WIADOMOŚCI

Ferrari analizuje przyczyny dyskwalifikacji z GP Chin
Ferrari analizuje przyczyny dyskwalifikacji z GP Chin © Ferrari

Po ostatnim wyścigu w Chinach obaj kierowcy Ferrari zostali zdyskwalifikowani z wyników wyścigu z dwóch różnych przyczyn. Bolid Charlesa Leclerca okazał się być zbyt lekki, a Lewis Hamilton miał zbyt mocno przetartą deskę, znajdującą się pod podłogą samochodu.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Podwójna dyskwalifikacja zespołu z dwóch różnych, niezależnych od siebie powodów w Formule 1 zdarza się ekstremalnie rzadko, a czynników mających wpływ na zaistniałą sytuację może być wiele.

Tuż po ogłoszeniu wykluczenia z wyników Charlesa Leclerca uwaga świata F1 skupiła się na fakcie, iż Monakijczyk przejechał wyścig wykonując tylko jeden pit - stop, przez co jego opony uległy sporej degradacji, co mogło mieć wpływ na końcową wagę jego pojazdu.

Szef zespołu Ferrari, Frederic Vasseur twierdzi jednak, że to nie jedyny powód, przez który jego zawodnik został zdyskwalifikowany:

"To nie tylko to. Opony to tylko część wyjaśnienia" - powiedział Francuz.
"Straciliśmy też litr wody, ponieważ butelka Charlesa przeciekała. Utrata wagi to zawsze suma wielu drobnych czynników."

Do spełnienia wymogów FIA dotyczących wagi samochodu Charlesowi zabrakło ok. 1 kg - podobną wagę ma płyn umieszczany dla kierowców w celu nawadniania w trakcie wyścigu, a więc potencjalny jego wyciek mógł mieć znaczący wpływ na wagę końcową w sytuacji, gdy o mieszczeniu się w limicie nieraz decydują gramy.

Co ciekawe, Leclerc zgłaszał podobne problemy z wyciekiem wody w samochodzie już przy okazji pierwszego Grand Prix sezonu w Australii - Monakijczyk skarżył się wtedy na fotel wypełniony wodą.

Do całej sytuacji odnieśli się również kierowcy Ferrari. Debiutujący w czerwonych barwach Lewis Hamilton chwali swój zespół za wykonaną dotychczas pracę i postawę jaką Włosi przyjęli po trudnym weekendzie:

"Przeanalizowaliśmy wszystko - byłem w fabryce w środę i wyciągnęliśmy wiele wniosków" - przyznał Brytyjczyk.
"Jako zespół wspólnie przeżywamy wzloty i upadki, a oczywiście nikt nie pracuje tak ciężko po to, by w weekend wyścigowy spotkało nas coś takiego. Żaden zespół, żaden inżynier ani żaden mechanik nie wkłada tyle wysiłku, by skończyło się w ten sposób."
"Ale powiedziałbym, że najbardziej imponujące jest to, jak zespół to przyjął, przeanalizował dane i jak będziemy się od tej pory rozwijać. To jest najważniejsze."

Hamilton na przestrzeni lat pokazał, że duży wpływ na jego formę ma sytuacja w ekipie, dla której jeździ i to, czy czuje się w niej komfortowo. Siedmiokrotny mistrz świata odniósł się także do komentarzy kwestionujących jego wiarę w sukces z Ferrari, przyznając, że ufa on stajni z Maranello:

"Widziałem, że ktoś wysłał mi coś o tym, czy tracę wiarę w zespół, co jest kompletną bzdurą."
"Mam absolutnie 100% zaufania do tego zespołu. Na początku roku były oczywiście ogromne oczekiwania i nie wiem, czy wszyscy spodziewali się, że będziemy wygrywać od pierwszego wyścigu i zdobywać mistrzostwo już w pierwszym roku. To nie było moje oczekiwanie."
"Wiem, że dołączam do nowej kultury, nowego zespołu, a to wymaga czasu. Ostatnie dwa miesiące spędziłem na obserwowaniu, jak ten zespół pracuje w porównaniu do dwóch innych ekip, w których pracowałem wcześniej. W minionym tygodniu mogłem zrobić notatki i wskazać obszary, w których, moim zdaniem, możemy się poprawić."
"A to będzie trwało przez cały rok, w miarę jak będziemy lepiej poznawać siebie nawzajem."

Charles Leclerc również skomentował ostatnie poczynania Scuderii przyznając, że podwójna dyskwalifikacja to bolesny cios w obliczu i tak niezbyt udanego początku sezonu:

"Każdy balansuje na granicy i stara się być jak najbliżej niej, ale mieć oba samochody poniżej limitu to był duży cios. Nie było nam to potrzebne."
"To była bardzo trudna pierwsza część sezonu. Pierwsze dwa wyścigi były trudne, tempo nie było na poziomie, jakiego się spodziewaliśmy, a utrata jeszcze większej ilości punktów w takiej sytuacji - to bardzo boli cały zespół."
"Jestem pewien, że wyciągnęliśmy z tego wnioski. Za każdym razem, gdy dzieją się takie rzeczy, staramy się zrozumieć i przeanalizować, co poszło nie tak, i nieco zmienić nasze postępowanie."
"To był splot wielu czynników, a margines, jaki sobie zostawiliśmy, po prostu nie był wystarczająco duży."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

2 KOMENTARZE
avatar
f1dex73

03.04.2025 15:34

0

F1 zawsze czymś zaskoczy - przeciekająca butelka. 


avatar
kiwiknick

03.04.2025 19:46

0

Może Charles zjadł kawałek nadwozia i popił płynem z chłodnicy?


zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu