Międzynarodowa Federacja Samochodowa przy współpracy z rywalami Hondy, rozważa wprowadzenie zmian regulaminowych, które pomogą japońskiemu producentowi powrócić na właściwe tory ze swoją jednostką napędową.
Honda po raz kolejny zalicza dramatyczny "powrót" do F1. Tym razem jako fabryczny dostawca silników dla ekipy Astona Martina.
Od pierwszych wyjazdów na tor, które w przypadku Astona Martina zostały i tak opóźnione, jasne stało się, że znalazł się on w bardzo trudnym położeniu. Jednostka Hondy, która jeszcze kilka lat temu wygrywała z Red Bullem mistrzostwa, ma się nijak do produktu, który został stworzony przez zupełnie nowy zespół inżynierów w Sakurze.
Kierowcy zespołu w pierwszych wyścigach sezonu musieli borykać się z potężnymi wibracjami bolidu, które nie pozwalały im na ukończyć dystans wyścigu i sprawiały olbrzymie problemy jeżeli chodzi o niezawodność pakietu.
Ta stopniowo jest poprawiana, ale pojawia się kolejny problem jeżeli chodzi o osiągi japońskiego silnika, które wyraźnie odstają od reszty stawki.
Formuła 1 wchodzi w okres, w którym FIA musi zdecydować, którzy producenci będą mogli skorzystać z programu, umożliwiającego wyrównanie osiągów silników, który funkcjonuje pod nazwą ADUO (ang. Additional Development and Upgrade Opportunities).
Jasne jest, że Honda z racji swoich problemów powinna się do niego zakwalifikować, co w jednym z wywiadów podkreślał sam Toto Wolff, który stwierdził, że w jego opinii do skorzystania z takiego programu obecnie kwalifikuje się tylko japoński producent.
Problem jednak w tym, że nawet jeżeli Honda otrzyma możliwość poprawy swojego silnika w tym roku i w przyszłym może to nie wystarczyć na wyrównanie jego osiągów. Zdają sobie z tego sprawę rywale zespołu, którzy podczas ostatnich spotkań dotyczących zmian w przepisach silnikowych, dyskutowali również o tym jak można pomóc Japończykom.
Mimo iż świat F1 jest bardzo konkurencyjnym środowiskiem i rzadko kiedy zespoły chcą godzić się na zmiany wspierające konkurentów, w padoku ma panować przekonanie, że nikt nie odniesie korzyści, utrzymując obecny stan silnika Hondy.
Serwis The Race zdradził, że na stole pojawiła się drobna, aczkolwiek znacząca zmiana w regulacjach dotyczących programu ADUO, która mogłaby wymiernie pomóc Hondzie w odzyskaniu konkurencyjności.
Obecnie producenci mogą zakwalifikować się do tego programu jeżeli na określonych etapach sezonu okaże się, że ich silnik spalinowy traci więcej niż 2 procent osiągów. Wtedy otrzymają od FIA możliwość wprowadzenia jednej poprawki w trakcie sezonu 2026 i jednej w 2027. Gdyby okazało się, że dany silnik traci więcej niż 4 procent do najlepszej jednostki w stawce w takim układzie producent mógłby liczyć na możliwość wprowadzenia korekt dwa razy w sezonie 2026 i 2027.
Oprócz tego przyznanie takich możliwości pozwala również na większą swobodę wydatków oraz testów na hamowni w ramach ograniczeń budżetowych dotyczących jednostki napędowej.
Problem jednak w tym, że ADUO jest ograniczone innym limitem, który sprawia, że jeżeli raz skorzystało się z niego w danym sezonie, a silnik po wprowadzeniu zmian dalej odstawałby od reszty stawki, to producent nie mógłby z niego ponownie skorzystać.
"Zmiany homologacyjne ADUO nie sumują się w trakcie sezonu i będą przyznawane wyłącznie po pierwszym przypadku, gdy producent jednostki napędowej zostanie uznany przez FIA za kwalifikującego się do ADUO zgodnie z kryteriami określonymi w niniejszym artykule" stanowi zapis regulaminu technicznego.
Z doniesień wynika, że na stole leży zmiana brzmienia tego zapisu tak, aby producent, który po wprowadzeniu poprawek dalej traci osiągi do najlepszych w stawce mógł kwalifikować się ponownie do programu ADUO.
Zmiana taka w trakcie trwania sezonu wymaga jednak tzw. superwięszkości na posiedzeniu Komitetu Doradczego ds. Jednostek Napędowych, a to oznacza, że czterech z pięciu producentów musi poprzeć taką zmianę wraz z przedstawicielami FIA i Formula One Managment.
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się