Dyrektor techniczny Hondy potwierdził, że japoński producent miał okazję pracować z nadwoziem AMR26 po raz pierwszy w swojej fabryce w Sakurze. Honda wykonała testy statyczne mające na celu znalezienie rozwiązania niwelującego ogromne wibracje samochodu w czasie jazdy.
Aston Martin we współpracy z Hondą to zespół, który zdecydowanie najgorzej wszedł w nową erę regulacji technicznych. Od początku sezonu ekipa z Silverstone boryka się z niezawodnością oraz kiepskimi osiągami. Największym problemem okazały się być jednak ogromne wibracje generowane w czasie jazdy, które skutecznie uniemożliwiały rywalizację z innymi ekipami.
Szczęśliwie dla Astona i Hondy, po wyścigu na torze Suzuka, Formuła 1 zaczęła aż trzytygodniową przerwę spowodowaną odwołaniem rund na Bliskim Wschodzie - to dało Japończykom szansę na dokładną analizę problemu i szukanie roziązań.
Korzystając z faktu, iż ostatnie Grand Prix przed przerwą miał miejsce właśnie w Japonii, Honda zatrzymała jeden z bolidów Astona Martina, aby poddać go szeregowi testów w swojej fabryce w Sakurze.
Dyrektor techniczny producenta, Shinatoro Orihara w jednej ze swoich ostatnich wypowiedzi dla mediów przyznał, że to pierwszy raz, kiedy Honda mogła pracować na kosntrukcji AMR26 w swojej fabryce:
"To był długi, ale intensywny okres między wyścigami, z ogromem pracy wykonanej we współpracy z zespołem Astona Martina zarówno w Japonii, jak i w Wielkiej Brytanii" - tłumaczy Japończyk.
"Wyścig o GP Japonii pokazał, że prace idą w dobrym kierunku i pomógł nam znaleźć motywację, aby naciskać dalej."
"Po tamtym wyścigu skorzystaliśmy z okazji, aby po raz pierwszy zatrzymać jeden z samochodów AMR26 na miejscu w celu przeprowadzenia dalszych testów statycznych w Sakurze, koncentrując nasze wysiłki na redukcji wibracji, a tym samym zwiększeniu niezawodności."
Orihara przyznał, że choć zespół wykonał postępy, nie spodziewa się wyraźnej poprawy osiągów w zbliżającym się weekendzie z GP Miami. Japończyk zauważył także, że na Florydzie po raz pierwszy w tym sezonie producenci jednostek napędowych będą musieli zmierzyć się z wysokimi temperaturami, wymagającymi dobrego chłodzenia:
"Zrobiliśmy pewne postępy, co pozwala nam na wdrożenie kolejnych środków zapobiegawczych w Miami i w dalszej części sezonu. Realistycznie rzecz biorąc, ten postęp nie będzie miał widocznego wpływu na osiągi jednostki napędowej na torze, więc nie powinniśmy się tutaj spodziewać wielkich skoków naprzód."
"Miami to pierwszy tor w kalendarzu na rok 2026 z dużą liczbą wolnych zakrętów."
"To wyjątkowy tor, mający dwie długie sekcje pokonywane z pełnym gazem oraz kilka wolnych zakrętów. Ta kombinacja sprawia, że znalezienie kompromisu w ustawieniach samochodu staje się interesującym wyzwaniem."
"Jeśli chodzi o jednostkę napędową, istotna jest poprawa właściwości jezdnych w wolnym sektorze, a optymalizacja zarządzania energią w tej sekcji jest kluczowym czynnikiem dla maksymalizacji osiągów. Miami to także pierwszy ciepły weekend wyścigowy w sezonie, więc nadrzędne znaczenie ma utrzymanie temperatur jednostki napędowej pod kontrolą w ramach tych nowych przepisów."
"Grand Prix Miami to weekend sprinterski, co oznacza, że mamy tylko jedną sesję treningową - aczkolwiek 90-minutową - aby zoptymalizować wszystkie ustawienia danych w ramach nowych przepisów i określić najlepsze specyfikacje chłodzenia przed kwalifikacjami do sprintu, co sprawia, że pierwszy trening jest tutaj bardzo ważny."
Na ten moment Honda największe nadzieje zdaje się pokładać w programie ADUO, mającym na celu wsparcie producentów słabszych jednostek napędowych. Według doniesień mediów, FIA szykuje zmiany w programie, które miałyby pomóc Hondzie.
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się