Czterokrotny mistrz świata okazał się najlepszy w pierwszej w historii sprinterskiej czasówce rozgrywanej w Singapurze. Holender zapewnił sobie tę wygraną dzięki znakomitemu przejazdowi w samej końcówce SQ3. Za nim znaleźli się George Russell i Charles Leclerc. Na przestrzeni całych kwalifikacji F1 znowu musiała zmierzyć się z nietypowymi trudnościami, które dotyczyły systemu pomiaru czasu oraz braku mocy w niektórych bolidach.
Po zaledwie godzinie jazdy na mocno zakurzonym Marina Bay Street Circuit kierowcy przystąpili do pierwszej sprinterskiej czasówki w historii tego toru. Ta naturalnie odbywa się na nieco innych zasadach niż ta klasyczna. Poszczególne segmenty trwają 12, 10 i 8 minut, a ponadto w Q1 i Q2 kierowcy mają obowiązek korzystania z pośredniego ogumienia w niedeszczowych warunkach.
Weekend wyścigowy w Singapurze ma to do siebie, że kluczowe sesje odbywają się już przy nocnej aurze. W związku z tym zmalały nieco temperatury powietrza i nawierzchni, które wynosiły odpowiednio 30 i 43 stopni Celsjusza w momencie rozpoczęcia sesji. Wilgotność utrzymywała się na bardzo wysokim 77-procentowym poziomie.
SQ1: Verstappen przed Russellem, Lindblad odpada, Cadillaki pokonały Sainza
Jeszcze zanim zapaliło się zielone światło, na końcu alei serwisowej ustawiła spora kolejka samochodów, którą na tor wyprowadził duet Audi. Zdecydowana większość kierowców opuściła pit lane w ciągu dwóch minut, a jedynym wyjątkiem okazali się przedstawiciele Red Bulla. Od razu można było zauważyć, że zawodnicy celowali w dwa okrążenia przygotowawcze.
Gdy kierowcy zaczęli kończyć swoje pierwsze kółka pomiarowe, na torze wywieszono żółtą flagę, którą wywołał Sergio Perez przestrzeleniem zakrętu nr 4. Meksykanin uderzył w bandę, czym uszkodził swoje przednie skrzydło, ale zdołał dotoczyć się do garażu. Ponieważ jednak odłamki z jego bolidu znajdowały się na niemal całej nitce, po kilkunastu sekundach oczekiwania dyrekcja wyścigu zdecydowała się wywiesić czerwoną flagę.
W tym momencie na tablicy wyników widniało raptem 5 reprezentatywnych czasów, z czego tym najlepszym legitymował się Lewis Hamilton. Siedmiokrotny mistrz świata zdążył też zakomunikować przez radio o tym, że został wyprzedzony przez Maxa Verstappena w warunkach żółtych flag. Incydent ten skierowano do pokwalifikacyjnego dochodzenia sędziowskiego.
Kiedy tylko dyrekcja wyścigu poinformowała o godzinie wznowienia rywalizacji, kierowcy zamaszyście zaczęli opuszczać swoje garaże. Stawkę z pit lane wyprowadził nie kto inny, jak Perez. Tym razem zawodnicy już do samego wywieszenia flagi w szachownicę naciskali na swoich pośrednich gumach.
Koniec końców najlepszy okazał się Verstappen, który o 0,096 sekundy wyprzedził George'a Russella. Jeśli chodzi o zestaw kierowców bez przepustki do SQ2, to znaleźli się w nim duety Williamsa i Cadillaca, a także Lance Stroll i dość zaskakująco Arvid Lindblad. Należy też odnotować, że obaj kierowcy amerykańskiego teamu pokonali Carlosa Sainza, który narzekał na liczne blokowanie kół.
Rozpoczęcie drugiego segmentu opóźniło się o kilka dobrych minut z powodu problemów z systemem pomiaru czasu. W końcówce Q1 niektóre z nich nie zostały bowiem odnotowane i dopiero po chwili znalazły się w tabeli z wynikami.
