WIADOMOŚCI

Kierowcy podzielili się co do trudności z energią elektryczną na torze w Spa
Kierowcy podzielili się co do trudności z energią elektryczną na torze w Spa © Ferrari

Spora grupa kierowców wypowiedziała się nt. trudności, jakie mogą wystąpić z niedoborem energii torze Spa-Francorchamps. Pojawiły się pewne rozbieżności, czy przez to belgijski obiekt utraci swoją nutę magiczności.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

W ramach przygotowań do belgijskiego weekendu wyścigowego zaczęły się pojawiać obawy o to, jak nowe bolidy i silniki będą spisywać się na tutejszym obiekcie. Z racji bardzo długiej nitki toru i niewielu mocnych hamowań bardzo prawdopodobne wydają się problemy z niedoborem energii elektrycznej, co FIA będzie próbowała w jak największym stopniu zastopować poprzez liczne wyjątki w tym zakresie.

Nie zmienia to jednak faktu, że nawet w przedweekendowych zapowiedziach zespoły uwypuklały potencjalne problemy. Wspominali o tym m.in. McLaren czy Williams. Ekipa z Grove wprost podała nawet, że mając na uwadze charakterystyki poszczególnych sektorów w Ardenach, w środkowym odcinku po prostu nie będzie żadnej energii w akumulatorach.

Kierowcy nie mogli uniknąć pytań o ten wątek w trakcie czwartkowych zajęć medialnych, a Fernando Alonso zgodził się z teorią Williamsa. W związku z tym tempo na pojedynczym okrążeniu może spaść nawet o 4 sekundy w porównaniu do zeszłego roku"

"Jeśli wykorzysta się energię elektryczną na tych dwóch prostych, co będzie optymalną strategią, potem nadejdzie około minutowy środkowy sektor, gdzie nie będzie żadnej energii. W takim wypadku będziemy dysponować znacznie mniejszą mocą niż w zeszłym roku, nawet mniejszą niż w F2. Tak to jednak wygląda, kiedy nie ma się tej energii", powiedział Hiszpan, cytowany przez The Race.

Inni mistrzowie świata również nie mieli wątpliwości, że nie będzie to taka sama rywalizacja na Spa jak w poprzednich latach. Max Verstappen podkreślił, że chociaż uwielbia tutejszy obiekt, będzie to kolejny bolesny wyścig ze względu właśnie na kwestie energetyczne, natomiast Lando Norris zaznaczył, że na pewno nie będzie to takie samo Spa.

Więcej optymizmu w kontekście niedzielnej rywalizacji wlali Oscar Piastri i George Russell, którzy zwrócili uwagę na to, że dzięki podobnym taktykom zespołów w kontekście zarządzania energią nie będzie pojedynków w stylu yo-yo, do jakich dochodziło na torze Silverstone:

"Silverstone to był chaos. To, ile trzeba było włożyć koncentracji w to, by uniknąć kraksy na pierwszych kółkach, była ekstremalne. Bardzo trudno użyć przycisku doładowania we właściwym miejscu na Silverstone, gdzie występują 4/5 prostych, na jakich można go wykorzystać. Tutaj prawdopodobnie będzie to dość proste, ponieważ cała energia zostanie wyzerowana przed końcem prostej Kemmel, chyba że ktoś chce dać się wyprzedzić", oznajmił Australijczyk, cytowany przez Motorsport.
"Nie i to jest szczera odpowiedź. Na takim torze jak Silverstone, gdzie są cztery długie proste rozmieszczone dość równomiernie na całym okrążeniu, można rozdzielić energię na różne proste i prawdopodobnie nie miałoby to większego wpływu na czas okrążenia", dodał z kolei zawodnik Mercedesa.
"Tutaj jednak zużywanie energii będzie wyglądać tak, że w pierwszym zakręcie będzie pełen akumulator, a już przy zakręcie nr 5 będzie pusty. Potem ponownie pełen akumulator przy zakręcie nr 14 i niemal pusty przy zakręcie nr 18."
"Wszyscy będą stosować tę samą strategię, więc wyprzedzanie nie będzie wcale takie łatwe. Może to wyglądać podobnie do Japonii, gdzie też wszyscy stosowali tę samą taktykę. Oczywiście mogę się mylić, aczkolwiek taka jest moja opinia."

Ciekawą opinią podzielił się Oliver Bearman w kontekście właściwości energetycznych, jakie zapewniają takie - na papierze - szybkie tory jak Spa czy Silverstone w zestawieniu z wolnymi jak Hungaroring czy Red Bull Ring. Brytyjczyk przyznał bez ogródek, że w tej erze regulacyjnej lepiej ściga mu się na tych drugich obiektach:

"Gdyby w poprzednim sezonie zapytano mnie, gdzie wolałbym się ścigać, to z perspektywy kierowcy powiedziałbym, że tutaj. W tym roku powiedziałbym, że raczej Węgry i Austria, a nie np. Spa czy Silverstone. Brzmi to szalenie, ale tak właśnie jest", zaznaczył reprezentant Haasa.

Z opinią młodszego rodaka nie zgodził się jednak Lewis Hamilton:

"U mnie jest dokładnie odwrotnie. To właśnie na takie tory najbardziej czekam, nawet jeśli jesteśmy wolniejsi. Monako to niesamowite miejsce, piękny kraj i znakomity tor pod kątem samych kwalifikacji niezależnie od tego, jaki ma się samochód do dyspozycji. Sam wyścig sprawia jednak najmniej przyjemności, bo praktycznie nie da się wyprzedzać", podkreślił siedmiokrotny mistrz świata.
"Dla mnie osobiście największe emocje nie wiążą się z kwalifikacjami, a z wyścigiem. Chodzi o walkę z innymi kierowcami, jazdę koło w koło, próby przechytrzenia rywali, o wywieranie presji, obronę pozycji i wszystkie te elementy. Właśnie na tym polega ściganie i właśnie tego oczekuję od wyścigów. Gdy przyjeżdża się na tor, na którym nie można tego robić, nie daje to takiej satysfakcji."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.