WIADOMOŚCI

Formuła 1 gości w "Świątyni Prędkości" - zapowiedź GP Włoch
Formuła 1 gości w "Świątyni Prędkości" - zapowiedź GP Włoch © Red Bull

Formuła 1 rozpoczyna weekend z GP Włoch na legendarnym torze Monza, inaugurując tym samym bardzo pracowity czas sezonu. W przeciągu następnych 11 tygodni królowa sportów motorowych będzie się ścigać aż 8-krotnie. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Informacje na temat toru

Tor Autodromo Nazionale di Monza, przez wielu nazywany "Świątynią Prędkości" jest absolutną ikoną wyścigów Grand Prix. Obiekt zyskał swoją renomę z uwagi na długie proste oraz szalone prędkości, jakie kierowcy osiągają na nim od lat.

Okrążenie toru Monza rozpoczyna się długą prostą start-meta prowadzącą do ciasnej szykany "Rettifilo" - w tym miejscu bolidy, jadąc z prędkością ponad 350 km/h, hamują do 70 km/h na dystansie nieco ponad 100 metrów - to imponujący pokaz możliwości samochodów Formuły 1.

Następnie kierowcy pokonują słynny łuk "Curva Grande", prowadzący do kolejnej, rozpoczynającej drugi sektor szykany, noszącej nazwę "Variante della Roggia".

Na zawodników czekają następnie dwa niezwykle wymagające zakręty "Lesmo" - w tej sekcji toru bardzo łatwo o podsterowność, skutkującą w wyjechaniu na żwir znajdujący się na poboczu. Szczególnie istotne jest wyjście z drugiego z zakrętów "Lesmo", bowiem prowadzi on na kolejną długą prostą.

Ostatni sektor rozpoczyna słynna szykana Ascari, nazwana na cześć jak dotąd jedynego włoskiego mistrza świata, który swój tytuł wywalczył startując w barwach Ferrari. To zdecydowanie najszybsza sekcja zakrętów na tym torze, przez co nie trudno tutaj o błąd o czym w przeszłości przekonywali się nawet wielce utytułowani kierowcy.

Okrążenie zamyka słynny szybki łuk, przez lata zwany "Parabolicą" - w ostatnich latach zakręt ten otrzymał oficjalną nazwę "Curva Alboreto" na cześć innego legendarnego zawodnika z Włoch.

Nitka toru znajduje się tutaj.

Historia GP Włoch

Wyścigi o Grand Prix Włoch na przestrzeni dekad stały się jednymi z najbardziej kultowych zawodów w całym motorsporcie. To jeden z wyścigów, którego historia zdecydowanie wykracza poza ramy samej Formuły 1.

GP Włoch to piąty najstarszy wyścig w historii wyścigów samochodowych - zawody te ustępują jedynie GP Francji, GP Stanów Zjednoczonych, GP Hiszpanii oraz GP Rosji, niemniej wyścig na włoskiej ziemi rozgrywano najczęściej w historii - tegoroczna runda na Monzy będzie 96. edycją tych kultowych zawodów.

Gdy w 1950 roku powstały mistrzostwa świata Formuły 1, Włochy zdawały się być oczywistym wyborem jako jedna z rund w kalendarzu tej serii. Do tej pory nie rozegrano ani jednego sezonu F1 bez GP Włoch! Niemal wszystkie rundy rozegrano na kultowym torze Monza - wyjątek stanowi jedynie rok 1980, kiedy to włoską Grand Prix zorganizowano na Imoli.

Formuła 1 ścigała się dotychczas na kilku włoskich obiektach, takich jak Pescara, Imola czy Mugello, lecz żaden z nich nie dostarczał zawodnikom tylu emocji i tak ogromnej ekscytacji, jak tor Monza.

Wspomniane już długie proste i niesamowite prędkości, jakie kierowcy przez lata osiągali na tym obiekcie wiązały się rzecz jasna z ogromnym ryzykiem. Pierwotna wersja tego toru nie posiadała spowalniających zawodników szykan, a rozpędzone do granic możliwości samochody w pewnej części okrążenia wjeżdżały na sekcję owalną - jedną z najbardziej niebezpiecznych w całej historii F1.

