WIADOMOŚCI

Kubica opowiedział o kulisach debiutu w Formule 1
Kubica opowiedział o kulisach debiutu w Formule 1 © Ferrari

Robert Kubica, w 20. rocznicę debiutu w Formule 1, opowiedział o kulisach wejścia do królowej motorsportu - Polak wspomniał swój pierwszy wyścig w barwach ekipy BMW Sauber. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

6. sierpnia 2026 roku minęło dokładnie 20 lat od debiutu Roberta Kubicy w Formule 1 - Krakowianin do tej pory pozostaje jedynym Polakiem, który wystartował w Grand Prix F1.

Z okazji tak wyjątkowego jubileuszu, Mikołaj Sokół opublikował na swoim kanale YouTube wywiad z Robertem Kubicą, w którym były kierowca F1 opowiedział o swoich przeżyciach związanych z debiutem w najbardziej prestiżowej serii wyścigowej na świecie.

Pierwszy wyścig Kubicy w Formule 1 miał miejsce podczas weekendu z Grand Prix Węgier w sezonie 2006 - Robert awansował wówczas z roli kierowcy testowego zespołu BMW Sauber:

"Oczywiście kiedy podpisałem umowę z BMW Sauber na rolę trzeciego kierowcy rezerwowego, ta rola wyglądała zupełnie inaczej. Ja jeździłem wtedy dużo więcej - część zespołów mogła wystawiać dodatkowo trzecie auto na piątkowych treningach. Dlatego ta rola była dużo bardziej aktywna i dawała możliwości zbierania doświadczenia i pokazania się zespołowi" - tłumaczył Robert, wspominając sezon 2006.
"Myślę, że naturalną kolejną rzeczą było to, żebym wskoczył do auta w Grand Prix - zapracowałem na to dosyć szybko. Myślę, że szybko przekonałem do siebie jedną stronę garażu w związku ze sprawami technicznymi."
"Można powiedzieć, że decyzyjność jest na innym piętrze, no ale tak się stało, że startujący wówczas Jacques Villeneuve - oficjalnie mówi się, że to po wypadku i przystańmy na tym - po wypadku w Grand Prix Niemiec na Hockenheim musiał sobie zrobić przerwę i ja wskoczyłem do auta."
"Kiedy już raz wskoczyłem do bolidu w Grand Prix, to oczywiście kolejnym zadaniem było pozostać jak najdłużej, ponieważ do Formuły 1 trudno jest dojść."
"Jest to naprawdę duże wyzwanie - myślę, że pozostanie w Formule 1 w takiej roli jak moja - bez żadnych pleców, bez wsparcia sponsorów - nie była łatwa."

Dalsza część rozmowy dotyczyła już samego występu Polaka w GP Węgier. Kubica zaznaczył, że nitka toru Hungaroring nie należała do jego ulubionych:

"Hungaroring nie należy do moich ulubionych torów, jeśli chodzi o nitkę czy charakterystykę toru - myślę, że jest to tor, gdzie mój styl jazdy nigdy nie był premiowany, a moje mocne strony nie mogły być wykorzystane."
"To tor, którego na pewno nie zaliczałbym do ulubionych, gdyby nie polscy kibice i gdyby nie ta, można powiedzieć, domowa atmosfera."

Następnie Robert opowiedział o wrażeniach z rywalizacji na torze w czasie swojego debiutu. Po udanych kwalifikacjach przyszedł czas na wyścig, którego start rozegrano na mokrej nawierzchni. Polak przyznał, że jego debiutancki start w wyjątkowo trudnych warunkach nie obył się bez błędów, choć ostatecznie udało się wywalczyć dobrą pozycję w końcówce rywalizacji.

"Wyścig zaczynaliśmy na mokrej nawierzchni - należy cofnąć się do soboty, ponieważ dawniej w kwalifikacjach uczestniczyłeś z paliwem, z którym startowałeś - w zależności od tego, ile paliwa chciałeś na pierwszy stint twojego wyścigu, tyle musiałeś mieć paliwa [w kwalifikacjach]" - tłumaczył Robert.
"Skończyłem kwalifikacje na dziewiątym miejscu z bardzo dużą ilością paliwa, co było bardzo pozytywne, szczególnie kiedy w niedzielę rano wstaliśmy i okazało się, że pada."
"Prognozy mówiły, że już nie będzie padać, a tor będzie przesychał."
"Dlatego wystartowaliśmy z bardzo niskimi ciśnieniami opon - dawniej nie było czegoś takiego jak minimum ciśnienia, jak jest to narzucane teraz."
"Podjęliśmy decyzję, żeby wystartować z bardzo niskimi ciśnieniami. Oczywiście na testach jeździłem na mokrym torze, ale jest inaczej jak wyjeżdżasz z boksów na ciepłych oponach. Tutaj te ciśnienia były dużo niższe."
"Gdy stanąłem już na polach startowych i zobaczyłem moją temperaturę opon, która nie przekraczała 25. stopni… Zabrakło po prostu doświadczenia, tak naprawdę nie wiedziałem jak i "z czym to się je" - jak to będzie wyglądać i jak samochód będzie się zachowywać."
"Nigdy nie musiałem jeździć na tak zimnych oponach."
"No i od razu - chyba już na drugim lub trzecim okrążeniu popełniłem parę błędów. W szykanie na tarce uciekł mi tył i się obróciłem. Później zyskiwałem pozycje i znowu popełniłem błąd, gdzie uderzyłem w barierę w zakręcie numer 5 - to była już konsekwencja tego, co wydarzyło się na pierwszych kółkach."
"Druga część wyścigu za to była bardzo mocna. Tor zaczął przesychać, wszyscy jechaliśmy na przejściowych oponach, a mój rytm był bardzo dobry."
"Udało mi się odzyskać mnóstwo pozycji i skończyć na siódmym miejscu."

Niestety, znakomity finisz Polaka przełożył się na dyskwalifikację z uwagi na zbyt niską wagę bolidu. Kubica wyjaśnił, że wbrew wielu spekulacjom, powodem, dla którego jego samochód został wykluczony z wyników rywalizacji była awaria gaśnicy, z której w trakcie wyścigu wyciekła cała ciecz.

"Nikt nie mógł sobie odpowiedzieć na to pytanie, dlaczego to auto było półtora kilograma lżejsze niż zakładaliśmy" - mówił Kubica.
"Dopiero później, gdy auto wróciło do fabryki i zostało rozłożone na pojedyncze elementy - każdy element został zważony i okazało się, że gaśnica była pusta."

Gdy Robert zaczynał swoją karierę w Formule 1, jeszcze w roli trzeciego kierowcy zespołu BMW Sauber, jego inżynierem wyścigowym był Mike Krack - człowiek znany w ostatnich latach z pełnienia funkcji szefa w zespole Aston Martin.

Polak przyznał, że bardzo dobrze dogadywał się zarówno z Mike'em, jak i z Giampaolo Dall'Arą, z którym współpracę rozpoczął wraz z przejęciem obowiązków kierowcy wyścigowego po Villeneuve'ie.

Niemniej jednak, zespół postanowił zmienić inżyniera wyścigowego Kubicy przed sezonem 2007.

"To postać znana i to też pokazuje, że nie tylko Mike, nie tylko Giampaolo Dall'Ara, ale dwie czy trzy inne, bardzo kluczowe postacie, które mieliśmy w BMW Sauber do dzisiaj są w Formule 1 czy też byli i naprawdę zrobili ogromną karierę - to pokazuje jak duży potencjał miał ten zespół. Niestety, według mnie, w kilku momentach niewykorzystany."

Ja wskoczyłem w bolid Jacquesa Villeneuve'a i tak naprawdę odziedziczyłem jego zespół. Jego inżynierem był, tak jak wspominałem, Giampaolo Dall'Ara. Każdy kierowca ma swój styl pracy, a Jacques był bardzo specyficzny.

"Ja bardzo chciałem kontynuować pracę z Mike'iem, ponieważ wiedziałem, że debiut będzie trudny - gdy gram o wysoką stawkę, potrzebuję kogoś zaufanego - kogoś, kogo bardzo lubię. Uważam go za chyba najlepszego inżyniera, z którym pracowałem w jeśli chodzi o Formułę 1. Szkoda, ponieważ nie mógł być przy mnie w tych w tych pierwszych Grand Prix, ale miało to sens, tak jakby z punktu widzenia zespołu."
"Wszystko się układało, ale później na sezon 2007 dostałem znowu innego inżyniera. Z reguły jest tak, że w zespole Formuły 1 to kierowca naciska, żeby zmieniać inżyniera. U mnie było inaczej - szczególnie w tych pierwszych dwóch przypadkach, czyli Mike'a i Giampaolo, gdy miałem bardzo dobry układ - z perspektywy czasu myślę, że po prostu miałem zbyt dobry układ i zbyt dużo wiedziałem."

Zaledwie dwa weekendy po debiucie w Formule 1, Robert wywalczył swoje pierwsze podium w królowej motorsportu. Miało to miejsce na torze Monza, a Polak uczestniczył wówczas w dekoracji kierowców u boku Michaela Schumachera z Ferrari oraz Kimiego Raikkonena ścigającego się w barwach McLarena.

Polak bez wątpienia przyznał, że zarówno on, jak i zespół, w pełni zasłużyli na podium w tamtym wyścigu:

"Myślę, że było to duże zaskoczenie - okej Alonso miał defekt, ale to było w 100% zasłużone podium, a ja pojechałem naprawdę bardzo mocny weekend. No, jakby nie było - pierwsze podium w Formule 1 już w trzecim Grand Prix z zespołem!"
"Niektórzy mówili, że najlepszą poprawką BMW w 2006 roku było wsadzenie mnie za kierownicę w Grand Prix."
"Nie tylko dla jednego auta, ale też szczególnie dla drugiego. Nie wiem czy to prawda, nie mnie oceniać, ale rzeczywiście zaliczyliśmy skok do przodu."
"No, ale Monza była kozacka! Myślę, że auto sprawowało się lepiej."
"Monza była bardzo specyficzna - nadal jest bardzo specyficzna - jeździ się na zupełnie innej konfiguracji."
"Auto jeździło lepiej, byliśmy bliżej czołówki, ale nigdy byśmy nie pomyśleli, że, że będziemy walczyć o podium."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.