy, odczucia są nieco lepsze, ale kiedy brakuje ci przyczepności, to niestety nie masz do dyspozycji zbyt wielu dźwigni, które możesz pociągnąć, aby to zrekompensować."
"Musisz znaleźć naprawdę sporo czasu, żeby w ogóle mieć cień szansy na dotrzymanie kroku reszcie, więc błędy i nerwowe momenty po prostu będą się zdarzać."

Po sesji kwalifikacyjnej, Lando Norris także zabrał głos w sprawie formy McLarena w Monako. Mistrz świata przyznał, iż przed przyjazdem do Monako nie oczekiwał, aby jego zespół był tu konkurencyjny, wspominając także zawody w Montrealu, gdzie zaskoczyła go dobra dyspozycja ekipy:

"To ja prowadzę ten samochód, więc potrafię określić trudność w wyciskaniu czasu okrążenia oraz to, jak ciężko było już w zeszły weekend w Montrealu. Właśnie dlatego byłem tak zaskoczony w ubiegłym tygodniu, że byliśmy aż tak konkurencyjni. Przyjazd tutaj... to nie jest moment całkowitego otwarcia oczu, ale wciąż lekkie zderzenie z rzeczywistością co do tego, jak daleko z tyłu jesteśmy" - powiedział Lando.
"Szczerze mówiąc, kiedy spojrzy się na miejsca, w których byliśmy mocni, to wciąż nie były tory o szalenie niskich prędkościach jak Suzuka, Miami... A przed Montrealem moje oczekiwania wcale nie były wysokie. Jeśli zapytacie mnie o Monako - myślę, że mówiłem to już prawdopodobnie w zeszły weekend, ale nie miałem wielkich nadziei przed tą rundą. Samochód jest po prostu bardzo trudny w prowadzeniu, mało elastyczny i w żaden sposób niewybaczający błędów. Mój poziom pewności siebie w zeszłym roku wynosił 100, teraz to 85, a w Monako musisz mieć około 100."

Norris, podobnie jak Piastri, zaznaczył, że w sobotę samochód prowadził się już znacznie lepiej, niemniej to wciąż nie wystarczyło do walki o czołowe lokaty:

"Ostatecznie sprawiliśmy, że opony zaczęły działać. Wczoraj mieliśmy z tym problemy, ale myślę, że wprowadziliśmy je w lepsze okno pracy. Jednak, kiedy masz mniej przyczepności i mniejszy docisk, zmuszenie wszystkiego do odpowiedniej pracy staje się większym wyzwaniem. Więc być może w porównaniu do innych - nie wprowadziliśmy przednich opon do najlepszego okna pracy, ale główną kwestią jest to, że po prostu nie mamy przyczepności, nie mamy docisku, samochód nie spisuje się tak dobrze, jak powinien i to po prostu tyle."

Andrea Stella wyjaśnił natomiast, skąd biorą się problemy McLarena z wprowadzeniem opon w odpowiednie okno pracy tłumacząc, iż wynika to m.in. z samego założenia projektowego bolidu:

"MCL40, częściowo z założenia projektowego, a częściowo dlatego, że sami chcemy poprawić ten czynnik, jest bardzo łagodny dla opon. Kiedy więc trafiają się rundy, w których musisz być dobry w generowaniu energii i wprowadzaniu ciepła w ogumienie, wtedy mamy nieco problemów. Znalezienie odpowiedniego okna pracy dla opon nie było więc łatwym zadaniem. Musieliśmy traktować opony na okrążeniu przygotowawczym w określony sposób, a i tak wiemy, że zwłaszcza w początkowej fazie kółka wydajemy się tracić czas w porównaniu z niektórymi rywalami. W Monako te dwa czynniki - ogólna przyczepność i docisk, a jako drugi sposób pracy z oponami - są absolutnie kluczowe" - zaznaczył Stella.
"Progres był wyraźny w Q1 i Q2, gdzie samochód wydawał się relatywnie znacznie bardziej konkurencyjny. Niestety, w Q3 nie do końca zdołaliśmy złożyć wszystko w całość. Lando jechał na bardzo mocnym decydującym okrążeniu i zyskiwał już kilka dziesiątych sekundy, ale zablokowanie kół w szykanie sprawiło, że zostawiliśmy trochę czasu na torze. W rezultacie zajmiemy czwarty rząd do jutrzejszego wyścigu. Jasne jest, że ta konkretna konfiguracja toru nie do końca odpowiada charakterystyce naszego samochodu i czeka nas trochę pracy, aby poprawić się w takich warunkach."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.