WIADOMOŚCI

FIA uważa, że przepisy F1 wymagają jedynie drobnych, a nie gruntownych zmian
FIA uważa, że przepisy F1 wymagają jedynie drobnych, a nie gruntownych zmian © Piotr Zając

Nikolas Tombazis z FIA przekonuje, że przepisy Formuły 1 wymagają stopniowego dopasowania, a nie totalnej przebudowy.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Formuła 1 weszła, w wymuszana wojną na Bliskim Wschodzie, przeszło miesięczna przerwę mając na głowie potężną krytykę nowych przepisów technicznych, które sprawiły, że kierowcy zamiast jak najszybciej jeździć, koncentrują się na jak najefektywniejszym zarządzaniu energią w bolidach.

Kończący pierwszą fazę sezonu wyścig na torze Suzuka dołożył do tego także kwestie bezpieczeństwa kierowców. Wypadek Olivera Bearmana, który stracił panowanie nad swoją maszyną w szybkim łuku Spoon, podczas próby wyprzedzania Franco Colapinto, potwierdził tylko to o czym kierowcy mówili od początku przedsezonowych testów. Duże różnice w prędkości bolidów, wynikające z różnych strategii odzyskiwania energii na okrążeniu, mogą prowadzić do niebezpiecznych sytuacji.

Do takiej doszło właśnie na torze Suzuka. Czujnik przeciążenia zainstalowany w bolidzie Bearmana przy uderzeniu w bandę odnotował wartość 50G, co zmusiło FIA do bliższego przyjrzenia się tej sprawie i wyjaśnienia wszystkich okoliczności.

Federacja wydała już w tej sprawie własne oświadczenie i zaplanowała serię spotkań z zespołami i producentami, aby przed GP Miami wprowadzić zmiany.

Nikolas Tombazis twierdzi jednak, że zamieszanie związane z nowymi przepisami jest wyolbrzymione.

"To nie jest tak, że mówimy o całkowitym przepisaniu zasad" mówił dyrektor ds. bolidów jednomiejscowych FIA. "Uważamy, że pacjent nie jest na oddziale intensywnej terapii. Pacjent potrzebuje po prostu zjeść kilka jabłek dziennie, a nie przechodzić operację na otwartym sercu."
"Są kwestie zarówno związane z prowadzeniem bolidu, jak i bezpieczeństwem, którymi musimy się zająć. Nie lubię chodzić i mówić: Wszystko jest w porządku, nic nie trzeba robić, bo oczywiście są rzeczy, które trzeba poprawić. Z drugiej strony nie lubię też mówić skrajnie: To jeden wielki bałagan. Mamy kibiców zadowolonych z widowiska, mieliśmy wypadek spowodowany konkretnymi czynnikami, które musimy rozwiązać i mamy kierowców, którzy uważają, że pewne rzeczy można poprawić."

W Formule 1 rzadko kiedy udaje znaleźć się jednomyślne zdanie dotyczące przepisów. Obecny ich format sprawił, że krytyka przychodzi kierowcom znacznie łatwiej i ma znacznie szerszy zasięg. Warto jednak zwrócić uwagę, że kierowcy, którzy dysponują szybkimi bolidami, jak George Russell, czy Lewis Hamilton wydają się oswajać z nową rzeczywistością znacznie szybciej, podczas gdy inni głośno narzekają na czele z czterokrotnym mistrzem świata F1 Maksem Verstappenam, który publicznie mówi, że obecny format ścigania może przyczynić się do zakończenia przez niego kariery w F1.

Nicolas Tombazis przyznaje jednak, że przywykł do takiej taktycznej krytyki: "Nie wiem, czy często zdarza się, żeby będąc dyrektorem czy sędzią, dostawało się cały czas pochwały. Zazwyczaj spotykają się z krytyką i jesteśmy na tyle dojrzali, żeby to rozumieć."

Poważniejszy problem pojawił się podczas trzecie rudny sezonu, gdy do gry włączyły się kwestie bezpieczeństwa po wypadku Olivera Bearmana. W takich okolicznościach FIA ma obowiązek podjąć działania, mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności i wprowadzenie zmian, które ograniczą ryzyko powtórki takiego incydentu.

Tombazis przyznaje, że FIA nie bagatelizuje sprawy, ale przestrzega również przed podejmowaniem pochopnych zmian.

"Każdy wypadek przy dużej prędkości jest zawsze pewnym szokiem" mówił. "Stwierdzenie, że można się było tego spodziewać byłoby błędem, ale duże różnice prędkości zostały [już wcześniej] zidentyfikowane jako ryzyko. Były o tym rozmowy, jednak nie było łatwej możliwości, by wcześniej podjąć działania, zanim mieliśmy trochę czasu na przeanalizowanie kilku parametrów."
"Gdy wprowadzamy zmiany w pośpiechu, istnieje ryzyko, że pogorszymy sytuację albo spowodujemy szereg innych problemów, dlatego potrzebujemy czasu na analizę. Oczywiście bezpieczeństwo jest absolutnym priorytetem."

FIA podjęła już dialog z zespołami, producentami jednostek napędowych oraz właścicielem praw komercyjnych, FOM. W czwartek doszło do wstępnego spotkania między stronami, głównie w celu oceny aspektów technicznych i sportowych po pierwszych trzech rundach sezonu oraz przedyskutowania ewentualnych zmian. Kolejne zaplanowano na następny czwartek, z zamiarem przeprowadzenia także rozmów z kierowcami.

Następnie odbędzie się kolejne spotkanie 20 kwietnia z udziałem najważniejszych przedstawicieli, w tym szefów zespołów i ich dyrektorów generalnych, producentów jednostek napędowych oraz dyrektora generalnego F1, Stefano Domenicaliego. Podczas tego spotkania zostaną podjęte decyzje dotyczące zmian w regulaminie, pod warunkiem ich zatwierdzenia przez Światową Radę Sportów Motorowych. Istnieje szansa, że nastąpi to na czas przed kolejną rundą mistrzostw, GP Miami, które zaplanowano na 3 maja.

Zmiany w przepisach nie będą jednak dotyczyły fizycznych zmian w sprzęcie, a skupią się na dostosowaniu parametrów i ustawień jednostek napędowych, dotyczących wykorzystania energii elektrycznej, których zmiana nie powinna nastręczać zbyt wielu trudności, ale należy ją bardzo uważnie przemyśleć, gdyż może mieć duży wpływ na ogólną prędkość bolidów.

"Te przepisy to to, co wspólnie nazywamy zasadami zarządzania energią - nie będą one wymagały zmian w sprzęcie, ale mogą wymagać zmiany niektórych ustawień i oprogramowania" tłumaczył Tombazis. "To zmiany, które zasadniczo można wprowadzić bardzo szybko i które bezpośrednio odnoszą się do problemu różnicy prędkości oraz zadowolenia kierowców."

Inżynier FIA nie wykluczył jednak dalszych działań, aby dać producentom silników szansę na wprowadzenie kolejnych modyfikacji.

"Możemy zdecydować, że chcemy mieć fazę pierwszą i fazę drugą, a drugiej fazie dać trochę więcej czasu na wprowadzenie pewnych poprawek przez producentów."
"Wszyscy są niezwykle zaangażowani w ten sport - kierowcy, kibice - i kiedy coś nie jest idealne, reagują na to bardzo emocjonalnie. Nie oczekujemy, że ludzie będą pudrować swoje wypowiedzi" mówił. "Mam jednak nadzieję na szeroki konsensus, że zespoły również będą wspierające i nie znajdziemy się w sytuacji, w której będziemy musieli zbyt wiele się spierać."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.