George Russell obawia się, ze tempo bolidu W17 może stracić na znaczeniu jeżeli będzie tracił pozycje podczas startów wyścigów. Brytyjczyk twierdzi, że przed startem sezonu jego ekipa ma problem w tym obszarze.
W trakcie testów obok afery silnikowej najwięcej uwagi poświęcano też procedurze startowej i próbom forsowania zmian, które miałyby ją "poprawić", czemu stanowczo sprzeciwił się szef ekipy Ferrari. Fred Vassuer jasno mówił, że jego ekipa już w zeszłym roku przestrzegała przed takim scenariuszem i zdołała się przygotować do niego, co potwierdziły próbne starty wykonywane przez jego kierowców podczas testów w Bahrajnie.
Nowe bolidy bazujące na zupełnie nowym układzie hybrydowym teraz generują moc blisko pół na pół z silnika elektrycznego i spalinowego, ale zapisy regulaminowe mocno ograniczają pracę części bezemisyjnej.
Kluczowe dla startów jest uniemożliwienie korzystania z systemu MGU-K do prędkości 50 km/h. To sprawia, że zaraz po ruszeniu z pola startowego kierowcy mają do swojej dyspozycji tylko połowę mocy, która pochodzi tylko z części spalinowej. Z kolei ta opiera się na dobrze znanym układzie V6 turbo. Problem pojawił się w momencie usunięcia systemu MGU-H, który skutecznie kompensował efekt turbodziury i był w stanie napędzać turbosprężarkę w dolnej części obrotów silnika.
Teraz efekt turbodziury jest wyraźnie odczuwalny, a kierowcy, próbując go uniknąć, już podczas poprzednich testów w Bahrajnie stosowali dziwną strategię dłuższego niż zazwyczaj, bo trwającego około 10 sekund, utrzymywania silnika na wysokich obrotach tuż przed ruszeniem z miejsca.
Temat szybko został rozdmuchany przede wszystkim przez przedstawicieli McLarena. Lando Norris przewidywał chaos na starcie wyścigów, a Andrea Stella sięgnął po kwestie bezpieczeństwa, aby zainteresować tematem FIA.
Federacja podchwyciła go, ale zamiast wykonywać nerwowe ruchy, postanowiła najpierw przetestować zmianę, która w teorii powinna zadowolić wszystkich. Chodzi o zmianę procedury startowej tak, aby dodatkowym niebieskim światłem dawać kierowcom znać, że odliczanie do startu zaraz się rozpocznie. W ten sposób wszyscy mają mieć możliwość rozkręcenia swoich silników przez przynajmniej 10 sekund.
Ekipa Ferrari w tym tygodniu pokazała atomowe starty. Lewis Hamilton mimo ruszania z dalszych pozycji zawsze pewnie doganiał lub wyprzedzał rywali, ruszających przed nim, i to nawet jeszcze przed wejściem w pierwszy zakręt. Media zaczęły spekulować, że Ferrari osiągnęło taką efektywność stosując mniejszą turbosprężarkę, którą łatwiej jest wprowadzić na obroty.
FIA nie podjęła jeszcze konkretnych decyzji co do zmiany procedury startowej podczas wyścigów, ale wygląda na to, że w Melbourne będzie się ona odbywała tak jak sprawdzano to podczas testów, z wykorzystaniem dodatkowej niebieskiej sygnalizacji.
Tymczasem George Russell przyznaje, że jego ekipa ma w tym obszarze sporo do nadrobienia.
"Myślę, że mamy pod sobą duży potencjał" mówił Brytyjczyk cytowany przez PlanetF1.com. "Ale żeby wygrać wyścig, trzeba też bardzo dobrze wystartować, a myślę, że dwa starty, które zaliczyłem w tym tygodniu, były gorsze niż mój najgorszy start w Formule 1."
"Lewis, startując z 11. pozycji, wyszedł na pierwszą. Na tym etapie nie sądzę, żeby miało znaczenie, jak szybki jesteś - tym, co może cię potknąć, będzie ta najwyższa przeszkoda i właśnie nad tym próbujemy teraz się zastanowić. I tak, na razie na niektórych się potykamy."
Siedzący obok Olliver Bearman zapytany o tę samą kwestię nie mógł tak narzekać. Jego ekipa korzysta bowiem z technologii silnikowej Ferrari i również zaprezentowała się bardzo dobrze podczas próbnych startów. Kierowca Haasa, odpowiadając na pytanie żartował, nawiązując do odpowiedzi swojego rodaka z Mercedesa.
"Próbny start był lepszy niż mój najlepszy start w życiu" odpierał Bearman. "Nie, nie mówię poważnie - to trudne. Na pewno jest to trochę bardziej skomplikowane niż w zeszłym roku. Procedura jest znacznie dłuższa, ale ogólnie radzimy sobie z nią całkiem dobrze. Myślę jednak, że wciąż jest duża zmienność. Nawet między dobrym a złym startem różnice są dużo większe niż w poprzednich latach."
"Moment przejścia z ICE do chwili, gdy włącza się MGU-K, to również bardzo ważna część startu i wymaga optymalizacji. Zrobiliśmy duży krok naprzód od poprzednich testów do tych obecnych, ale wciąż bywa różnie."
© FIA


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się