Zawodnik z King's Lynn nie wziął udziału w powyścigowych aktywnościach medialnych w Meksyku. Jak się okazało, otrzymał na to aprobatę ze strony Mercedesa, który otrzymał z tego powodu grzywnę.
Uczestnictwo w aktywnościach medialnych kierowców F1 po kluczowych sesjach weekendu nakazane jest przez Regulamin Sportowy. Zawodnicy mogą jedynie je opuszczać w przypadku otrzymania dyspensy ze strony FIA. Po GP Miasta Meksyk takowej nie dostał George Russell, a mimo to opuścił obowiązkowe rozmowy z prasą.
Wywołało to naturalnie wiele spekulacji, mając na uwadze zapewnienie sobie mistrzowskiego trofeum przez jego zespołowego partnera, Kimiego Antonellego. Sam Brytyjczyk zaliczył z kolei kolejne pechowe zmagania, gdyż na starcie stracił 4 miejsca z powodu problemów z hybrydą. Później jeszcze doprowadził do kolizji Isackiem Hadjarem, za co dostał 10 sekund kary.
Finalnie meksykańskie zmagania zakończył na 6. lokacie, po których bardzo szybko opuścił padok. Okazało się jednak, że zezwolił mu na to sam Mercedes, który przyjął za to karę finansową w wysokości 5000 euro. Więcej o tej sytuacji opowiedział Toto Wolff:
"Widziałem George'a po wyścigu przy wagach FIA i był oczywiście zdruzgotany całą sytuacją. Pokazał jednak sportową klasę, bo poszedł spotkać się z Kimim [przed podium]. Znam George'a już od dłuższego czasu i teraz przechodzi trudny okres. To jednak on przyczynił się do tego, że ten młody chłopak wszedł do naszego zespołu", zdradził Austriak, cytowany przez Motorsport.
"Widziałem się z nim i dla kierowcy wyścigowego to katastrofalny moment. W pewien sposób ten wyścig był podsumowaniem jego sezonu. Mógł przecież go wygrać, bo mieliśmy wystarczające do tego tempo, ale zawiedliśmy go już na pierwszej prostej."
"Hybryda nie działała w taki sposób jak powinna. Naprawdę współczuję mu w tym momencie. Sam bywałem w sytuacjach, z którymi ciężko było sobie poradzić. Opuszczenie przez niego aktywności medialnych czy po prostu opuszczenie toru to rzecz jak najbardziej zrozumiała. Gdyby został, byłbym nawet tym zaskoczony. Całkowicie to rozumiem."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się