FIA znalazła rozwiązanie problemu, ale musiała sprawdzić, czy sesja może być kontynuowana. W związku z tym cała przerwa potrwała 16 minut. Okazało się też, że nie był to jedyny taki problem, ponieważ - o czym poinformował Aston Martin - niektóre samochody doświadczyły spadku mocy, najprawdopodobniej z powodu braku trybu wyprzedzania
Pierwotnie był tutaj wstawiony x-owy/twitterowy wpis Astona Martina informujący o problemie z niedoborem mocy w niektórych bolidach w wyniku problemu po stronie FIA. Wpis ten został jednak usunięty.
SQ2: duet Ferrari na czele, Russell i Hadjar ratują się z kłopotów
Po rozpoczęciu kolejnego etapu zmagań Verstappenowi udało się zejść poniżej 1:33.000, ale dość szybko został zepchnięty z 1. miejsca. Wszystko dzięki przejazdom duetu Ferrari i Lando Norris, którzy stworzyli nową czołową trójkę. Najlepszy wynik zapisał na swoim koncie Charles Leclerc.
Spore straty mieli przedstawiciele Mercedesa, na czele z Russellem, który przegrywał np. z Pierre'em Gasly'm. Drugie szybkie kółko nie wyszło jednak Brytyjczykowi ze względu na zblokowanie opon. W strefie zagrożenia przed decydującymi próbami znajdował się za to Isack Hadjar. Francuz wyratował się jednak z tych tarapatów.
Inni kierowcy też zaczęli się poprawiać, w związku z czym chwilowo poza topową dziesiątką znajdował się Russell. Zawodnik z King's Lynn wskoczył jednak ostatecznie na 4. lokatę, a to oznaczało, że z czasówką pożegnali się: Franco Colapinto, Nico Hulkenberg, Oliver Bearman, Gabriel Bortoleto, Fernando Alonso i Esteban Ocon. Francuz kompletnie przestrzelił hamowanie do zakrętu nr 16.
SQ3: Verstappen z pole position do sprintu, Antonelli dopiero 7.
W finałowym segmencie kierowcy podzielili się po połowie, jeśli chodzi o plan przejazdów na miękkim ogumieniu. Reprezentanci Mercedesa i McLarena wspólnie z Leclerkiem od razu ruszyli na arenę zmagań, podczas gdy reszta została w garażu. Tym samym ta pierwsza grupa wykonała po dwa szybkie kółka, natomiast druga po jednym w samej końcówce.
Jeśli chodzi o wyniki po pierwszej porcji okrążeń, to najlepszy z wynikiem 1:31.568 okazał się Leclerc. Monakijczyk o 0,019 sekundy wyprzedzał Lando Norrisa. Oscar Piastri był 3., a reprezentanci Mercedesa zanotowali już znacznie większą przewagę. W oderwaniu od całej sekwencji pojechał Hamilton, który wskoczył na 3. miejsce.
Potem przyszła jednak pora na kluczowe próby i na nich swoją moc pokazał Verstappen. Z rezultatem 1:31.156 zapewnił sobie wygraną w pierwszej sprinterskiej czasówce na Marina Bay Street Circuit. Na 2. miejsce wskoczył Russell, który stracił do asa Red Bulla 0,120 sekundy. Czołową trójkę zamknął finalnie Leclerc.
Lokaty 4-5 przypadły McLarenom w kolejności Piastri-Norris. Na 6. pozycję osunął się Hamilton, za którego plecami dopiero znalazł się Kimi Antonelli. Liam Lawson zamknął najlepszą ósemkę, bowiem Hadjar i Gasly nie ustanowili pomiarowych czasów z powodu przekroczenia limitów toru.
© Red Bull


09.10.2026 16:32
1
0
No i nic znowu hejterzy Maksa milczą a on się śmieje
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się