Max Verstappen w humorystyczny sposób skomentował swój udział w sobotnich kwalifikacjach do GP Sao Paulo, mimo zapowiedzianego już wcześniej startu z końca stawki. Holender przewiduje, że przebijanie się przez stawkę w Interlagos może okazać się trudniejsze niż w ostatnich latach.
Czterokrotny mistrz świata otrzymał nowe komponenty jednostki napędowej do swojego samochodu, za co dostał karę przesunięcia na koniec stawki do GP Sao Paulo.
Max prezentował znakomite tempo w czasie wczorajszej czasówki na mokrym torze, lecz świadomość tego, że i tak zostanie przesunięty na koniec stawki, niezależnie od wyniku kwalifikacji sprawiła, że Red Bull postanowił zakończyć rywalizację z Maxem już na etapie Q2.
Ekipa z Milton Keynes musiała wysłać Verstappena na tor w pierwszej części czasówki, aby ten ustanowił czas mieszczący się wewnątrz regulaminowych 107% najszybszego czasu sesji - tym sposobem Holender formalnie zakwalifikował się do wyścigu.
Rywalizacja w dalszej części kwalifikacji miała znaczenie tylko w kontekście pojedynku z Lewisem Hamiltonem, który również otrzymał karę cofnięcia na koniec stawki - przebicie wyniku zawodnika Ferrari sprawiłoby, że Max ruszyłby do wyścigu o pozycję wyżej.
Eksperci zwrócili jednak uwagę na to, że Red Bull prawdopodobnie wolał nie wypuszczać Maxa, aby nie zabierać szansy Isacka Hadjara na wejście do Q3 - Francuz miał problemy ze znalezieniem odpowiedniego tempa w początkowej fazie czasówki, a brak dodatkowego rywala w postaci Holendra ułatwiał jego zadanie.
Zapytany o warunki na torze i to, czy czuł satysfakcję ze swojego krótkiego udziału w sesji kwalifikacyjnej, Verstappen odparł, iż w obliczu kary przesunięcia na koniec stawki, skupił się wyłącznie na rywalizacji w niedzielę:
"O nic tutaj nie walczyłem - moje myśli skupiają się już wyłącznie na jutrzejszym dniu, więc chodziło po prostu o przejechanie okrążenia bez podejmowania jakiegokolwiek ryzyka. Na każdym kółku, które pokonałem, byliśmy w ścisłej czołówce, ale dla mnie to żadna niespodzianka."
Holender w typowy dla siebie, humorystyczny sposób zdradził, co robił w oczekiwaniu na rozpoczęcie kwalifikacji, gdy potężne opady deszczu nie pozwalały na strat o pierwotnie zaplanowanej porze:
"Oglądałem piłkę nożną, ligę angielską. Wiele różnych meczów, ale spotkanie Nottingham Forest z Manchesterem City było ostatnim, jakie widziałem przed wejściem do bolidu. Skończyło się wynikiem 3:1, a tuż przed powrotem za kierownicę zobaczyłem jeszcze świetną bramkę."
"I tak startuję przecież z ostatniego miejsca, więc to wszystko nie ma znaczenia. Straciłem dziś dwanaście godzin ze swojego życia, których nikt mi już nie odda" - powiedział Max.
Verstappen następnie opowiedział o swoich przewidywaniach dotyczących przebijania się z końca stawki w wyścigu. Kierowca Red Bulla przyznał, iż jego zdaniem wyprzedzanie może okazać się trudniejsze niż miało to miejsce w poprzednich latach, z uwagi na charakterystykę działania trybu wyprzedzania w tegorocznych bolidach - to coś, na co kierowcy narzekali już po wyścigu o GP Miasta Meksyk:
"W przeszłości odrabianie strat było możliwe, ale teraz nie mamy już systemu redukcji oporu powietrza (DRS). Z kolei tryb wyprzedzania nakłada tutaj ogromne ograniczenia ze względu na długą prostą. Wszyscy do cna wyczerpują baterię, więc różnica prędkości na prostej będzie znacznie mniejsza. W rzeczywistości sytuacja będzie bardzo przypominać to, co działo się w Meksyku, przez co manewry wyprzedzania będą znacznie trudniejsze niż zazwyczaj."
To już trzeci rok z rzędu, kiedy Max Verstappen ruszy do rywalizacji w Sao Paulo z końca stawki. W 2024 roku Holender zaliczył wpadkę w mokrej czasówce, lecz w wyścigu dał popis fenomenalnej jazdy i sięgnął po jakże istotne zwycięstwo pod kątem walki o mistrzowski tytuł. Rok temu Verstappen dojechał trzeci po równie imponującej jeździe.
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się