George Russell opowiedział o tym, jak z jego perspektywy wyglądał nieudany start do wyścigu o GP Węgier. Brytyjczyk po raz kolejny w ten weekend mierzył się z problemami po stronie jednostki napędowej Mercedesa.
George Russell zaliczył wyjątkowo nieudany start do wyścigu o GP Węgier - po zgaśnięciu pięciu świateł, samochód Brytyjczyka wszedł w tryb "anti-stall", zapobiegający zdławieniu silnika. Zanim bolid Russella był w stanie przyspieszyć, ten znalazł się już na szarym końcu stawki. Po wyścigu George tłumaczył, że silnik w jego samochodzie nagle zaczął zachowywać się w niecodzienny sposób:
"Trzymałem nogę na gazie, utrzymując obroty i nagle, na około cztery sekundy przed zgaszeniem świateł, silnik po prostu zaczął szaleć z obrotami. Reagowałem gazem, ale to nic nie dawało. Silnik po prostu nie reagował na przepustnicę" - powiedział George po zakończeniu rywalizacji.
The two McLarens fighting for the lead ⚔️
— Formula 1 (@F1) July 26, 2026
Max and Lewis battling for P3 😮
WATCH THE RACE START 👇#F1 #HungarianGP pic.twitter.com/XkkBkBpc2N
Kierowca Mercedesa ruszył zatem do odrabiania strat, a pod koniec wyścigu zdołał wrócić na siódmą lokatę, czyli pozycję, z której startował do wyścigu.
Jego partner z ekipy, Kimi Antonelli pojechał solidny wyścig i mimo kiepskich kwalifikacji, wywalczył miejsce na podium.
W czasie transmisji telewizyjnej, gdy czołowa trójka znalazła się w pokoju przeznaczonym do odpoczynku przed dekoracją na podium (tzw. cool-down room), Włoch obserwował powtórkę startu i skomentował to, co stało się z Russellem.
Antonelli zasugerował, iż kiepski start Russella mógł mieć związek ze zjawiskiem tzw. top of the pack, czyli sytuacji, w której bateria w samochodzie osiąga maksymalny stopień naładowania.
Od tego sezonu, kierowcy przed startem utrzymują wysokie obroty silnika przez kilka sekund - zabieg ten służy pobudzeniu turbosprężarki do pełnej pracy. Turbina rozpędza się szybciej gdy silnik działa pod obciążeniem - takie obciążenie generuje bateria, która w czasie, gdy silnik pracuje na z wysokich obrotach, odzyskuje energię elektryczną.
Problem tworzy się, gdy bateria naładuje się w pełni - naturalnie nie może ona gromadzić więcej energii, przez co nie obciąża ona silnika, a turbosprężarka działa mniej efektywnie. Jest to zjawisko, które kierowcy musieli mieć na uwadze w tym roku podczas weekendu z GP Monako, gdzie nietrudno o odzyskiwanie energii.
W tym sezonie opowiadał o tym chociażby Mark Temple - dyrektor techniczny McLarena:
"Turbina rozkręca się lepiej, gdy silnik jest pod obciążeniem: swobodne wkręcanie go na obroty na postoju nie zapewnia wystarczającego obciążenia" - tłumaczył Brytyjczyk.
"System MGU-K może zapewnić obciążenie silnika, ładując przy tym baterię, ale jeśli bateria jest już pełna, nie może stworzyć tego obciążenia, przez co turbina nie rozkręci się prawidłowo."
Intuicja Kimiego okazała się jednak być błędna, bowiem po dokładnym przeanalizowaniu sprawy, Mercedes doszedł do wniosku, iż za kiepski start Russella odpowiadał błąd w systemie służącym do kontrolowania obrotów silnika przed startem.
Brytyjczyk tuż przed rozpoczęciem rywalizacji nie mógł znaleźć odpowiednich obrotów silnika, ponieważ ten zachowywał się inaczej niż powinien. Zdaniem Toto Wolffa, Russell, w poszukiwaniu odpowiednich obrotów, dość niefortunnie zdjął nogę z gazu w momencie, gdy pięć czerwonych świateł, tradycyjnie rozpoczynających zawody, zgasło:
"Wygląda na to, że wcisnął około 10% gazu, a cały silnik wszedł na maksymalne obroty. Zdjął nogę z gazu, a silnik zdławił się. Naprawdę nie jestem zadowolony z tego, że przytrafia się nam tak wiele błędów" - powiedział Wolff po wyścigu.
To kolejny weekend do zapomnienia ze strony kierowcy Mercedesa - Russell udaje się na przerwę wakacyjną ze stratą 59. punktów do Antonellego w klasyfikacji generalnej. Brytyjczyk przyznał, że nigdy wcześniej nie mierzył się z tak ogromną ilością pecha, jak w pierwszej części tego sezonu:
"Oczywiście te problemy się zdarzają, ale cały zespół również to odczuwa. Są tak samo wściekli jak ja na to, jak to się potoczyło. Musimy przyjrzeć się sobie i upewnić się, że nie robimy niczego złego, co przyczynia się do tych błędów. Nigdy w całej mojej karierze nie miałem takiego sezonu, nie mówiąc już o samej F1."
© Mercedes


27.07.2026 16:34
1
0
tldr: klątwa Roberta
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się