WIADOMOŚCI

Rywale Mercedesa są pewni, że ten ukrywa prawdziwe tempo swojego bolidu
Rywale Mercedesa są pewni, że ten ukrywa prawdziwe tempo swojego bolidu © Mercedes

W padoku F1 trwa przerzucanie się gorącym kartoflem i szukanie sposobów na udowodnienie, że to rywale są faworytami zbliżających się wielkimi krokami mistrzostw. W grze tej głównie uczestniczą obozy Mercedesa i Red Bulla, a bahrańskie testy stanowiły kolejną odsłonę tej przepychanki.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Jeszcze zanim zespoły wjechały na tor Mercedes wskazywany był jako faworyt mistrzostw ze względu na potencjalną przewagę silnikową w nowej erze regulacyjnej. Pod koniec zeszłego roku gruchnęła wiadomość, że ekipa z Brackley, jak i Red Bulla znalazły sprytny sposób na ominięcie stopnia kompresji cylindra w swoich jednostkach spalinowych.

Początkowo mówiło się o przewadze rzędu 10 - 15 KM, ale później media donosiły, że rozwiązanie Mercedesa może dawać nawet 60 KM dodatkowej mocy, a to już wartość gigantyczna jak na standardy F1.

Po pierwszej turze testów większość osób w padoku cały czas wskazywała jako faworyta Mercedesa. Chcąc zdjąć nieco presji z braków swojej ekipy, Toto Wolff po przybyciu do Bahrajnu stwierdził, że doniesienia te są nieprawdziwe i że to Red Bull jest faktycznie wyznacznikiem osiągów przed nowym sezonem.

Szef Mercedesa stwierdził, że Red Bull zdecydowanie lepiej zarządza energią i potrafi ją lepiej wykorzystywać. Nie jest tajemnicą, że ten aspekt wyścigów ma stanowić kluczowe znaczenie w tegorocznej rywalizacji.

Trzeciego dnia testów w Bahrajnie z pomocą swojemu szefowi przyszedł George Russell, który również wskazywał na Red Bulla, jako oczywistego faworyta pierwszej części sezonu.

"Myślę, że ten test był dla nas wszystkich pewnym zderzeniem z rzeczywistością" próbował tłumaczyć Russell. "Po pierwsze, zimą pojawiło się mnóstwo rozmów na temat Mercedesa i naszej jednostki napędowej, z których wszystkie były spekulacjami, bo w tamtym momencie nikt niczego tak naprawdę nie wiedział."
"Prawda jest taka, że Red Bull w Barcelonie, pierwszego dnia, od razu wszedł na wysokie obroty i wyraźnie wyprzedzał wszystkich swoich rywali - czyli nas, Ferrari i pozostałych. Pierwszego dnia tutaj, w Bahrajnie, znów całkowicie zdominowali stawkę. W tej chwili to zdecydowanie zespół, który trzeba pokonać."

Takie spostrzeżenia szybko jednak zostały zdementowane przez rywali, którzy uważają, że ekipa z Brackley ciężko pracuje, aby ukryć swoje prawdziwe osiągi.

"Myślę, że każdy próbuje przerzucić piłeczkę do kogoś innego!" mówił z kolei zawodnik Ferrari, Charles Leclerc.
"To normalne na tym etapie sezonu. Tym bardziej, że tak trudno to wszystko zrozumieć. Było to trudne przy poprzedniej generacji bolidów, ale teraz, przy hybrydzie, a zwłaszcza przy znacznie mocniejszym silniku elektrycznym, jest mnóstwo drobnych ustawień, które można wprowadzić i na wiele różnych sposobów można ukryć prawdziwy potencjał samochodu."
"Myślę, że Red Bull pokazuje bardzo imponujące rzeczy pod względem jednostki napędowej od początku testów, szczególnie tutaj. Mercedes również pokazuje… czasami bardzo imponujące rzeczy, ale powiedziałbym, że ukrywają znacznie więcej. I tak, spodziewałbym się, że zwłaszcza te dwa zespoły będą nieco przed nami."
"Z kolei McLaren z silnikiem Mercedesa jest nieco trudniejszy do oceny. Ale z mojej obecnej perspektywy to Red Bull i Mercedes są z przodu, a potem my - choć na razie nie wydaje się, żeby ta różnica była bardzo duża."

Z faktu, że to Red Bull i Mercedes cały czas wymieniane są w roli faworytów zadowolony jest z kolei szef Scuderii.

"Co jest super, to to, że nikt o nas nie mówi! Podoba mi się ta sytuacja, możemy skupić się na sobie. Wciąż nikt nic nie wie. Nikt nie wie, czy Mercedes korzysta z pełnej mocy silnika, czy nie - wygląda na to, że nie! I nikt nie wie, czy podczas przejazdu masz 20 kilogramów paliwa, 40 czy 60. A to robi znacznie większą różnicę niż różnice między samymi bolidami."

Max Verstappen tradycyjnie bardzo pewnie określił sytuację, w jakiej znajduje się jego ekipa i wypowiadając się dla holenderskich mediów wprost stwierdził, że Mercedes po przyjeździe do Melbourne nagle pokaże znacznie większą moc silnika.

"Mogę wam powiedzieć jedno - po prostu poczekajcie do Melbourne i zobaczcie, o ile więcej mocy nagle będą mieli. Ja już to wiem" przekonywał Holender. "Poczekajcie do Melbourne i zobaczcie, jak nagle będą szybcy na prostych."

George Russell dopytywany o podstawy, dla których sądzi, że to właśnie Red Bull ma obecnie najszybszy bolid, odpierał:

"To dość proste, kiedy masz trzy dni testów w tym samym miejscu, żeby tak się poprawić" mówił. "Ale kiedy przyjeżdżasz do Melbourne i masz trzy sesje treningowe, czyli trzy godziny jazdy przed kwalifikacjami - na podstawie tego, co widzieliśmy w Barcelonie i Bahrajnie, Red Bull będzie z przodu. Więc tak, mamy nad czym pracować."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

1 KOMENTARZ
avatar
Gumek73

13.02.2026 19:57

0

Faktycznie zabawna sytuacja, wszyscy mówią Nie, nie, My już na limicie jedziemy, ale Oni to się dopiero kamuflują, w Australii jak odpalą to zobaczycie, trzy razy nas zdublują, a u Tamtego kierowcy to nawet worek ziemniaków widzieliśmy w kokpicie, żeby auto specjalnie spowolnić :)

A tak serio to obstawiam, że to jednak Mercedes odpali najbardziej w Melbourne, ale to tylko takie przeczucie, a nie jakieś tam wnioski po testach.

Ostatecznie wszystkiego dowiemy się za 22 dni.  


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.