WIADOMOŚCI

Montoya domaga się surowych konsekwencji dla kierowców, krytykujących własny sport
Montoya domaga się surowych konsekwencji dla kierowców, krytykujących własny sport © Red Bull

Juan Pablo Montoya przekonuje, że FIA powinna stanowczo ukarać Maksa Verstappena za negatywne komentarze dotyczące obecnych przepisów F1.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Nie jest to pierwszy przypadek kiedy Kolumbijczyk nawołuje do sankcji dla kierowców, krytykujących sport. Teraz jednak zasugerował drastyczny krok, który miałby doprowadzić do zawieszenia na jeden wyścig 4-krotnego mistrza świata.

"Trzeba szanować ten sport" mówił Montoya w podcaście BBC Chequered Flag. "Dla mnie to, co robią kierowcy, jest w porządku - mogę zrozumieć, że mogą nie lubić przepisów, ale sposób, w jaki mówi się o czymś, z czego się żyje i o własnym sporcie, powinien mieć konsekwencje."

Zdaniem Montoi FIA powinna nałożyć na Verastappena tyle punktów karnych, aby ten automatycznie został wykluczony z jednego Grand Prix. A wszystko przez, jak to określił, brak szacunku w wypowiedziach.

"Odstawić go. Dodać siedem punktów do licencji, osiem punktów do licencji. Cokolwiek zrobisz później i tak zostaniesz odsunięty. Gwarantuję ci, że cały przekaz od razu byłby inny" tłumaczył.

Max Verstappen obecnie posiada tylko trzy punkty karne na swojej superlicjecji za głośną kolizję sprzed roku kiedy to podczas GP Hiszpanii celowo uderzył w bolid George'a Russella.

Nawet gdyby otrzymał sugerowane przez Montoyę punkty nie zostałby wykluczony z wyścigu gdyż, aby tak się stało zawodnik w ciągu roku musi zebrać ich przynajmniej 12.

Nie zmienia to jednak faktu, że Verstappen jest jednam z bardziej zagorzałych krytyków nowej formuły ścigania. Już podczas przedsezonowych testów używał określeń "Formuła E na sterydach", czy "zaprzeczenie wyścigów".

W Miami podtrzymał swoje zdanie mimo wdrożonych przez FIA podczas kwietniowej przerwy poprawek w przepisach. Holender nadal uważa, że kierowcy muszą jechać wolniej, aby uzyskać na mecie lepszy czas, a przepisy "krzywdzą" zawodników.

Montoya podkreśla z kolei, że nie ma nic przeciwko wyrażaniu przez kierowców swoich obaw, ale każda krytyka jego zdaniem powinna być konstruktywna.

"Nie mówię: nie mów, że nie podobają ci się przepisy, bo jeśli ci się nie podobają, masz pełne prawo do własnej opinii" wyjaśniał. "To w porządku, żeby otwarcie mówić, co się myśli. Nie mówię, żeby tego nie robić, ale nie przychodź i nie nazywaj bolidu F1 Mario Kartem."

Były zawodnik Williamsa i McLarena przyznaje, że wpływ na takie, a nie inne komentarze kierowców może mieć polityka poszczególnych zespołów.

"Są tu więc dwie kwestie. Po pierwsze - to, co on naprawdę czuje, a po drugie - to, co zespół prawdopodobnie prosi go, żeby powiedział. Polityka w tym sporcie jest bardzo ważna, a przekaz, z jakim wychodzą kierowcy i o co proszą, w wielu przypadkach jest ukierunkowany. Mówi im się: naprawdę musimy naciskać na to, bo to bardzo nam pomoże."

Sam Verstappen przekonuje, że jego komentarze nie mają żadnego związku z problemami w jakich znalazł się Red Bull. W Miami jego RB22 zaliczył progres, ale dalej Holender po czterech rundach mistrzostw świata dysponuje tylko 26 punktami i zajmuje 7. miejsce w klasyfikacji kierowców. 4-krotny mistrz świata przypomina przy tym, że krytykował nowe przepisy już w 2023 roku, kiedy jego zespół dominował w stawce.

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.