Ekipa Mercedesa nie zamierza kwestionować kary nałożonej na Kimiego Antonellego za nieprzestrzeganie limitów toru w końcówce GP Wielkiej Brytanii, przez którą Włoch stracił cenne dwa punkty na mecie wyścigu.
Antonelli przez większość wyścigu walczył o zwycięstwo z kierowcami Ferrari, ale w końcówce rywalizacji wyraźnie zwolnił, a w jego bolidzie pojawił się problem techniczny.
Lider mistrzostw świata wykazał olbrzymią wolę walki do samego końca i pozostał na torze mimo kilkukrotnej prośby zespołu o wycofanie się z rywalizacji.
Antonelli zaliczył po drodze dwie wizyty w boksach, a przy drugiej okazji jego mechanicy usunęli pękniętą część, prawdopodobnie osłony koła, która blokowała zawieszenie po najechaniu na jedną z tarek.
Po tym jak na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa po wypadku Maksa Verstappena, Antonelli zdołał wjechać na metę na 9. pozycji, ale po nałożeniu 5-sekundowej kary za opuszczanie toru, w końcowej klasyfikacji wyścigu znalazł się dopiero na 16. miejscu.
Sędziowie w swoim raporcie napisali, że Włoch opuszczał tor w lewym zakręcie Brooklands "bez uzasadnionego powodu".
"Sędziowie przyznali, że miał problem mechaniczny. Nie stanowiło to jednak uzasadnionego powodu do opuszczenia toru. Zgodnie z wytycznymi dotyczącymi kar, standardową karą za czwarte przekroczenie limitu toru w trakcie wyścigu jest kara czasowa pięciu sekund. Sędziowie nałożyli zatem standardową karę."
Zaraz po wyścigu Toto Wolff przyznawał, że jego ekipa "z pewnością przygląda się sytuacji i zastanawia się, czy można uniknąć kary za przekroczenia limitów."
Ostatecznie jednak Mercedes nie znalazł żadnego powodu, którym mógłby uzasadnić chęć ewentualnej zmiany decyzji sędziowskiej.
W takim wypadku można skorzystać z tzw. ponownego rozpatrzenia incydentu. Aby jednak do tego doszło zespół w ciągu 96 godzin musi dostarczyć sędziom FIA nowy, istotny dowód, który nie był dostępny dla nich w trakcie zawodów.
Rzadko zdarza się, aby taki "protest" był skuteczny, ale ostatnio z sukcesem skorzystała z niego ekipa Alpine, która w ten sposób odwróciła losy wyścigu Pierre'a Gasly'ego w Monako, po tym jak ten niesłusznie został ukarany za przekroczenie prędkości w alei serwisowej. Co interesujące teraz Mercedes i Red Bull starają odwrócić tę decyzję.
© Mercedes


06.07.2026 10:01
0
1
W Mercedesie zaczyna się dziać to samo, co w poprzednim roku w McLarenie - teraz trzeba pomóc "płaczkowi" Georgowi - podobnie jak poprzednio też "płaczkowi" Lando. Przykro się na to patrzy.
06.07.2026 10:02
0
@max62 a brak protestu na karę georga w monaco, to komu pomagali? Kubicy?
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się