Dopiero z biegiem lat, gdy samochody królowej sportów motorowych stawały się coraz szybsze, a chęć poprawy bezpieczeństwa coraz większa, na torze Monza zaczęto modyfikować najbardziej niebezpieczne fragmenty toru. Zrezygnowano z jazdy po owalnej sekcji, a w trzech miejscach toru dodano szykany, tworząc tym samym nitkę, z jaką kierowcy mają do czynienia do dziś.

GP Włoch to rzecz jasna wyjątkowe wydarzenie dla każdego włoskiego zawodnika, choć dotychczas w Formule 1 jedynie trzech Włochów zdołało triumfować w tym legendarnym wyścigu. Oprócz Giuseppe Fariny oraz Alberto Ascariego - jedynych włoskich mistrzów świata F1, ta sztuka udała się Ludovico Scarfiottiemu w roku 1966.

Zdecydowanie częściej lokalni kibice mieli okazję do świętowania z uwagi na zwycięstwo włoskiego zespołu. Mowa tu rzecz jasna o Scuderii Ferrari - ekipie, której na całym świecie nie trzeba przedstawiać nikomu.

Scuderia łącznie sięgała po zwycięstwo we włoskiej Grand Prix 21 razy, a 20 z tych triumfów miało miejsce w ramach mistrzostw świata Formuły 1.

Nazwać wyścig na Monzy domową rundą Ferrari, to jak nie powiedzieć nic - zwycięstwo we Włoszech za kierownicą czerwonego samochodu to marzenie niemal każdego kierowcy wyścigowego. Włosi uwielbiają wyścigi prawie tak mocno, jak uwielbiają swoje Ferrari, a zawodnik, który zaprowadzi ich ukochany zespół do zwycięstwa na domowym torze, w ich sercach już na zawsze nosi miano bohatera.

Obok wspomnianych już Włochów: Fariny, Ascariego oraz Scarfiottiego, tej sztuki dokonali chociażby Phil Hill w latach 1960 - 1961, John Surtees w sezonie 1964, Clay Regazzoni w 1970 i 1975 czy Jody Scheckter w roku 1979.

Po zwycięstwie Afrykańczyka nastąpiły jednak lata posuchy, a w następnych 16 sezonach Ferrari zdołało wygrać na Monzy tylko raz - za sprawą Gerharda Bergera w roku 1988.

Było to wyjątkowe zwycięstwo z uwagi na przełamanie hegemoni McLarena, jaka zapanowała w Formule 1 w tamtym sezonie - Berger został wówczas jedynym kierowcą oprócz duetu z Woking - Senny oraz Prosta, który sięgnął po zwycięstwo.

Trudny okres Ferrari i zdający się nie mieć końca czas spędzony w oczekiwaniu na kolejne tytuły mistrzowskie i triumfy na Monzy został skutecznie zażegnany przez Michaela Schumachera - absolutną legendę zespołu.

Niemiec dołączył do ekipy z Maranello w sezonie 1996. Choć konstrukcja Ferrari z tamtego roku nie pozwalała na nawiązanie walki o tytuły mistrzowskie, "Schumi" zdołał zwyciężyć wówczas swój pierwszy wyścig w barwach Scuderii na torze pod Barceloną.

W dalszej części sezonu, gdy walka o tytuł mistrzowski między dwoma zawodnikami Williamsa - Jacquesem Villeneuve'em oraz Damonem Hillem wchodziła w decydującą fazę, Michael w sensacyjny sposób zdołał wygrać także zawody na Monzy. Choć wtedy nikt tego nie wiedział, był to początek wyjątkowej przygody Schumachera z włoskim zespołem. 10 lat później, Schumacher, dołożywszy jeszcze 4 triumfy na włoskiej ziemi w latach 1998, 2000, 2003 i 2006, już jako siedmiokrotny mistrz świata, właśnie na Monzy ogłosił światu odejście z Formuły 1 i zakończenie swojej niesamowitej kariery w barwach Ferrari.

W tak bogatej historii tego zespołu nikt wcześniej ani nikt później nie nawiązał do znakomitych triumfów Michaela. Kimi Raikkonen wygrał jeszcze tytuł mistrza świata w sezonie 2007, lecz od czasów wielkiego Schumachera, jedynie Fernando Alonso oraz Charles Leclerc zdołali poprowadzić Ferrari do zwycięstwa na włoskiej ziemi.

"Schumi" do dziś pozostaje zatem największą legendą Ferrari - nic więc dziwnego, że to właśnie jemu Scuderia postanowiła oddać hołd, przygotowując na ten weekend specjalne barwy swojego samochodu.

Tegoroczna rywalizacja

Ferrari po raz kolejny stanie zatem do walki o zwycięstwo w wyjątkowym dla nich wyścigu, a w tym sezonie wcale nie są bez szans. W ostatnich dniach Frederic Vasseur potwierdził, iż Scuderia na GP Włoch przygotowała pakiet poprawek dotyczący jednostki napędowej. Zdaniem ekspertów, Ferrari powinno przyspieszyć o ok. 0,2 s na okrążeniu co w teorii powinno pozwolić im na powrót do walki o zwycięstwa.

Najwyższy stopień podium na Monzy nie jest niczym obcym zarówno dla Lewisa Hamiltona, jak i Charlesa Leclerca - Monakijczyk wygrywał tu dwukrotnie, za każdym razem w barwach Ferrari. Jego ostatni triumf we Włoszech miał miejsce w sezonie 2024 po genialnej jeździe na jeden pit stop, wymagającej od niego mądrego zarządzania oponami oraz tempem.

Leclerc wygrywał tutaj także w sezonie 2019, kiedy po raz pierwszy przyjechał na Monzę jako kierowca Ferrari.

Hamilton dzieli natomiast rekord zwycięstw w GP Włoch z Schumacherem - obaj po pięć razy stawali tu na najwyższym stopniu podium. Lewis wygrywał tu jednak w barwach McLarena i Mercedesa, a w jak dotąd jedynym występie w GP Włoch w barwach Ferrari zajął szóste miejsce.

Hamilton wygrał w tym roku wyścig o GP Barcelony-Katalonii podobnie, jak 30 lat temu na tym samym torze dokonał tego Michael Schumacher - dla obu kierowców było to pierwsze zwycięstwo w barwach Ferrari. Ewentualne zwycięstwo Brytyjczyka na Monzy byłoby kolejnym nawiązaniem do wspaniałej kariery Schumachera, dla którego, Ferrari na ten weekend przygotowało wyjątkowy hołd - oprócz specjalnych barw, Scuderia przygotowała także przejazdy demonstracyjne bolidów z czasów Schumachera. Za kierownicą jednego z nich zasiądzie Sebastian Vettel - czterokrotny mistrz świata, dla którego Michael pełnił rolę idola.

Po raz pierwszy od dawna Włosi w walce o zwycięstwo na Monzy będą mogli wspierać nie tylko włoski zespół, lecz także swojego kierowcę. Mowa tu rzecz jasna o Kimim Antonellim, który po fantastycznej pierwszej połowie sezonu, z dość komfortową przewagą prowadzi w klasyfikacji generalnej.

Antonelli stanie przed szansą walki o zwycięstwo w domowej rundzie, lecz należy zaznaczyć, iż nie będzie to proste wyzwanie. Mercedes potwierdził, iż z uwagi na konieczność wykorzystania nowych, wykraczających poza dozwoloną pulę elementów jednostki napędowej, Włoch ruszy do wyścigu z końca stawki.

Oczy kibiców w ten weekend będą również zwrócone w stronę McLarena - mistrzowie świata, którzy zwyciężyli dwa ostatnie wyścigi na Węgrzech oraz w Holandii, potwierdzili, że na Monzy po raz pierwszy skorzystają ze swojej wersji obrotowego tylnego skrzydła w warunkach wyścigowych.

Po trudnym początku sezonu nie ulega wątpliwości, że McLaren odnalazł tempo i na dobre wrócił do walki o czołowe lokaty. Tor Monza znacząco różni się jednak od obiektów takich jak Hungaroring czy Zandvoort, na których wygrywał Lando Norris, a zdaniem ekspertów, charakterystyka obiektu pod Mediolanem ma nie sprzyjać mistrzom świata, szczególnie z uwagi na przełożenia skrzyni biegów, z jakimi w tym sezonie startuje stajnia z Woking.

Sporo będzie się mówiło także o obozie Red Bulla, w którym po raz kolejny doszło do roszad w składzie. Zespół z Milton Keynes potwierdził, że kontuzjowany Isack Hadjar opuści kolejną rundę w tym sezonie - w jego miejsce ponownie wskoczy Liam Lawson tak, jak miało to miejsce na Zandvoort. Nowozelandczyka w ekipie Racing Bulls zastąpi natomiast Yuki Tsunoda.

