WIADOMOŚCI

Wolff wątpi w powrót Hornera do F1
Wolff wątpi w powrót Hornera do F1 © Red Bull

Szef Mercedesa wyraził swoje wątpliwości co do powrotu swojego dawnego rywala z Red Bulla, Christiana Hornera. Z drugiej strony Austriak jasno podkreślił, że obecnej F1 brakuje takiej kontrowersyjnej postaci, jaką był Brytyjczyk.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Toto Wolff i Christian Horner przez lata dostarczali sporo pozatorowych emocji środowisku F1 swoimi ciągłymi zaczepkami. Zmieniło to się jednak po tym, jak w lipcu zeszłego roku Brytyjczyk został zwolniony z Red Bulla, a w padoku pozostał już tylko austriacki działacz.

W ostatnim czasie obaj panowie ponownie zaczęli być ze sobą łączeni, a to z powodu doniesień o zainteresowaniu kupnem udziałów w ekipie Alpine. Chociaż okazało się, że to sam Mercedes włączył się do gry o te akcje, nie przeszkodziło to Wolffowi - zresztą nie po raz pierwszy - w skomentowaniu ewentualnego powrotu do F1 swojego rywala:

"Narobił sporo szkód, a takie rzeczy mają swoje reperkusje w naszym małym kosmosie. Można mówić pewne rzeczy, ale on to robił całe życie i wie, co jest najlepsze. Mam mieszane uczucia co do tego. Owszem w tym sporcie brakuje osobowości, a jego osobowość była bardzo kontrowersyjna i dobra dla sportu", powiedział 54-latek agencji PA.
"Przekazałem Fredowi Vasseurowi, że potrzebne są tutaj dobro, zło i brzydota. Teraz mamy tylko dobro i brzydotę, a zło zniknęło. Czy kiedykolwiek uznałbym go za sojusznika lub kogoś, kto podziela nasze cele? Nie sądzę."
"Nawet gdy jednak przeżywałem największą frustrację i złość z jego powodu, trzeba przypomnieć sobie, że nawet najgorszy wróg ma najlepszego przyjaciela, więc musi być w tym jakaś dobroć. Gdyby nie taka rywalizacja przez wiele lat i gdyby minęło więcej czasu, jestem przekonany, że mógłbym z nim usiąść do kolacji i się pośmiać."
"Na przestrzeni tych wszystkich lat bywało po prostu zbyt intensywnie i gwałtownie. Zdarzały się rzeczy, których do dzisiaj nawet nie rozumiem, jeśli chodzi o jego zachowanie. Nie wiem, czy znajdzie ścieżkę powrotu i w jakiej funkcji. Na pewno nie życzę mu źle. Musimy nawzajem się doceniać. Niewielu szefów osiągnęło to, co on. Niezależnie od tego, co się stanie i czy wróci do F1, jestem z tym pogodzony."

Wolff jasno zaznaczył również, że Mercedes nie zainteresował się zakupem udziałów w zespole Alpine po to, aby uprzykrzyć życie Hornerowi:

"Nasze spoglądanie na ten pakiet nie ma nic wspólnego z Christianem. Pomysł, że między mną a nim jest jakaś rywalizacja o zakup tych akcji w Alpine, jest zmyślony. Byłoby dość smutne, jeśli miałoby to wpływ na taką inwestycję. Patrzymy na to pod kątem różnych perspektyw i nie mamy jeszcze żadnych wniosków. Chcemy sprawdzić, czy w ogóle ma to sens."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

5 KOMENTARZY
avatar
boxbox

03.04.2026 10:52

3

0

Z perspektywy czasu szkoda Hornera, nie ma już złola w padoku, święty nie był, ale trzeba przyznać, że miał osobowość. 


avatar
Markok

04.04.2026 10:32 zmodyfikowany

1

0

@boxbox  A to nagle Wolff jest tym świętym? No na pewno doczłapał do samego szczytu na uczciwej pracy i przestrzeganiu zasad, na pewno..


avatar
EnderWiggin

04.04.2026 15:00

1

0

@Markok  Wofl w przeciwieństwie do Hornera ma klasę, ma ogładę czy poprawność polityczną, która jest niezbędna w tej pracy. 

Wolf potrafi wyjść z twarzą nawet z najgorszych sytuacji mówiąc to co należy powiedzieć, robiąc to co należy zrobić, nawet jeśli się z tym ni zgadza, uważa lub czuje inaczej. Hornerowi tego brakuje więc był tym złolem. Wielokrotnie Christian potrafił wolność kompletną głupotę czy zachować się nietaktownie w stosunku do sytuacji czy to względem innych zespołów, innych kierowców czy nawet swoich własnych. Niektórzy uważają to za coś dobrego, mówić co się myśli, nie owijać w bawełnę, ale ja tak nie uważam. Trzeba wiedzieć kiedy można coś powiedzieć, ważyć słowa by nie palnąć nic głupiego, nie dać pożywki mediom, nie wprowadzać syfu. To umiejętność komunikować się w sposób polityczny. Horner tego nie potrafił. Dlatego Red Bull odstawił go na boczny tor, a Wolf jest bezdyskusyjnym szefem decydującym o wszystkim w Mercedesie. Horner też chciał taką władzę ale brakuje mu umiejętności w gierkach politycznych i go Jos z Helmutem porobili 


avatar
babablond

03.04.2026 18:05

2

0

Po prostu nie szczypał się w język i w dupie miał pijar. A to jest w sumie fajne jak ktoś jest autentyczny.


avatar
EnderWiggin

04.04.2026 15:02

1

0

@babablond  Jednocześnie jest też głupotą, bo PR jest ważny dla każdej firmy, a już z pewnością dla takiej firmy jaką jest Red Bull. Gdyby nie znajomość z Dietrichem nie utrzymał by się tak długo na stołku właśnie przez memlanie jęzorem głupot na prawo i lewo zamiast się zastanowić nad tym co chce powiedzieć. Bez znajomości został bardzo szybko rozegrany przez grubsze ryby od siebie 


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.