komentarze
  • 12. sismondi
    • 2019-07-15 07:08:32
    • *.158.103.154

    O albo weźmy Rosberga to porządne mistrzostwo ? Chodzi jak paw pokonałem Lewisa....jak wyżej miał dobry samochód zespół i szczęście problemy Lewisa dały mu tytuł bo kierofca marny....

  • 13. ryan27
    • 2019-07-15 07:58:33
    • *.158.102.165

    @10
    Głupie gdybania.
    Każdy może sobie swoje zestawienia robić - wolna wola. Ale fakty są faktami i na końcu liczy się tytuł.

    Kimi go zdobył bo w McLaren nie mogli ogarnąć kierowców ale co z tego. Jest mistrzem i koniec dyskusji.
    Button - miał fenomenalny samochód. Co z tego - jest mistrzem.
    Schumacher nie musiał walczyć z partnerem zespołowym i miał najlepszy zespół przez wiele lat - co z tego - jest rekordzistą.

    Fakt jest taki, że Ham po 2020 roku może zostać najbardziej utytułowanym kierowcą w historii F1 :-)

  • 14. giovanni paolo
    • 2019-07-15 08:44:45
    • *.158.103.28

    wałki mercedesa oczywiście przejdą, bo brytole muszą mieć swojego rodaka jako najlepszego kierowcę w historii, jako rekordzistę wszechczasów

  • 15. Raptor202
    • 2019-07-15 08:58:32
    • *.158.103.28

    @14 Powiedz, że cię to boli. W sumie to nawet dobrze, że takie młoty z bólem dupska się tutaj przewijają. Jakoś tak ta niechęć do Hamiltona się u mnie trochę zmniejsza, kiedy widzę takie komentarze :)

  • 16. El_Rubio7
    • 2019-07-15 11:01:21
    • *.158.102.195

    Jeśli ktokolwiek oglądając F1 twierdzi, że Hamilton wygrał mistrzostwa tylko dzięki samochodom to gówno się zna za przeproszeniem. W F1 jest tyle zmiennych że nie da się wszystkiego zrzucić na samochód

  • 17. Raptor202
    • 2019-07-15 11:44:54
    • *.158.103.154

    @16 To jest w ogóle jakiś absurdalny argument, że ktoś wygrywa tylko dzięki bolidowi. Schumacher, Alonso, Raikkonen, Hamilton, Button, Vettel i Rosberg - wszyscy mistrzowie F1 w XXI wieku. Pokażcie jednego, który zdobył tytuł w momencie, w którym ktoś inny dysponował lepszym pojazdem. Ja widzę tylko dwa przypadki, w których można mówić o równorzędnych osiągach - 2007 (Raikkonen) i 2008 (Hamilton). Taki argument miałby sens co najwyżej w sytuacji, w której np. Haas zbudowałby najlepszą maszynę i dzięki temu Magnussen zostałby mistrzem. Wtedy ten argument miałby jakiś sens.

  • 18. maxol094
    • 2019-07-15 12:08:42
    • *.158.103.112

    @10. Mission Winnow

    Nie uważam, że Lewis ma mniejszą klasę. Schumacher był dobry ale też był ustawiony przez zespół. Wszystko po to żeby śrubować rekordy.
    Co do tych tytułów Hamiltona to jakbyśmy brnęli w to dalej to ten sport nie ma sensu i ocenianie kto zasłużył a kto nie bo tu 20 kierowców nie jeździ tym samym autem. Jeśli miałbym porównać np. do niego Vettela to on zasłużył na maksymalnie jeden tytuł z kolei:

    2010- samochód
    2011- samochód
    2012- tu można mu przyznać ten jeden
    2013- samochód

    Tyle w temacie.

  • 19. RoyalFlesh F1
    • 2019-07-15 12:36:52
    • *.158.102.165

    Gdy by MSC jeździł w obecnych czasach miałby wiecej wygranych. Rozgrywali po 16 wyscigów nie po około 20 czy 21. Poza tym silniki i bolidy były żyłowane do granic, nie tak jak teraz. Wszyscy mówią, że Mercedes ma łatwiej, z tego co pamiętam Ferrari testowało ile wlezie, wygrane Alonso to też nie przypadek, ale opony francuskiego koncernu, dzięki któremu wygrała ekipa francuska. Mistrzostwa w 2009 też można przemilczeć, z przecieków wiadomo, że Berni chciał utrzeć nosa pewnym ekipom. Renault też chciało stworzyć podwójny dyfuzor na który nie dostało pozwolenia, ale Brown dostał. Można gdybać, moim zdaniem ze względu na ewolucje nie powinno się brać rekordów pod uwagę

  • 20. giovanni paolo
    • 2019-07-15 15:20:45
    • *.158.103.28

    19. ależ skąd, rekordy można porównywać, ale porównywanie kierowców z różnych okresów i dyskutowanie, który jest tym jednym jedynym najlepszym, jest co najmniej niepoważne

  • 21. weres
    • 2019-07-15 15:32:01
    • *.158.103.52

    @ 10
    O wałku w singapurze w 2008 pamiętasz, ale o tym, że Vettel w 2010 nie zostałby mistrzem tylko Hamilton gdyby kolega zespołowy Vettela w singapurze nie walnął w Hamiltona to już nie pamiętasz?
    Jakim cudem Schumacher miał trudniej, skoro Niemiec nigdy nie rywalizował o mistrzostwo ze swoim kolegą zespołowym bo obok niego zawsze był wyraźny kierowca numer 2? Gdyby Hamilton był tak faworyzowany to byłby mistrzem i w 2007 i w 2016 i może w 2010. Warto pamiętać, że w czasach Schumiego, Niemiec miał opony robione specjalnie pod niego i można było więcej testować. Gdyby Lewis lepiej znal limity swoich opon to zjechałby wcześniej w chinach i został mistrzem w 2007.

  • 22. XandrasPL
    • 2019-07-15 18:40:23
    • *.158.102.165

    @17
    Ja widzę więcej takich sezonów od kiedy ja oglądam F1. To nie tylko moje spostrzeżenia ale też ludzi, którzy tam robią.

    2003 - Ferrari Schumachera na poziomie Williamsa i McLarena + problemy Schumiego a i tak wyciągnął tytuł
    2005 - Kimi miał lepszy bolid (ciutkę) ale pełno awarii, Alonso wyjeździł pięknie tytuł
    2006 - Równe Renault i Ferrari. Szanuje Alonso za to, że pokonał Schumachera w równych warunkach
    2007 - Lepszy McLaren
    2008 - Też lepszy McLaren. Hamilton jeździł lepiej i szybciej ale ogólnie to Massa był lepszy. Massa pech większy ale tytuł Hamiltona i tak zasłużony.
    2010 - Wy widzicie RedBulla a ja widzę bolid równy McLarenowi i Ferrari. W kwalach RedBull był mocny ale w wyścigach? I kto tam popełnił więcej kluczowych błędów?
    2012 - Sam Hamilton, Button i szef McLarena stwierdzili, że ich bolid był najlepszy a nie znaleźli się nawet wśród 3 najlepszych kierowców.
    2018 - Najlepszy tytuł Lewisa wg mnie.

    @21

    Taaa jasne. To on nie zostawił tyle miejsca Webberowi a przecież nie wyprzedził go do końca i nie był na tyle z przodu + był po zewnętrznej. Wina Lewisa a potem Maxowi w Brazylii tłumaczył, że zawsze musisz pamiętać, że ten z tyłu może coś odwalić. Jak we Włoszech wjechał w Masse i uszkodził bolid to też wina Massy bo zahamował? Jak w Japonii uszkodził bolid waląc w ścianę też wina kogoś? Prawda jest taka, że Lewis nie wykorzystał szansy i zmarnował tytuł w 2010.

  • 23. masseter
    • 2019-07-15 18:51:23
    • *.158.102.33

    21. weres

    Wielka racja :)

  • 24. michal78911
    • 2019-07-15 19:05:17
    • *.158.103.28

    Schumacher jest posiadaczem większości rekordów Formuły 1, w tym:
    - najwięcej tytułów mistrza świata,
    - najwięcej zwycięstw,
    - najszybszych okrążeń,
    - najwięcej wyścigów wygranych w jednym sezonie (13 w 2004).
    W 2002 roku Schumacher został jedynym kierowcą w historii Formuły 1, który UKOŃCZYŁ WSZYSTKIE WYŚCIGI SEZONU NA PODIUM. Według oficjalnej strony Formuły 1 jest statystycznie najlepszym kierowcą w historii Formuły 1.

    Hamilton jest dobry, ale Schumiego to nigdy nie pobije ;)

  • 25. Mission Winnow
    • 2019-07-15 20:21:53
    • *.158.103.28

    Tytuły 2014, 2015, 2016 bez problemu każdy solidny przeciętniak jak np. Kubica, Alesi czy Panis by zdobył.

    Przewaga sekundy na okrążeniu nad drugim w kolejce zespole robiła swoje.

  • 26. Vendeur
    • 2019-07-15 22:06:37
    • *.158.103.52

    @24. michal78911

    O proszę, kolejny prorok. Już wie co będzie, a czego nie będzie... Hamilton jak najbardziej ma szanse pobić sporą część rekordów Schumachera.

  • 27. weres
    • 2019-07-16 13:10:31
    • *.158.102.129

    @ 22
    Weber uderza w hamiltona mechanicy red bulla biją brawo sprawdź na yt :

    Nie opowiadaj bajek, że Weber nie miał jak pojechać, żeby uniknąć kolizji.
    Po za tym widać wyraźnie sam nie rozumiesz tego co piszesz.

    ,,2006 Równe Renault i Ferrari. Szanuje Alonso za to, że pokonał Schumachera w równych warunkach''
    Skoro Alonso pokonał Schumiego a rok później Hamilton pokonał Alonso to na jakiej podstawie twierdzisz, że Schumacher lepszy od Hamiltona? Skoro Alonso udowodnił na torze, że jest w stanie pokonać Schumiego, a Mclaren wolał pozbyć się Alonso niż Hamiltona to na jakiej podstawie twierdzisz, że Lewis jest gorszy?
    Powtarzam: Schumacher gdy miał lepszy samochód niż inni to wygrywał mistrzostwo. Hamilton jeszcze musiał pokonać partnera z zespołu. Dlatego sukcesy Lewisa są bardziej godne szacunku. Naprawdę nie wiem jak jesteś sam siebie przekonać, że wygranie przez Schumachera z innymi zespołami jest bardziej wartościowe niż wygrywanie Lewisa z innymi zespołami ORAZ swoim partnerem zespołowym.

    @24
    Hamilton musiałby zginąć na torze, żeby nie pobić rekordu Schumiego jeśli chodzi o liczbę zwycięstw, liczbę podium, liczby wyścigów w których prowadził. Do tego już pobił Schumiego jeśli chodzi o liczbę zwycięstw przy prowadzeniu przez każde kółko, liczbę pole position, liczbę zwycięstw z pole position. Lewis jest też rekordzistą jeśli o zwycięstwa i pole position na różnych GP i różnych torach. Nie wiem czy Lewisowi będzie się chciało siedzieć tyle lat w f1, żeby wygrać więcej mistrzostw niż schumi, ale po za tym rekordem to tylko rekord jeśli chodzi o najszybsze kółko podczas wyścigu i pokrewne rekordy może zachować Niemiec resztę przejmie brytyjczyk.

  • 28. robertunio
    • 2019-07-16 14:14:16
    • *.69.63.30

    Ale pierdzielenie że MSC jest o klasę wyżej od Hamiltona. MSC miał giermków i pomagierów którzy go przepuszczali i jeździli pod niego a Lewis musi walczyć z kolegami zespołowymi - nigdy nie był w żadnym zespole kierowcą nr 1 tak jak Schumacher, dlatego to on jest 2 klasy wyżej od Schumachera.

