komentarze
  • 1. Dexterus
    • 2014-02-11 09:59:16
    • *.wroclaw.vectranet.pl

    Ostatnie zdanie wyjątkowo celne, aczkolwiek znów przywołuje we mnie to wrażenie, jakie co jakiś czas mam patrząc na "Lopusa" - iż szefostwo teamu cały czas nie rozumie, w jaki sport się wpakowało. Lopez się zachowuje, jakby był CEO jakiejś spółki hi-tech. Jedyne, czym "konsumenci" mają się interesować, to ich produkty (tu: wyniki ich bolidów na torach), a cała reszta jest zarezerwowana dla rady nadzorczej i akcjonariatu. Na Bogów Chaosu, to jest F1! Tu wszyscy wszystkim zaglądają za pazuchę, żeby nie rzecz, że w spodnie.

    A'propos, Lotus też święty nie jest, jak sobie przypomnieć przeróżne złośliwostki produkowane przez dział PR...


    Heh, "Wyścig" przypomniał mi nader kolorową postać lorda Hesketha. Jeśli on stanowi jeden biegun archetypu szefa stajni Formuły 1, to Lopez wyznacza drugi :>

  • 2. kokon510
    • 2014-02-11 12:08:42
    • Blokada
    • *.przasnysz.mm.pl

    Nie mogę się doczekac pierwszego wyścigu,mam dobre przeczucia co do Lotusa oby Romek cisnął od samego początku.

  • 3. incent_
    • 2014-02-11 14:33:48
    • Blokada
    • *.lomza.vectranet.pl

    @2 tak, Romain jest bardzo dobrze wykazał się przy Kimim i to świadczy, że jest bardzo dobrym kierowcą. Zastanawiam się jednak, czemu luźny Fin fatygował się opuścić zespół, przy rzekomym ."braku problemów"

  • 4. 6q47
    • 2014-02-11 16:08:41
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    1. Dexterus
    Wpakowali się w ten sport (biznes), przynajmniej tak onegdaj sugerowano, z kwotą 20 mln euro za 75% akcji.
    Renault F1 nie miało dobrej prasy po zezonie 2009.
    Kupili zespół niemal za grosze.
    Do tego trzeba dodać różnego rodzaju ustalenia, które były zagwarantowane podczas negocjacji. Kwoty rzędu kilkudziesięciu mln euro.
    Brać i nie marudzić - można rzec...

    Moim zdaniem Lopez chce zmaksymalizować wartość do takiego poziomu, że "w razie czego" będzie można uzyskać niezłą sumkę podczas odsprzedaży zespołu. Może być też wręcz odwrotnie, że nie zamierza sprzedawać w najbliższym czasie zespołu, a potraktować zespół jako potężną platformę reklamową która nie tyle powinna, co wręcz musi przynieść w dłuższej perspektywie dochody w innych obszarach i zamysłach Geni Capital.
    Przecieki wychodzące z zespołu nie są rzeczą miłą i dającą wyciszenie myśli. Natomiast tak naprawdę nic nie wiemy o skutkach takich przecieków. Niby nie są dobre, ale należy pamiętać o tym, że takie zagrywki nie zawsze mają udupić szefa i firmę.

  • 5. Dexterus
    • 2014-02-11 22:18:30
    • *.wroclaw.vectranet.pl

    @4. 6q47

    Jasne, jestem świadom, jakie jest "pochodzenie" Lopeza i jakie są jego prawdopodobne cele. Facet raczej nie robi tego z miłości do F1 (ewentualnie jest ona na niższych pozycjach jego mentalnej checklisty), tylko w oparciu o biznesplan. Gdyby stwierdził, że jest w stanie wejść w inny, prestiżowy sport i tam się dorobić - wszedłby w inny (jakiś np. sport drużynowy). Jest tutaj - stara się wyciągnąć z tego tyle, ile się da, a kiedy przestanie mu to wszystko współgrać...to porzuci ten interes.

    Po prostu... czasem bawi, czasem drażni mnie jego zachowanie, temperament, wypowiedzi. Tęskno mi do czasów, gdy Formuła stała postaciami utracjuszy, wizjonerów, genialnych konstruktorów, możnych mecenasów. Zdaję sobie sprawę, iż teraz (podobnie zresztą jak w piłce nożnej na przykład) są w tym sporcie zbyt wielkie pieniądze, aby zostawiać w nim dużo miejsca na beztroskę i zabawę. Że taki już jej los, nastał czas ugrzecznionych kierowców oraz dominacji perfekcjonistów o umyśle chłodnym jak powierzchnia Plutona. Ewolucja, dammit.

    Tym niemniej wciąż szkoda patrzeć, gdy jedną z twarzy tego sportu jest osobnik o charakterze drobnego księgowego :]

  • 6. 6q47
    • 2014-02-12 15:37:35
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    5. Dexterus
    Zapomnij o tamtych czasach.
    Jeno tak jak piszesz - można z łezką w oku powspominać dawne czasy.
    Teraz białe kołnierzyki (czy Ecclestone zalicza się do białych kołnierzyków?) stymulują wszystko i potrafią doprowadzić "starych" Szefów do białej gorączki. Dlatego nie wyłapują talentów na wzór dawnych lat... pomimo tego, że bardzo często dawni Mistrzowie musieli nieco zainwestować w swój debiut.
    Ale Oni mieli prócz wpisowego To Coś, co w obecnych czasach nie jest takie pewne.
    Przyczyną jest brak testów, które szybko i skutecznie dawały odpowiedź na podstawowe pytanie:
    - czy On się nadaje i czy dzięki niemu będziemy konkurencyjni?

    Bo bardzo często kierowcy potrafili wyżebrać swoimi dokonaniami takie zmiany, które owocowały zdobywaniem oczekiwanych przez wszystkich punktów.
    A teraz?
    Co ja będę pisał... rodzynki i to raczej trudne do znalezienia.

Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2020 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo