Szef ekipy McLarena zasugerował, dlaczego jego zdaniem cześć bolidów nie była w stanie wykrzesać z siebie pełnego potencjału. Najbardziej wyraźny spadek osiągów zaliczył Mercedes i to pomimo dużego pakietu poprawek, jaki dostarczył na Sepang, ale ekipa z Woking również liczyła na zdecydowanie lepszą formę w Malezji.
Dość powiedzieć, że Mercedes i McLaren przed GP Bahrajnu w Malezji sięgnęli wspólnie po 14 z 15 pole position w tym sezonie i wygrali 13 z 15 wyścigów. W Malezji nagle zostali zdecydowanie pokonani jednak przez Red Bulla, a w kwalifikacjach także przez Ferrari.
Max Verstappen wygrał GP Bahrajnu w Malezji, a szef zespołu, Laurent Mekies nie ukrywał, że stanowiło to dla niego "niespodziankę".
Tym bardziej, że Mercedes do Malezji udał się wyposażany w spory pakiet poprawek, który miał mu zapewnić dodatkowe 0,3 sekundy przewagi nad rywalami. Ostatecznie okazało się, że tracił do nich aż pół sekundy.
Tempo bolidu McLarena być może nie rzucało się na tym tle aż tak w ocz, ale również było słabsze niż spodziewała się ekipa z Woking.
Od początku weekendu kierowcy mówili o połączeniu wysokiej temperatury oraz szorstkości i degradacji toru, które miały stanowić spore wyzwanie. Szef Red Bulla tłumacząc formę swojej ekipy mówił że upał, szorstkość i układ toru sprawiły, że "większość bolidów pracowała w Malezji poza sowim oknem pracy."
Mercedes nie ukrywał, że jego osiągi najgorzej wyglądały w miejscach, gdzie tor Sepang najbardziej rozpadł się, a działo się tak głównie w wolnych zakrętach.
Andrea Stella nie potrafił też odpowiedzieć dlaczego bolid jego zespołu nagle stracił prędkość w szybkich zakrętach, mimo iż jeszcze na Zandvoort i w Madrycie nie miał z tym problemu.
Włoch po wyścigu zasugerował, że spadek osiągów może wiązać się z nawierzchnią toru, która jego zdaniem mogła wpływać nie tylko na ogumienie, ale także aerodynamikę bolidów.
"Są pewne warunki, w tym nawet charakterystyka asfaltu, które sprawiają, że bolid zachowuje się w dziwny sposób - i nie chodzi tu wyłącznie o zachowanie opon."
"Uważamy, że bolid pracował w zakresie, w którym powinien pracować, aby wykorzystać zarówno docisk aerodynamiczny, jak i przyczepność mechaniczną" dodawał szef McLarena.
"Jeśli już, to bardziej chodzi o potencjał bolidu. W rzeczywistości zwiększyliśmy jego potencjał dzięki wprowadzonym poprawkom - informacje, które posiadamy, potwierdzają, że tak właśnie jest."
"To raczej rywalizacja na torze pokazuje nam: wygląda na to, że straciliśmy trochę przewagi względem innych. Trudno jest zrozumieć te kwestie."
Spekuluje się, że może to mieć związek z tym, w jaki sposób luźne kamienie znajdujące się na tak szorstkiej nawierzchni toru powodowały zaburzenia przepływu powietrza, wpływając również na to jak przepływa ono wokół bolidu.
Możliwe więc, że w pewnych momentach niektóre bolidy były bardziej podatne na to zjawisko i nie zapewniały w rzeczywistych warunkach takiej wydajności ani stabilności aerodynamicznej, jaka wynikała z poziomu obciążenia obserwowanego przez zespoły w danych.
Podobne zjawisko było również wyraźnie widoczne w poprzedniej erze efektu przyziemnego. Bolidy z tamtego okresu generowały ogromne ilości docisku za pomocą podłogi, ale jednocześnie były niezwykle wrażliwe na zakłócenia przepływu powietrza pod samochodem.
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się