  • 29. Vendeur
    • 2019-07-16 15:22:36
    • *.158.103.28

    @28. robertunio

    Za tym 2 klasy wyżej, to jednak bym nie przesadzał.

  • 30. XandrasPL
    • 2019-07-16 17:26:12
    • *.158.102.165

    @27

    Schumacher przegrał sezon też błędami jednak. Alonso ich nie popełnił. W 2007 roku to inna bajka. Alonso był mocny. Jednak Brytyjczyk musiał wygrać wyścig i nagle w Kanadzie on jedzie super a Alonso przegrywa z Aguri Hondą. To nie teoria spiskowa ale tak było. Alonso miał więcej pecha. Wygrywał na początku ale miał też 2 wyścigi gdzie Hamilton jechał tylko i patrzał jak Alonso meczy z Ferrari i bum. Bahrain, Hiszpania 2007. Reszta sezonu nie jest godna porównywania. Dennis powiedział, że nie ma szans nawet gdyby był lepszy, że z nimi coś wygra. Potem Alonso płacząc wygadał, że Dennis mu groził i wygrał nagle we Włoszech niszcząc Hamiltona a potem 2 dni później wyszło SPYGATE. I wracając do Schumachera. On nie był w tej formie co w latach poprzednich. Walczył o tytuł w 97, 98 mając gorsze autko. W 99 zapewne by wygrał ale złamał nogę. W to, że Barichello robił za kozła to tylko aby zrobić tytuł jak najszybciej bo wtedy często auta były awaryjne.

    Mechanicy byli brawo bo byli wtedy głupi. Podobno zakazali takich reakcji bo to nie sportowe. Pamiętam jak Hamilton kogoś wypchnął i mechanicy się cieszyli. Australia 2010. Vettel po awarii wpada w żwir. Mechanicy McLarena skaczą z radości bo Button objął prowadzenie. A co do samej sytuacji to była 50 na 50. Obaj walczyli o tytuł wtedy bo Hamilton był 2 w punktach po przygodzie na Monzie a Webber prowadził. Jednak skoro walczył o tytuł powinien wziąć poprawkę, że Webber nie skręci z takiego konta w tak szybkim zakręcie i go zahaczy.

  • 31. Raptor202
    • 2019-07-16 17:26:27
    • *.158.102.33

    @28 w McLarenie w 2008 i 2009 był. W Mercedesie w 2018 również.

  • 32. XandrasPL
    • 2019-07-16 17:41:40
    • *.158.102.165

    @31

    2007 druga połowa sezonu. Wszystko lepsze do Hamiltona (z Ferrari hehe)
    2008 - Kovalainen wingman
    2009 - Kobalainen wingman
    2010 - tam musiał walczyć z Buttonem
    2011 - tam bali się, że znów kogoś uderzy
    2012 - Postawili na Hamiltona aż Button był ostro wkur
    2013 - 2 wyścig i już teamorder na korzyść Hamiltona
    2014, 2015, 2016 - Byli 1 sekundę nad resztą więc musieli walczyć i nie mieli rywali (ale pokonał Rosberga więc szacun)
    2017, 2018 giermek Bottas

  • 33. sismondi
    • 2019-07-16 17:57:07
    • *.158.102.33

    @32 Pokonał Rosberga yhyhyhyhyhy a z Rosberga kierofca......było kogo pokonywać powtarzam żeby nie pech Lewisa to Rosberg by miał miszcza okolic .....

  • 34. weres
    • 2019-07-16 18:10:30
    • *.158.102.129

    @30
    Nie bardzo wiem o co ci chodzi.
    ,,Jednak Brytyjczyk musiał wygrać wyścig i nagle w Kanadzie on jedzie super a Alonso przegrywa z Aguri Hondą. To nie teoria spiskowa ale tak było''
    Przecież tam kilka razy wyjeżdżał safety car....
    ,,Alonso miał więcej pecha''
    A Hamilton nie miał monstrualnego pecha w 2 ostatnich wyścigach?
    ,,Alonso płacząc wygadał, że Dennis mu groził''
    ,,The rivalry between McLaren's formula one drivers Lewis Hamilton and Fernando Alonso reached such a pitch that the Spanish world champion threatened to reveal damaging data obtained illegally from Ferrari to the sport's governing body unless he was made the team's official number one driver,''
    To kto komu groził?

    ,, W 99 zapewne by wygrał ale złamał nogę.''
    Po GP wielkiej brytanii gdzie złamał nogę miał 32 pkt, jego kolega z zespołu też 32 punkty, a Hakinen 40 pkt. Tak, więc nie wiem na jakiej podstawie piszesz, że Schumacher na pewno by wygrał. Warto też pamiętać, że podczas wyścigu we francji ferrari kazało przepuścić irvinowi schumachera, gdy nie to przepuszczenie to Irvine byłby przed Schumacherem w klasyfikacji generalnej i miał szansę na mistrzostwo w japonii. Po sezonie Irvine musi odejsć z zespołu. Tak, więc to czy schumi zostałby mistrzem w 1999 to czysta spekulacja za to fakty są takie, że bez pomocy zespołu byłby za to Irvinem. Irvine musiał odejść... No to jak możemy poważnie rozważać, że Schumi był o klasę lepszy od LEwisa skoro niemiec nie potrafił objechać takiego Irvine'a?
    W 1998 przegrał kierowcą nr.1 rywali o 14 pkt, a kierowca nr.2 jego zespołu przegrał z kierowcą numer 2 jego rywali o 9 pkt. W 1997 Schumi przegrał na torze bezpośrednią walkę i spowodował kolizję.
    W Singapurze Lewis był z przodu i to on mógł wybierać tor jazdy, zostawił po wewnętrznej wystarczajaco dużo miejsca, chyba że Webber wszedłby w zakręt za szybko i przywalił w Lewisa. I tak właśnie się stało. Kolizja nie była nieunikniona kolizja była decyzją Webbera.

  • 35. XandrasPL
    • 2019-07-16 18:59:59
    • *.158.103.112

    @34

    Ty mówisz o SPYGATE ale zanim to się stało Alonso wygadał, że McLaren nie chce aby już więcej wygrywał.

    Lewis chciał walczyć o mistrza to musiał uważać. Maxowi w Brazylii mówi, że nie wiadomo co zrobi drugi kierowca a sam tak wtedy zrobił. Zostawił miejsca bo nie wyprzedził go jeszcze więc chyba logiczne, że pojechał szerzej i dlatego było tam miejsce.

    Nie ma to jak porównywać 2 kierowców z innych epok. Teraz każdy młody szczyl wsiada i jedzie jak w grze. Tracą na tym starsi kierowcy typu Raikkonen, Kubica, Vettel. Lewis nie narzeka bo ma bolid i Bottasa. Schumacher zdobył tytuł w 94 i walić tego Benettona nielegalnego. Nie zdobył punktów w 4 wyścigach bo 2 razy DSK a na dwóch nie startował. W 97 przegrał walkę na torze z mocniejszym Williamsem. Gdyby tam był Hill a nie Żak to tytuł by poszedł szybciej. Głupie te porównania.

  • 36. weres
    • 2019-07-16 21:36:57
    • *.158.103.28

    @35
    Nie porównuje różnych epok, gdybym chciał porównywać różne epoki to bym napisał Hamilton Rosberg 2-1, Rosberg-Schumacher 3-0. Ja piszę o dwóch kolejnych latach. W jednym Alonso wygrał z Schumacherem, a w drugim Hamilton pokonał Alonso.
    Nie wiem skąd czerpiesz informację, że Mclaren powiedział Alonso to co sugerujesz. Podeprzesz się jakimś linkiem?
    Fernando Alonso can still win the 2007 championship ? but he?s preparing for defeat by seizing every opportunity to take swipes at Lewis Hamilton and McLaren.

