Drugi weekend z rzędu rozgrywany w Ameryce Północnej będzie najprawdopodobniej stał pod znakiem sporej ilości poprawek dostarczonych przez zespoły. Swoje duże aktualizacje dostarczą na pewno Mercedes, Haas i Audi.
Akurat taka trójka nie wydaje się przypadkowa, gdyż dość skromnie podeszła do kwestii poprawek przywiezionych do Miami. Podczas gdy inne zespoły wprowadzały już tam spore pakiety, Mercedes, Haas i Audi ograniczyli się do maksymalnie dwóch nowości. Z zapowiedzi włoskiego Motorsportu i samych zespołów wynika jednak, że w Kanadzie to one będą rozdawać karty na tym froncie.
W przypadku Mercedesa, którego poważnie na Florydzie postraszył McLaren, ulepszenia mają przełożyć się na zysk około 0,3 sekundy na okrążeniu. Doprowadzić do tego mają zmiany w przednim skrzydle, owiewkach przy tamtejszym zawieszeniu oraz podłodze. Do tego Niemcy mieli popracować nad szerszym wykorzystywaniem balastu dla lepszego rozłożenia masy W17 i wolnymi startami.
Jeśli chodzi o Haasa, tutaj sam Ayao Komatsu w przedweekendowej zapowiedzi wspomniał, że dzięki kanadyjskim aktualizacjom jego team chciałby powrócić do walki w czołowej dziesiątce. Główne nadzieje są związane z planowanym dostarczeniem odświeżonego przedniego skrzydła, choć należy pamiętać, że na jego testy Amerykanie będą mieli tylko 60 minut w Montrealu.
Z kolei Audi ma skupić się na poprawie aerodynamiki, co zamierza osiągnąć poprzez wprowadzenie nowej podłogi oraz zmodyfikowanego projektu kanału hamulcowego. Główny nacisk zespołu wciąż będzie jednak kładziony na walkę z niezawodnością, która już niejednokrotnie sprawiała mu problem w tym sezonie.
Warto dodać, że żadnych ulepszeń w Miami nie wprowadził Aston Martin. Prawdopodobniej do takiej samej sytuacji dojdzie w Montrealu, co ma być spowodowane pracami ekipy Adriana Neweya nad całkowicie odświeżonym bolidem, który ma pojawić się w okolicach wakacji. Poprawki po stronie elektroniki ma za to dostarczyć Honda.
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się