Andrea Stella z brytyjskiego obozu wskazał główne powody, które stały za startem obu jego kierowców na przejściowych oponach do GP Kanady. Swoimi przemyśleniami podzielił się też Oscar Piastri.
Niedzielne opady deszczu mocno wyhamowały przed głównymi zawodami w Montrealu, w związku z czym doszło do pewnych rozbieżności strategicznych na polach startowych. Zdecydowana większość stawki postawiła na opony gładkie, a z czołówki z tego trendu wyłamał się jedynie McLaren, wyposażając Lando Norrisa i Oscara Piastriego w przejściowe ogumienie.
Chociaż pierwsze metry w ich wykonaniu wyglądały dość dobrze, bardzo szybko musieli zameldować się w boksie po slicki (Piastri rozważał to jeszcze w trakcie okrążeń formujących). Oczywiście mocno skomplikowało to wyścig Pomarańczowych, którzy ostatecznie nie wywalczyli żadnych punktów.
Australijczyk zajął 11. miejsce, a Brytyjczyk musiał wycofać się z usterki skrzyni biegów. Mimo to Andrea Stella próbował bronić decyzji swojego teamu, uwypuklając m.in. znaczenie dwóch dodatkowych kółek formujących spowodowanych koniecznością posprzątania bolidu Arvida Lindblada:
"Należy wziąć pod uwagę to, że opony nakłada się na 5 minut przed startem i mieliśmy mniej więcej 7 minut na podjęcie decyzji. Z naszego punktu widzenia tor pozostawał śliski, a już wcześniej mieliśmy trudności z utrzymaniem temperatury w oponach na suchym torze. W tamtym momencie było zresztą ślisko i padał deszcz", powiedział szef McLarena, cytowany przez Motorsport.
"Wtedy podjęliśmy decyzję odnośnie opon, które będą się nadawać do takich warunków. Później deszcz radykalnie ustał, a poza tym odbyły się dwa okrążenia formujące, które zabrały nam to, co najlepsze. Bardzo chciałbym zobaczyć bolidy z gładkimi oponami, gdyby wyścig rozpoczął się o odpowiedniej porze."
"Mieliśmy pecha z tym, bo przestało padać, a trzeba było pojechać dwa dodatkowe okrążenia formujące. Z perspektywy czasu sami ukaraliśmy się tą decyzją, ale w momencie podejmowania samej decyzji warunki były właściwe do założenia przejściowych opon."
Stella podkreślił, że sam uczestniczył w podejmowaniu decyzji dot. doboru ogumienia:
"Jeśli chodzi o samo podjęcie decyzji, tak naprawdę została rozdzielona na pit wall i kierowców. Kiedy trzeba było już ją podjąć, sam dałem do tego sygnał. Chciałem mieć pewność, że będziemy na oponach, które wytrzymają pierwsze okrążenie. Zawsze musimy pozostawać ostrożni, oceniając decyzję na podstawie samego końcowego rezultatu."
"Trzeba ją oceniać w momencie samego podejmowania. Przy deszczu trwającym jeszcze kilka minut i odpowiednim momencie startu zmagań moglibyśmy zobaczyć, jakie problemy miałyby te bolidy na oponach typu slick."
Swoim jednoznacznym komentarzem podzielił się również Oscar Piastri:
"Padało i jeszcze między odegraniem hymnu a wejściem do bolidu nawierzchnia była dość mokra. Oczywiście nie było zalegającej wody, aczkolwiek były widoczne miejsca zarówno suche, jak i mokre. Samo dojechanie na pola startowe na slickach już nie było łatwe, a wciśnięcie pełnego pedału gazu było dość trudne", przyznał Australijczyk, cytowany z kolei przez RaceFans.
"Nasz pech polegał na tym, że deszcz przestał padać, kiedy rozpoczęło się okrążenie formujące. To jedna z tych sytuacji, w których gdyby padało nieco więcej, wyglądalibyśmy jak bohaterowie, ale ponieważ tak nie było, wyszliśmy na idiotów."
Piastri sam sobie również nie pomógł w wyścigu, doprowadzając do kolizji z Alexem Albonem w nawrocie, za co otrzymał 10-sekundową karę. 25-latek postanowił przeprosić później Taja:
"Było po prostu zdradliwie w tym miejscu. Odnosiłem wrażenie, że wchodziłem w ten zakręt dość ostrożnie, ale zblokowałem przód i to był koniec. Oczywiście nie był to przyjemny moment i przeprosiny należą się zarówno Alexowi, jak i Williamsowi. Były to bowiem niepotrzebne uszkodzenia dla naszej dwójki, a już szczególnie dla nich."
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się