    So far this weekend he?s alleged that the stewards handed Hamilton the championship by not punishing him after the Japanese Grand Prix, angered McLaren boss Ron Dennis by refusing to deny that McLaren would purposefully hinder his title bid, and later launched into a scathing denunciation of how Dennis runs McLaren.

    Here?s what he said:

    In Thursday?s press conference Alonso was asked, ?Do you think you have been treated in a fair way by the team or could maybe the team favour Lewis by making subtle changes to your car, like tyre pressures or wing settings??

    Alonso?s reply was:

    Difficult question? I will not answer.

    Nothing could be guaranteed to anger Ron Dennis more and his reaction was predictably furious:

    There are numerous equality clauses in our contracts, they are reciprocal. We never have, never will and certainly are not favouring either driver at the moment.

    This is a straight fight and I?m obviously disappointed that someone who really has all the knowledge should not be more direct and open with the response.?

    It strikes a raw nerve with Dennis who remembers the acrimonious world championship of 1989, fought out between bitter rivals Ayrton Senna and Alain Prost in McLaren. Prost, like Alonso today, fell out with the team and arranged to leave.

    Dennis was furious when FIA President Jean-Marie Balestre (Prost?s fellow Frenchman) instructed Dennis in a public letter to ensure both drivers received fair treatment. Dennis insisted that his drivers would be treated equally.

    Asked to defend his ?no comment? Alonso later responded:

    It?s better to be silent than to lie, that?s for sure. And that?s something he [Dennis] should do more often and I think the team would do better. Many of the scandals McLaren have been involved in off the track this year have been created by his things.

    Each one has his own philosophy, he has his, and we all understand it. I have spoken a lot with Coulthard, with Montoya, with Kimi, and they have all left the team and found a lot of happiness. There must be a reason.

    Alonso?s remarks are confusing and even contradictory. Sometimes he appears to be insinuating that Hamilton gets preferential treatment from the team. Other times he seems annoyed that he is given exactly the same treatment as Hamilton, or unhappy that, in giving drivers fair treatment over the long term, it means certain drivers are compromised at different times:

    [Dennis] didn?t promise me anything. You are always hearing about that so called equality in the team, but tell me what you brag about and I?ll tell you what you are lacking.

    It?s impossible to have equality in a Formula One team, there?s always a better engine, a better lap to stop in, there?s always a better option.

    I?m not saying it?s not equality, because sometimes it?s one driver?s turn and other times it?s the other?s, but you always hear him talk about that or promising things, and it?s not like that.

    Alonso?s gripe appears to be that he assumed he would be given primacy in the team over Hamilton, which hasn?t happened, and he now feels that the team are given Hamilton more favourable treatment than he is.

    But his endless sniping at the team, which has noticeably escalated since their very public fall-out at the Hungarian Grand Prix, comes across as though he is seizing every single stick to beat them with.

    I don?t believe his claim McLaren are favouring Hamilton for one second ? it just doesn?t add up. Why hire a double champion in the first place and then favour the rookie?

    Before the season began many of McLaren?s race mechanics wanted to be on Alonso?s side of the garage because they expected the double world champion to lead the way. Does that sound like an team where one driver is given preference over another? Because it sounds like a meritocracy to me, which is exactly what an F1 team should be.

    Alonso clearly has been used to a different kind of environment at Renault. Giancarlo Fisichella was never a threat to him and his predecessor, Jarno Trulli, was dumped from the team before the end of 2004 after giving Alonso a hard time all year. The Spaniard even crashed out at Monte-Carlo trying to beat his team mate.

    If we?ve learned one thing about Alonso this year it?s that he cannot stand to be beaten by the guy in the same car as him. Further evidence of that also came this weekend.

    After a difficult qualifying session today Alonso went on the attack once more, claiming that the stewards were wrong not to punish Hamilton over the incident behind the safety car at the Japanese Grand Prix:

    I?m not thinking of this championship anymore, it?s been decided off the track.

    The drivers? briefing has no purpose. You go there to hear what Charlie Whiting and the other officials say. Twenty one drivers have an opinion, Charlie and the officials another, and so it?s like talking to a wall. It?s better not to waste time and try to have fun in the car.

    Alonso?s words remind me of his anger after being punished in qualifying for the Italian Grand Prix last year. Alonso was adjudged to have impeded Felipe Massa despite the Ferrari driver being 100m behind him at the time.

    Afterwards he famously said, ?I don?t consider F1 a sport anymore.?

    Hearing him criticise Hamilton in the same way now, those words have a hollow ring.

    Alonso had a lot of paddock sympathy on his side for his punishment at Monza last year. But complaining in this way about a stewards ruling on an incident he wasn?t involved in, and which is far less clear-cut than the Monza incident last year, makes him seem desperate and bitter.

    He also said of McLaren:

    I?m ready to do the best I can, to help the team, to have a good car and try to win races. But? things like what they say or do, or days like at Spa, or all the lies that they leak to the press, both British and German, to go against me. That, inside my own team? they have to do something to improve the situation.

    But he did, at least, have one positive thing to say about Hamilton:

    I think so, I think he deserves it if he wins it in the end. I think you have to know how to win and how to lose, and if I don?t win this year it?s because someone has scored more points than me, and if that?s the case it?s because he has done a better job.

    ?You have to know how to win and how to lose.? On the evidence of this, Alonso hasn?t yet mastered the art of being a graceful loser. Perhaps he hasn?t had much practice.

    Twelve months ago I was glad to see him win his second title ? he hadn?t made a mistake all year or employed the kind of cynical tactics that Michael Schumacher resorted to in Monte-Carlo.

    But this year his inability to accept equal status with Hamilton and his string of attacks on a team that have given a car that allows him to fight for the championship, make him seem an entirely different person.

  • 37. Skoczek130
    • 2019-07-18 09:35:41
    • *.158.102.165

    Porównywanie kierowców z różnych epok nie ma sensu. Niewiele warte są także wszelkie tytuły pod względem sportowym, skoro w 90 % o sukcesie decyduje bolid. Wartościowymi tytułami Hamiltona są te z lat 2017-2018 - wprawie nadal posiadał bolid o zdecydowanie większym potencjale od rywala, ale Ci totalnie nie wykorzystali ich problemów z oponami. W 2007 roku tylko głupiec wierzył, że Dennis nie robi wszystko pod swojego pupila. A to był błąd, bo Alonso zdobyłby ten tytuł, gdyby nie gierki zespołowe. Sezon 2008 to przebłyski świetnej jazdy z wręcz amatorską. Gdyby nie awarie Ferrari, to Massa byłby mistrzem. Choć tak na prawdę GP Singapuru powinno

  • 38. Skoczek130
    • 2019-07-18 09:42:37
    • *.158.102.195

    GP Singapuru powinno zostać unieważnione, albo cofnięte do momentu rozbicia się Nelsinsho Piqueta. Ale jest, jak jest. W 2010 roku Hamilton na własne życzenie pogrzebał swoje szanse w walce o majstra, a miał bolid do tego zdolny. W 2012 roku zespół postawił na Hamiltona, co okazało się błędem. Button ze swoją precyzją jazdy, rozumieniem opon Pirelli i konsekwencją mógł ten tytuł wywalczyć. Lata hybrydowej F1 właściwie nie ma co komentować. W latach 2014-2016 Merc był totalnie w swojej lidze. Każdy kierowca ze stawki byłby co najmniej drugi w generalce. Takiej dominacji Ferrari w czasach Schumiego nie miało. Schumi nie przyszedł na gotowe do Ferrari - opuścił przecież mistrzowskiego Benettona, z którym kto wie, czy nie zdobyłby kolejnych laurów. O mało nie ograł w 1997 roku Villeneuve'a w lepszym bolidzie. W 1999 roku byłby mistrzem, bo sezon Hakkinena był po prostu kiepski. W 2005 dominacja została przerwana przez dziwną zmianę przepisów, ewidentnie uderzającą w Ferrari i Bridgestone'a. Jedynie w 1998 i 2006 przegrał po wyrównanej walce.

    Osobiście zdecydowanie wyżej cenę sukcesy Schumachera. Nie miał 21 wyścigów w sezonie, bolidu sekundę na okrążeniu szybszego. Śmiem twierdzić, że Schumacher osiągnął jeszcze więcej w Mercu i McL, niż Hamilton. Może i statystycznie go przeskoczy, ale klasowo nigdy go wyżej nie postawię. :P

  • 39. Skoczek130
    • 2019-07-18 09:45:25
    • *.158.102.195

    W tym roku Merc ponownie jest poza zasięgiem. I byłby także w latach 2017-2018, ale nie był z prostego powodu... po prostu nie uporali się z pracą opon, z którą tak na prawdę borykali się od 2013 roku. Lata 2014-2016 zamazały ten problem, gdyż przewaga była kosmiczna. Oni byli w stanie w tamtych czasach jechać nawet 2 sekundy na okrążeniu szybciej, tylko po co... ;)

  • 40. weres
    • 2019-07-18 14:42:29
    • *.158.102.195

    @skoczek
    Ośmieszasz się stwierdzeniami, że Schumi jest lepszy bo Lewis często miał lepszy samochód niż reszta stawki ignorując przy tym, że Niemiec ZAWSZE miał pomagierów za kierowcę numer 2. Lewis wyrównałby rekord mistrzostw i pobił rekord zwycięstw gdyby jego kolega z zespołu miał taką pozycję jak drudzy kierowcy w zespołach Michaela.

  • 41. XandrasPL
    • 2019-07-18 20:12:07
    • *.158.102.33

    @40 weres

    Jednak nie mów ciągle, że ten Barichello ciągle mu pomagał? Wiadomo. Było dużo wyścigów gdzie walczyli między sobą albo gdzie Rubens był z przodu i wiadomo co kilka razy zrobili. Wiadome jest też, że gdy Rubens był z tyłu nie kazali mu atakować. Sam mówił, że nie ma kontraktu na przyszły sezon, jest drugim kierowcą i robi to co mu powiedzieli przed sezonem. Ale ile było wyścigów, że Rubens jedzie ryż najlepszym bolidem a Schumi jedzie sam albo walczy z Bratem czy Montoyą albo McLarenami? Wyścigi w deszczu. Tam była przepaść pomiędzy Schumacherem a resztą. W bolidach Schumachera jedyne czym mogło się sterować to zmniejszeniem obrotów silnika i tryb oszczędzania paliwa, które nie było konieczne. Teraz Hamilton na ostatnie okr. odpala tryb kwalifikacyjny i robi FL.

  • 42. weres
    • 2019-07-18 21:20:29
    • *.158.102.129

    @41
    Chodziło mi o to, że jeśli Hamilton jeździłby przez całą karierę z takim Rubensem to miałby mistrzostwo w 2016 i mistrzostwo w 2007, a może i jeszcze jedno więcej, tak więc rok 2019 byłby rokiem gdy wyrównuje lub bije rekord mistrzostw Niemca. I odwrotnie gdyby Schumi miał za rywala zespołowego 3 mistrzów (Alonso,Button,Rosberg) to nie zostałby 7-krotnym mistrzem świata i nie wygrałby 91 wyścigów. Myślę, że się z tym zgodzisz. Oczywiście pobicie rekordów Schumachera przez anglika nie jest równoznaczne z tym, że lewis jest lepszym kierowcą. Ale skoro osiągnąłby więcej od Michaela w trudniejszych warunkach, to chyba jest dowód na klasę brytyjczyka, a nie dowód na to, że schumacher był o klasę lepszy?


Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2019 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo