Pierre Gasly opowiedział o swoich doświadczeniach związanych z bolidami F1 nowej generacji. Francuz jest zdania, że obecnie dużo mniej liczy się jazda na limicie przyczepności, kosztem potrzeby zarządzania energią z baterii, co uważa za krok w złą stronę.
Wejście w nową erę regulacji technicznych okazało się być ogromnym wyzwaniem dla Formuły 1, głównie z uwagi na nowe jednostki napędowe, które w dużej mierze polegają na odzyskiwanej energii elektrycznej.
Od początku tego sezonu sporo kierowców zdążyło skrytykować sposób prowadzenia oraz jakość ścigania, jakie zapewniają najnowsze maszyny królowej motorsportu.
Cios wizerunkowy, jaki poniosła Formuła 1 był tak spory, że FIA zdecydowała się na wprowadzenia planu stopniowego odchodzenia od problematycznego stosunku mocy jednostki spalinowej do silnika elektrycznego - w tym roku wynoszącego w przybliżeniu 50:50.
Do krytyki obecnych regulacji technicznych dołączył Pierre Gasly, który w rozmowie dla serwisu Autocar przyznał, że jazda bolidem Formuły 1 nie polega już na pokonywaniu zakrętów tak szybko, jak to tylko możliwe, a raczej wymaga sprytnego planowania sposobu wykorzystania energii z baterii:
"Za każdym razem, gdy wykorzystujesz pełną moc na wyjściu z zakrętu, to bardzo wyjątkowe uczucie - coś, co nigdy mi się nie znudzi" - stwierdził kierowca Alpine.
"Cała ta historia z bateriami w tym roku... nie będę wchodził w zbyt wiele szczegółów, bo sam nie jestem wielkim fanem tego wszystkiego i nie chcę zbyt ostro wypowiadać się na te wszystkie tematy z bateriami i tym podobnymi."
"Ale myślę, że to poszło trochę za daleko, bo teraz tak naprawdę musimy bardzo dużo zarządzać. Musisz jechać wydajnie, co niekoniecznie oznacza przejeżdżanie tak szybko, jak to możliwe przez wszystkie zakręty."
Element zarządzania pojazdem jest niejako wpisany w DNA wyścigów samochodowych - w końcu rywalizacja w zawodach Grand Prix od zawsze wymagała od zawodników odpowiedniego obchodzenia się m.in. ze zużyciem paliwa, opon czy też innych podzespołów auta.
Zarządzanie zużyciem energii elektrycznej jest jednak czymś, co zdaniem wielu wykracza poza kanon umiejętności, jakimi powinni wykazywać się najszybsi kierowcy świata.
Gasly twierdzi, że w obecnej Formule 1 nie raz korzystniejszym jest pokonywanie zakrętu wolniej, co jego zdaniem przeczy całej filozofii ścigania, jaką kierowcy nabywają od najwcześniejszych etapów swojej kariery:
"Istnieje pewien rodzaj zarządzania i zrozumienia, w których zakrętach musisz przycisnąć absolutnie na sto procent, a w których tak naprawdę bardziej opłaca ci się po prostu odpuścić trochę w samej jeździe i sposobie, w jaki wracasz do operowania gazem, żeby uzyskać z tego lepszy czas okrążenia."
"A przecież, odkąd jako sześciolatek zacząłem jeździć gokartami, istniała tylko jedna zasada: kiedy jesteś za kierownicą, po prostu jedziesz przez zakręty tak szybko, jak potrafisz. Myślę, że właśnie tak to powinno wyglądać."
Pierre zaznaczył jednak, że jazda bolidem Formuły 1 wciąż zapewnia kierowcy wyjątkowe wrażenia, których nie sposób poczuć w maszynach wyścigowych innych serii:
"Wciąż mamy w samochodzie ogromne obciążenia i sporo docisku. Więc w Maggotts i Becketts na Silverstone przejeżdżasz przez te zakręty z prędkością rzędu 270 - 280 km/h, sięgając do przeciążeń rzędu 5G - to zdecydowanie uczucie, którego nie doświadczysz nigdzie indziej niż w samochodzie Formuły 1."
© Alpine


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się