Zespół Astona Martina z opóźnieniem rozpoczął przygotowania do nowego sezonu, do samego końca pracując nad konstrukcją AMR26, która o mały włos a nie podzieliłaby losu Williamsa, który zmuszony został opuścić pierwsze, zamknięte testy pod Barceloną.
Ostatecznie ekipie Adriana Neweya udało się pokazać swoją konstrukcję w przedostatnim dniu testów mimo pewnych problemów, zrobiła ona piorunujące wrażenie na rywalach i obserwatorach.
Rozwiązania techniczne zastosowane przez guru technicznego po raz kolejny wydają się bardzo interesujące, a jeżeli okażą się również trafione, być może Fernando Alonso jeszcze przed emeryturą powróci do zwyciężania.
Póki co wszyscy przedstawiciele zespołu studzą emocje. Raz, że ekipa praktycznie nie miała możliwości sprawdzenia osiągów auta pod Barceloną, po drugie miała pewne problemy techniczne, a po trzecie nadal nie wiadomo jak spisze się silnik Hondy, która została fabrycznym partnerem zespołu Lawrence'a Strolla.
Sam Fernando Alonso, który po spędzeniu przeszło dwóch dekad w stawce Formuły 1 po raz pierwszy będzie miał możliwość poprowadzić bolid zaprojektowany przez Adriana Neweya, podczas prezentacji AMR26 studził oczekiwania względem najnowszej konstrukcji genialnego konstruktora, przyznając, że jego ekipę czeka "długoterminowa gra".
"Wyjątkowe w tym roku jest to, że tempo rozwoju będzie bardzo, bardzo wysokie dla wszystkich, ze względu na nowe regulacje oraz złożoność jednostek napędowych" mówił Hiszpan.
"Dlatego nie martwię się zbytnio Bahrajnem ani pierwszymi kilkoma wyścigami, ponieważ o mistrzostwach oraz o tym, czy sezon będzie dobry czy zły, w większym stopniu zdecyduje druga połowa sezonu niż pierwsza."
"Dla nas kluczowe jest zakończenie testów w Bahrajnie z dobrym zrozumieniem bolidu. A potem, od tego momentu, myśleć bardziej o wyścigu siódmym, dziesiątym czy dwunastym i mieć jasno wytyczoną ścieżkę rozwoju."
W podobnym tonie wypowiadał się sam Adrian Newey, który nie ukrywał, że w tym roku prawdopodobniej bardziej kluczowe będzie tempo rozwoju i szybkie dostosowanie się do nowych przepisów aniżeli świetny początek mistrzostw.
"Wyobrażam sobie, że dla wielu zespołów - w pewnym stopniu również dla nas - bolid, którym jeździli podczas przedsezonowych testów w Barcelonie, będzie dość znacząco różnił się od tego, którym faktycznie wystartują w wyścigu w Melbourne" mówił. "I jestem pewien, że to tempo zmian będzie utrzymywać się przez cały sezon."
Wiele będzie też zależało od tego, jak przygotowała się do nowego sezonu Honda. Podczas testów pod Barceloną Aston Martin nie wykonał żadnych szybkich przejazdów, koncertując się na sprawdzeniu podstawowych systemów swojego auta.
"Oczywiście nie mamy zbyt wielu informacji" mówił cytowany przez The Race odnośnie postępów jakie poczyniła Honda. "Jak mówiłem w Barcelonie, nawet przy ograniczeniach, jakie mieliśmy na prostych - stała prędkość i tym podobne - ponieważ był to dla nas shakedown, nie mieliśmy jasnego obrazu różnic w mocy ani podobnych kwestii."
"Wiem tylko tyle, ile wy wiecie - czyli komunikaty, w których mówili, że są nieco z tyłu. Jak już wspominałem, to jest gra długoterminowa i nawet jeśli zaczniemy trochę z opóźnieniem, będzie wystarczająco dużo czasu, żeby nadrobić straty."
"Moim zdaniem druga część sezonu będzie ważniejsza niż pierwsza."
Podsumowując pierwsze kilometry wykonane pod Barceloną Alonso dodał:
"To były tak naprawdę pierwsze kilometry przejechane tym samochodem i nie naciskaliśmy też na granice" mówił. "Musieliśmy jeździć ze stałą prędkością na prostych. Było wiele czynników, przez które trudno było nam cokolwiek oszacować i tak naprawdę nie przykładaliśmy do tego zbyt dużej wagi."
"Po Barcelonie znaleźliśmy rzeczy do poprawy. Część z nich to po prostu kwestie komfortu - w kokpicie, dotyczące fotela, ułożenia stóp i podobnych elementów. Jest też więcej spraw, które musimy dokładniej zbadać albo poprawić chłodzenie, albo ograniczyć wibracje - czyli rzeczy całkowicie normalne podczas pierwszych dni testów."
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się