Formuła 1 wraca po dwutygodniowej przerwie - w nadchodzący weekend kierowcy oraz zespoły zmierzą się na legendarnym torze Suzuka w Japoni w ramach trzeciej rundy tegorocznych mistrzostw świata.
Informacje na temat toru
Suzuka to jeden z najbardziej znanych obiektów wyścigowych na całym świecie, a kierowcy Formuły 1 uwielbiają tu przyjeżdżać nie tylko z uwagi na wyjątkową nitkę toru, lecz także oddanych, pełnych pasji kibiców, tworzących genialną atmosferę w trakcie całego weekendu.
Okrążenie pełniącego pierwotnie rolę obiektu testowego Hondy toru Suzuka mierzy 5,807 km i składa się z 18 zakrętów. Prosta start-meta, nachylona delikatnie w dół, prowadzi do długiego, zacieśniającego się nawrotu, z którego następnie kierowcy wjeżdżają w jedną z najbardziej wyjątkowych sekcji w całym kalendarzu Formuły 1.
Kompleks zakrętów 2-7, czyli słynne "eski" wymagają od kierowców niebywałej precyzji i odpowiedniego balansu auta - na przestrzeni lat, ten fragment toru zawsze był fascynującym miejscem, do oglądania maszyn F1 w akcji. Sektor pierwszy kończy się długim łukiem "Dunlop", za którym zawodnicy wpadają na dwa szybkie zakręty "Degner" - jedne z najbardziej zdradliwych na tym torze, z uwagi na pułapki żwirowe oraz bandy znajdujące się tuż obok.
Po wyjściu z nawrotu numer 11, kierowcy podążają do zakrętu o nazwie "Spoon", w którym dwukrotnie należy trafić w wierzchołek tak, aby jak najlepiej wypaść na długą prostą prowadzącą do zakrętu 130R, za którym czeka zawodników najmocniejsza strefa dohamowania na torze do kończącej okrążenie szykany Casio. Suzuka to obecnie jedyny tor w kalendarzu, którego nitka przecina się i tworzy kształt cyfry 8. Nitka toru znajduje się tutaj.
Historia GP Japonii
Historia wyścigów o Grand Prix Japonii sięga lat 60. ubiegłego stulecia - pierwszym zwycięzcą GP na japońskiej ziemi w 1963 roku został Brytyjczyk Peter Warr za kierownicą Lotusa 23, napędzanego jednostką napędową Forda. Zawody odbyły się na torze Suzuka, lecz pałeczkę w kwestii organizacji Grand Prix szybko przejął obiekt Fuji International, na którym ponad dekadę później po raz pierwszy zawitała Formuła 1.
W roku 1976 odbyło się pierwsze GP Japonii F1, a wyścig ten przeszedł do historii z dwóch powodów. Przede wszystkim, były to ostatnie zawody sezonu, w których miało dojść do rozstrzygnięcia walki o tytuł mistrzowski pomiędzy Nikim Laudą, a Jamesem Huntem - jednego z najbardziej znanych pojedynków w historii tego sportu. Dramatyczne zawody w deszczu, z których Lauda wycofał się w trosce o własne bezpieczeństwo, a Hunt dzielnie odrabiał straty po przebiciu opony, by w efekcie ukończyć na trzecim miejscu i zgarnąć mistrzowską koronę, były także pierwszymi w historii, które zostały pokazane w transmisji telewizyjnej - był to prawdziwy przełom dla całej Formuły 1.
Po zaledwie dwóch rundach i odwołaniu trzeciej, zaplanowanej na rok 1978, zrezygnowano z organizacji GP Japonii na blisko dekadę. Fuji straciło miejsce w kalendarzu, a gdy Formuła 1 ponownie wyraziła chęć organizacji wyścigu w kraju kwitnącej wiśni, zwróciła się w stronę toru Suzuka.
W ten sposób, w 1987 roku królowa sportów motorowych zaczęła nowy, wyjątkowy rozdział w swojej historii - wyścigi na Suzuce przez lata dostarczały bowiem niepowtarzalnych emocji i wrażeń, a sam tor stał się miejscem jednych z najważniejszych rozstrzygnięć w dziejach F1.
Na pierwsze z nich nie trzeba było czekać długo - już w 1988 roku Ayrton Senna przypieczętował tu swój pierwszy tytuł mistrzowski. Brazylijczyk stanął przed szansą powtórzenia tego sukcesu również rok później - to właśnie wtedy między nim, a partnerem zespołowym z McLarena, Alainem Prostem doszło do słynnej kolizji w szykanie, na skutek której Francuz wycofał się z rywalizacji, a Senna, dokończywszy wyścig, został później zdyskwalifikowany, przez co tytuł powędrował do Prosta.
Rok później obaj kierowcy po raz kolejny ustawili się na starcie do ostatniego wyścigu jako dwaj pretendenci do mistrzowskiego tytułu. Senna wygrał kwalifikacje z jeżdżącym już wówczas w barwach Ferrari Prostem. Brazylijczyk wnosił wówczas, aby kierowca startujący z pole position ruszał z lewej, bardziej nagumowanej stony toru, zamiast prawej, dającej tor jazdy po wewnętrznej w pierwszym zakręcie.
Prośba Senny nie została wysłuchana, a Brazylijczyk mając w pamięci to, co działo się rok wcześniej, uderzył w Prosta już w pierwszym zakręcie, gdy ten zaliczył lepszy start i próbował manewru od zewnętrznej. Senna wykluczył tym samym z rywalizacji siebie oraz swojego rywala, co zapewniało mu utrzymanie pierwszego miejsca w klasyfikacji generalnej, a w konsekwencji zdobycie drugiego w karierze tytułu mistrzowskiego.
Od 1996 roku GP Japonii przez wiele lat prawie zawsze, zamykało kalendarz F1. Z tego tytułu, jeszcze kilkukrotnie na Suzuce rozstrzygały się losy mistrzowskich tytułów. W sezonie 1996 triumfował tu Damon Hill - to właśnie wtedy w Brytyjskiej telewizji, legendarny komentator Murray Walker przerwał na chwilę swój komentarz, nie mogąc powstrzymać wzruszenia widząc, jak jego dobry przyjaciel osiągnął życiowy sukces.
Dwa lata później swój pierwszy tytuł mistrzowski na Suzuce wywalczył Mika Hakkinen, a w sezonie 2000 na japońskiej ziemi Michael Schumacher doprowadził Ferrari na szczyt, zdobywając pierwszy z pięciu tytułów w barwach włoskiego zespołu. Niemiec łącznie aż sześciokrotnie wygrywał na Suzuce i jest pod tym względem rekordzistą.
Choć przez wiele lat, tor ten sprzyjał Schumacherowi, w sezonie 2006 walczący o ósmy tytuł mistrzowski Niemiec musiał wycofać się z rywalizacji w wyścigu z uwagi na awarię samochodu. To moment, który mocno przechylił szalę zwycięstwa na korzyść młodego Fernando Alonso, który właśnie na Suzuce sezon wcześniej w pięknym stylu wyprzedził Michaela od zewnętrznej w szybkim zakręcie 130R.
Ostatnim jak do tej pory kierowcą, który sięgnął po tytuł mistrzowski na Suzuce jest Max Verstappen, który w zdominowanym przez niego sezonie 2022, wygrał trudny wyścig o GP Japonii rozgrywany w deszczowej pogodzie.
Tegoroczna rywalizacja
W tym roku, jednym z tematów przewodnich przed rozpoczęciem weekendu w Japonii są dywagacje na temat tego, jak będzie wyglądała rywalizacja bolidów nowej generacji na torze Suzuka, który podobnie jak Albert Park, nie sprzyja gromadzeniu energii. Szybkie zakręty, dłuższe odcinki proste oraz brak stref mocnego dohamowania sprawia, iż zespoły będą musiały bardzo ostrożnie podejść do kwestii dysponowania energii w czasie okrążenia, co prawdopodobnie może przełożyć się na sposób, w jaki kierowcy będą pokonywać szybkie sekcje toru.
Mercedes, który podobnie jak Haas oraz Racing Bulls, przygotował na ten weekend wyjątkowe malowanie, po raz kolejny wymieniany jest w roli faworyta przed weekendem w Japonii. Srebrne Strzały najlepiej radzą sobie z dysponowaniem energią na przestrzeni okrążenia, co na tak wczesnym etapie sezonu daje im dużą przewagę. W ostatnim czasie głośno zrobiło się jednak za sprawą mechanizmu działania aktywnej aerodynamiki w bolidach Mercedesa, na co przed tym weekendem uwagę zwróciło Ferrari.
Scuderia natomiast po raz kolejny ma pojawić się z obrotowym tylnym skrzydłem, aby tym razem spróbować przejechać z nim cały weekend. Choć ekipa z Maranello dawno tak dobrze nie rozpoczęła nowego sezonu, ciężko oczekiwać od nich, aby czystym tempem byli w stanie zagrozić Mercedesowi. Jeśli jednak Ferrari sięgnęłoby na Suzuce po zwycięstwo, byłby to ich pierwszy triumf w Japonii od czasów zwycięstwa Michaela Schumachera w roku 2004.
Lewis Hamilton aż pięciokrotnie wygrywał wyścig o GP Japonii, z czego raz, jeszcze w barwach McLarena odniósł triumf na torze Fuji w sezonie 2007. Od tamtego czasu McLaren tylko raz wygrał w Japonii w 2011 roku za sprawą Jensona Buttona. W tym roku brytyjskim mistrzom świata prawdopodobnie ciężko będzie wmieszać się do walki chociażby o miejsce na podium, gdyż ich tempo wyścigowe na początku tego sezonu wyraźnie odstaje od czołówki.
Stajnia z Woking, podobnie jak Red Bull staną przed wyzwaniem ukończenia wyścigu z dwoma samochodami na mecie, gdyż ta sztuka w tym sezonie jeszcze im się nie udała.
Pierwsze weekendy sezonu 2026 utwierdziły nas w przekonaniu, że o ile w czołówce Mercedes ma sporą przewagę nad resztą, tak w środku stawki różnice są znikome. Dobry występ Alpine w Chinach sprawił, że są tylko dwa punkty za Racing Bulls. Obiecujące tempo prezentuje także Audi, któremu jak dotąd ani razu nie udało się wystawić dwóch samochodów do startu wyścigu.
Coraz więcej pytań pojawia się również w obozie Astona Martina. Brytyjski zespół napędzany silnikami Hondy najprawdopodobniej nadal nie będzie w stanie pokonać pełnego dystansu Grand Prix. Jeśli Aston faktycznie wycofa się z rywalizacji przedwcześnie tak, jak miało to miejsce w Australii i w Chinach, będzie to niewątpliwie ogromna wpadka wizerunkowa producenta jednostki napędowej przed własną publicznością.
Prognoza pogody
Synoptycy nie przewidują, aby w ten weekend na Suzuce miały pojawić się opady deszczu. Historycznie wyścigi o GP Japonii niejednokrotnie rozgrywane były na mokrej nawierzchni, co stanowiło ogromne wyzwanie dla kierowców. Według prognoz, w czasie sesji na torze ma świecić słońce, a temperatura powietrza ma wynosić ok. 20 stopni Celsjusza.
Opony
Z uwagi na charakterystykę toru Suzuka, firma Pirelli przygotowała na ten weekend najtwardsze ogumienie z gamy dostępnej na ten sezon: C1, C2 i C3. Będzie to zatem debiut mieszanki C1 w tym sezonie. Włoski producent zwraca uwagę na to, iż przed zeszłoroczną rundą na japońskim torze został wymieniony asfalt w pierwszym sektorze, przez co jego powierzchnia jest teraz dużo gładsza i co za tym idzie, powoduje większe ziarnienie opon. Wyzwaniem mają być szybkie łuki oraz płynne zmiany kierunku jazdy, które nakładają na opony ogromne obciążenia.
Taki dobór opon sugeruje, iż zespoły mogą próbować przejechać wyścig na jeden pit stop, podobnie jak miało to miejsce w przypadku wielu kierowców podczas GP Chin. Zużycie twardej mieszanki w Szanghaju było powolne, a na Suzuce, spora część zakrętów obciążająca opony może być pokonywana nieco wolniejszym tempem w wyścigu, aby gromadzić energię.
Transmisje i rozkład jazdy
W ten weekend żadna seria juniorska bolidów jednomiejscowych z ramienia FIA nie będzie towarzyszyła Formule 1. Wszystkie sesje F1 w Polsce będą transmitowane na żywo przez stację Eleven Sports oraz na platformie F1TV.
W ten weekend wyścig o GP Japonii zostanie również pokazany na niekodowanym kanale Super Polsat.
Rozkład jazdy GP Japoni:
1. Trening: 3:30 - 4:30 (piątek, 27 marca)
2. Trening: 7:00 - 8:00 (piątek, 27 marca)
3. Trening: 3:30 - 4:30 (sobota, 28 marca)
Kwalifikacje: 7:00 (sobota, 28 marca)
Wyścig: 7:00 (niedziela, 29 marca)
© Pirelli


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się