Dwukrotny mistrz świata nie przebierał w słowach po wydarzeniach z niedzielnej rywalizacji w Teksasie. Skrytykował bowiem kierowców z dolnych rejonów stawki za ich poziom sportowy, a najbardziej oberwało się Alexowi Albonowi.
Taką opinię wygłosił Fernando Alonso po tym, jak został uderzony przez Alexa Albona przy wchodzeniu w zakręt nr 11 na pierwszym okrążeniu. Przez to bolid Hiszpan doznał poważnych uszkodzeń, które wpłynęły mocno negatywnie na osiągi AMR26. Ich skalę po wyjściu z kokpitu opisał w trakcie rozmów z mediami:
"Zostałem uderzony przez Alexa w zakręcie nr 11. To było bardzo duże uszkodzenie. Traciliśmy coś w rodzaju pół sekundy lub nawet więcej. Samochód był zniszczony. Widziałem go w parku zamkniętym i nie ma połowy podłogi. Nie mam pojęcia, jak w ogóle mogliśmy dalej jechać i jeszcze utrzymywać przyzwoite tempo", podkreślił zawodnik Astona Martina, cytowany przez PlanetF1.
"Gdyby bolid był w jednym kawałku, prawdopodobnie punkty byłyby dzisiaj możliwe, bo przecież zajęliśmy 12. pozycję z połową bolidu. Jedna strona podłogi była na swoim miejscu, a drugiej po prostu nie było. To dość imponujące, że i tak można było tyle wycisnąć z tego auta. Ciekawy jestem, co moglibyśmy osiągnąć z nieuszkodzonym bolidem."
"9-10 pozycja na pewno byłyby możliwe i to tylko na podstawie własnych osiągów. Podłoga była całkowicie uszkodzona. Nie miałem jej lewej części i to powodowało też inne uszkodzenia. Po tym, jak straciłem kolejną część podłogi, nie mogłem nawet skręcać i zjechaliśmy na pit stop."
"Myślałem nawet o wycofaniu bolidu. Byłem gotowy nawet wyłączyć silnik. Założyli mi jednak nowe przednie skrzydło i powróciliśmy na tor. Przez ostatnie 15 okrążeń auto skręcało w prawo dobrze, natomiast w lewo już nie. Mimo to chcieliśmy dojechać do mety i zebrać jeszcze więcej danych."
Szerokim echem w mediach społecznościowych odbił się jednak cytat Alonso o tym, że kierowcy z dołu stawki prezentują bardzo słaby poziom sportowy:
"Kiedy startuje się z końca stawki, zawsze występuje takie ryzyko. Poziom kierowców z dołu stawki jest bardzo słaby i widać to było dzisiaj po Alexie. W związku z tym musimy poprawić samochód, aby startować z wyższych miejsc."
Sam Taj podzielił się własną perspektywą na sytuację z "jedenastki":
"Ściganie się z Fernando to zawsze przyjemność. Walczy twardo, ale fair. Być może uznał, że przekroczyłem granicę. Na pewno tego się dowiem. Nie wiem dokładnie, jak to wyglądało, ale był chyba jeszcze jeden bolid po prawej stronie Fernando [Haas]. Fernando zostawił tyle miejsca, jakby myślał, że tylko jedno auto będzie od wewnętrznej", powiedział Albon.
"Tymczasem to właśnie ja znajdowałem się po wewnętrznej stronie Fernando, przez co zrobiło się ciasno. Próbowałem odbić w bok na tarkę, aczkolwiek nie udało mi się uniknąć kontaktu. Zakładam, że doznał jakichś uszkodzeń. Mój bolid też na tym ucierpiał. Przez resztę zmagań jechałem z uszkodzonym skrzydłem."
© Aston Martin


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się