Główny inżynier Pirelli przyznał, że stan nawierzchni toru Sepang okazał się być zaskakujący pod względem chropowatości oraz degradacji asfaltu, a czasy okrążeń notowane w sesjach treningowych były znacznie wolniejsze niż to, czego oczekiwał włoski dostawca opon.
Wbrew wcześniejszym prognozom pogodowym, sugerującym możliwe opady deszczu, piątkowe treningi przed GP Bahrajnu w Malezji rozegrano przy suchej nawierzchni, dzięki czemu kierowcy oraz zespoły byli w stanie lepiej poznać zachowanie samochodów oraz opon.
Najważniejszym wnioskiem po pierwszych dwóch godzinach jazd był niewątpliwie fakt, iż nawierzchnia toru Sepang okazała się być zdecydowanie bardziej chropowata, niż przypuszczano, co przełożyło się na mocne zużycie opon.
🛞Malaysia has always been a circuit characterized by high degradation
— Holiness (@F1BigData) September 30, 2026
In this photo by @NobleF1 , you can see just how extremely abrasive the asphalt is, one of the factors causing this degradation, alongside the heat and the circuit's fast corners pic.twitter.com/B7SpIRnW45
Charles Leclerc, który był autorem najlepszego okrążenia w drugim treningu przyznał, że ogólna przyczepność asfaltu była dość niska, zwracając także uwagę na potencjalnie dużą ewolucję toru:
"Ogólnie rzecz biorąc, to był bardzo, bardzo trudny dzień. Warunki na torze były niezwykle zdradliwe. Nawierzchnia okazała się właściwie dość brudna i bardzo śliska. Myślę więc, że od jutra sytuacja ulegnie sporej zmianie i tor będzie mocno ewoluował."
Ciekawej wypowiedzi udzielił także Simone Berra - główny inżynier Pirelli. Włoch po treningach przyznał, że ogromnym problemem nie jest chropowatość nawierzchni, lecz jej ogromna degradacja:
"Warunki nie były zbyt dobre, asfalt pękał i się kruszył. Drobne kamienie wypadają, a sędziowie wielokrotnie czyścili tor zamiatarką. Nawierzchnia degraduje się dość szybko, nawet w trakcie samej sesji, więc na ten moment sytuacja nie jest do końca pod kontrolą."
To kolejny raz w tym sezonie, kiedy degradacja asfaltu daje się we znaki kierowcom - podobną sytuację obserwowaliśmy bowiem w Monako oraz na Monzy.
Berra przyznał, że czasy, jakie kierowcy wykręcali w czasie piątkowych sesji były o ponad 4 sekundy wolniejsze niż wyniki, jakie Pirelli przewidywało na podstawie własnych symulacji:
"Od wyników z symulacji dzieli nas 4,5 sekundy. Zobaczymy jutro, ale nie sądzę, abyśmy przez noc zyskali cztery czy pięć sekund. Chodzi więc przede wszystkim o stan nawierzchni. Nie ścigaliśmy się tutaj przez ostatnie dziesięć lat, w związku z czym zespołom również trudno było o właściwy punkt odniesienia."
Berra zaznacza jednak, iż spore zużycie opon nie powinno być źródłem obaw o bezpieczeństwo kierowców, choć jego zdaniem, głównym problemem będzie stan rozpadającej się nawierzchni, który będzie się pogarszał z każdym kolejnym okrążeniem wyścigu:
"Nie jest to duży problem pod kątem bezpieczeństwa czy ryzyka przebicia opon. Rzecz sprowadza się po prostu do niskiego poziomu przyczepności wynikającego z tak dużej chropowatości podłoża. W wyścigu może być jeszcze gorzej, ponieważ wszystkie bolidy pojadą razem przy wysokich temperaturach, nawierzchnia może więc mocno ucierpieć w trakcie niedzielnej rywalizacji. Szczerze mówiąc, to nie koniec świata, da się nad tym zapanować, ale poziom przyczepności z pewnością nie jest idealny."
"Kluczem jest znalezienie bardzo dobrego balansu - nie tylko dla samego bolidu i maksymalnych osiągów, ale także na dłuższych przejazdach. Chodzi o utrzymanie równego tempa oraz kontrolowanie temperatur, aby uniknąć uślizgów i przeciążania opon w trakcie pojedynczej części dystansu."
Runda GP Bahrajnu w Malezji to pod wieloma względami jeden z bardziej interesujących i wyjątkowych weekendów w całym sezonie, co może przełożyć się na zaskakujące wyniki w kwalifikacjach i w wyścigu:
"Może dojść do sytuacji, w której próba znalezienia najlepszego balansu na wyścig poskutkuje gorszym zarządzaniem temperaturami w kwalifikacjach. Zauważyłem kilka przypadków, gdzie ekipy miały trudności z dogrzaniem przednich opon. Nie ustawiły bolidu odpowiednio, by przód był gotowy na dohamowanie do pierwszego zakrętu po długiej prostej ciągnącej się od zakrętu numer piętnaście. Możemy być świadkami niespodzianek - niektóre zespoły mogą bardziej męczyć się w kwalifikacjach, ale za to zyskać lepsze tempo w wyścigu" - dodał Berra.
© Pirelli


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się