Obaj kierowcy, pełniąc role zastępców, spisali się znakomicie w trakcie weekendu z GP Holandii - warto dodać, że była to wymagająca - urozmaicona formatem sprinterskim - runda z trudnymi warunkami na torze. Powrót na nieco bardziej charakterystyczny obiekt, jakim jest Monza oraz pokonanie trzech pełnych sesji treningowych z pewnością zadziała na korzyść zarówno dla Liama, jak i dla Yukiego.

Monza to wyjątkowy obiekt wyścigowy, lecz niestety w tym roku Formuła 1 zmierzy się na nim z jednym, istotnym problemem. Chodzi rzecz jasna o obecne jednostki napędowe. Sposób w jaki generują one moc oraz fakt, iż są one w tak dużej mierze zależne od efektywności odzyskiwania energii z baterii sprawia, że pokonanie okrążenia toru Monza będzie wymagało od zespołów oraz zawodników strategicznego myślenia i odpowiedniego zarządzania oddawania energii.

To będzie jak dotąd największy sprawdzian najnowszych bolidów F1, w którym - zdaniem kibiców oraz ekspertów - królowa motorsportu jest z góry skazana na porażkę. Potrzeba ekstremalnego odzyskiwania energii wpłynie znacznie na sposób rywalizacji zarówno w kwalifikacjach, jak i w samym wyścigu. Nie wykluczone, iż po raz kolejny w tym sezonie będziemy mieli do czynienia ze ściganiem w stylu "yo-yo", czyli wielokrotnymi wymianami pozycji wynikającymi z różnic w strategii odzyskiwania i wydawania energii.

Prognoza pogody

Prognozy pogody dość jednoznacznie wskazują na suchy i gorący weekend wyścigowy w czasie, którego, na przestrzeni trzech dni jazd, temperatura ma zdecydowanie przekraczać 30 stopni Celsjusza. Taka pogoda z pewnością będzie dawała się we znaki nie tylko kierowcom, lecz także ich maszynom, co w przypadku jazdy na limicie osiągów jednostek napędowych będzie miało istotne znaczenie. Po raz kolejny w tym sezonie kluczowe będzie odpowiednie chłodzenie auta.

Opony

Wysokie temperatury będą miały także kluczowy wpływ na zachowanie opon. Firma Pirelli - która na ten weekend przygotowała mieszanki C3, C4 i C5 - twierdzi, iż zawodnicy w szczególności będą musieli uważać na przegrzewającą się tylną oś z uwagi na kluczowe strefy trakcji, jakie występują na tym torze.

Włosi nie uważają jednak, aby zużycie opon było wysokie, przez co przewiduje się, że znakomita większość zawodników wybierze strategię jazdy na jeden pit stop.

Serie Juniorskie

Zgodnie z tradycją na Monzy, u boku F1 pojawią się Formuła 2 oraz Formuła 3. Na przestrzeni lat runda we Włoszech kończyła sezon F3, lecz w tym roku młodych zawodników tej serii czeka jeszcze weekend w Madrycie.

Oznacza to zatem, iż sezon Maćka Gładysza wkrótce dobiegnie końca. Polak zaliczył solidny debiutancki rok, a po 7. rundach zajmuje 8. pozycję w klasyfikacji generalnej. Gładysz traci jednak tylko 5 punktów do znajdującego się dwa miejsca wyżej Hiuy Yamakoshiego, tak więc Polak nie może zwalniać tempa.

Transmisje i rozkład jazdy

Wszystkie sesje F1 oraz serii juniorskich można śledzić na żywo za pośrednictwem Eleven Sports, zarówno w telewizji, jak i na stronie internetowej nadawcy. Transmisje będą również dostępne na platformie F1 TV.

Rozkład jazdy GP Włoch:

1.Trening: 12:30 - 13:30 (piątek, 4 września) 
2.Trening: 16:00 - 17:00 (piątek, 4 września) 
3.Trening: 12:30 - 13:30 (sobota, 5 września) 

Kwalifikacje: 16:00 - 17:00 (sobota, 5 września) 

Wyścig: 15:00 (niedziela, 5 września)

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.