komentarze
  • 1. tomasss
    • 2018-06-10 13:01:10
    • *.dynamic.gprs.plus.pl

    To niestety bardzo smutna wiadomosc, kazdy wariant z z Mclarenem odbieram jako wariant rozczarowujący

  • 2. fpawel19669
    • 2018-06-10 13:26:45
    • *.dip0.t-ipconnect.de

    Tak jak i w życiu w sporcie potrzebne jest szczęście. Fernando niestety nie dokonywał trafnych wyborów w kwestii wyboru pracodawcy. Wielka szkoda, bo jego walka z innymi Wielkimi tego sportu byłaby ozdoba tego sportu. Jestem przekonany, ze zamieniłby kilka milionów na konkurencyjny bolid. No ale jak to mówią - c'est la vie...

  • 3. Sasilton
    • 2018-06-10 13:51:36
    • *.unknown.vectranet.pl

    Gdyby Alonso nie wykłócał się i nie szantażował swojego teamu w 2007, a potem cisnął po Ferrari, to może miał by więcej możliwości.
    A tak to nie ma szans by dołączył do 3 topowych zespołów.

  • 4. devious
    • 2018-06-10 14:16:57
    • *.centertel.pl

    Opcja IndyCar byłaby ciekawa gdyby... IndyCar była ciekawą serią. Niestety nie jest - owszem dobrze się to ogląda, ale prestiż Indy podupadł, zresztą zawsze była to seria trochę w cieniu NASCAR więc nawet dla samych Amerykanów zarówno kibiców jak i kierowców nie jest to seria motosportowa nr 1. Ergo - krok Alonso w tą stronę byłby w zasadzie "półemeryturą" bo trudno traktować IndyCar jako poważne wyzwanie dla kierowcy kalibru Alonso.

    Zresztą już Indy500 pokazała poziom sportowy kierowców zza Oceanu - Alonso błyskawicznie dostosował sie do tempa czołówki, był wysoko w kwalifikacjahc i miał spore szanse na co najmniej podium w debiucie. Wyobrażacie to sobie w F1? No właśnie.

    Większość transferów z Indy/CART to F1 to były wielkie klęski: Michael Andretti, Zanardi, Bourdais... Nawet te udane transfery czyli Villeneuve i Montoya w sumie bardzo F1 nie podbiły (Jacques miał "sezon konia" a potem była już równia pochyła, Montoya wygrał kilka wyścigów ale zmarnował wiele szans i z F1 uciekał z podkulonym ogonem) - a obecnie w Indy w ogóle ciężko szukać naprawdę interesujących kierowców jak wyżej wymienieni... Zresztą większość kierowców F1, którzy akurat nie dostali fotela lub przeszli na emeryturę nie myśli o startach w Indy - Kvyat, Vergne, Wehrlein i spółka nie chcieli tam jeździć, tak samo Button i kilku innych - po prostu ta seria jest mało atrakcyjna dla kierowcy, który spróbował F1. A przejście tam w zasadzie kategorycznie zamyka drzwi do F1 dla młodych.

    Nie wiem zupełnie po co ALonso miałby tam jeździć - facet to ciągle ścisły top i zwyczajnie by się marnował. Wygrałby serię w pierwszym sezonie jak kiedyś Mansell i co potem? Niech wygra Indy, Le Mans - ok to ma sens. Ale cały sezon tak naprawdę na peryferiach motosportu? Co innego jakby w takim Indy faktycznie była mocna obsada, np. przeszliby tam Button, Alonso, Kimi, Buemi, Kubica + obecna czołówka z Indy + może jakieś asy z Nascar. Taka super-seria rozgrywana w USA i Europie, wielu mistrzów w mocnych, takich samych bolidach na słynnych torach - to byłby hit. No ale to się nie stanie...

    Moim zdaniem powinien dalej jeździć w F1 - nawet bez szans na tytuł to i tak więcej warte. Zawsze może śrubować rekord występów w F1, na razie ma 300, może dobije do 400 :) Niech jeździ jak Schumi do 43 roku, to jeszcze ma 5-6 sezonów przed sobą :) Może w końcu trafiłby mu się konkurencyjny bolid - o ile kierowca też utrzyma motywację i formę na topie.

  • 5. RoyalFlesh F1
    • 2018-06-10 14:48:00
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Alonso miał swoje okazje. W RBR nie chciał jeździć bo był nastawiony na Ferrari i uciekły 4 tytuły. W Ferrari był niecierpliwy i odszedł. A jak widać Vettel ma szanse na tytuł. Wiele razy go stawiałem przed Vettelem ale po jego ostatnim wywiadzie, jak to się nazywa najlepszym driverem straciłem szacunek. Mógłbym wymienić wiele jego świetnych wyścigów. Ale np. Massa mógł być mistrzem gdyby nie ustawiony wyścig.

  • 6. sliwa007
    • 2018-06-10 14:49:10
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    4. devious

    "Moim zdaniem powinien dalej jeździć w F1 - nawet bez szans na tytuł to i tak więcej warte."

    Warte czego?
    I tak zostanie "tylko 2-krotnym mistrzem świata", nikt nie będzie pamiętał o tym ile wyścigów przejechał, bo to jest bez znaczenia. No może czasem jakiś komentator wrzuci parę statystyk w trakcie komentowania nudnego wyścigu, ale to wszystko. Alonso chce wygrywać. Jeśli w F1 nie będzie miał takiej możliwości to odejdzie.
    Jeśli zostanie w F1, to z jasnym celem - wygrywania. Będzie musiał mieć dobry plan i motywację by to osiągnąć, bo w McLarenie może to być trudne.
    Schumi tym powrotem nic nie zyskał, ale jego ten powrót po prostu nakręcał pozytywną energią. Coś w rodzaju zabawy. Alonso coraz częściej wspomina, że jego takie coś nie kręci, nie chce jeździć w środku stawki i machać do kibiców aż do emerytury.
    Pieniądze w tych rozmyśleniach pomijam, może błędnie, ale myślę że w tych wyborach nie będą decydujące.

  • 7. hubos21
    • 2018-06-10 16:03:00
    • *.8.182.156

    TO jest takie gdybanie jak wczoraj tych komentatorów naszych, którzy twierdzą, że RIC czeka co zrobi HAM a on albo podpisze kontrakt albo pójdzie na emeryturę to chyba wybór oczywisty

  • 8. TomPo
    • 2018-06-10 23:57:23
    • *.dynamic.chello.pl

    Bedzie jezdzil McL - pytanie w jakiej serii. Watpie (niestety) zeby to byla dalej F1 :(

  • 9. devious
    • 2018-06-11 01:43:38
    • *.centertel.pl

    @6. sliwa007

    Napisałem - lepiej pozostać w F1 i jeździć w środku stawki (na razie) z nadzieją, że może tu lub tam wpadnie podium a może nawet wygrana (skoro w 2014 dziadowskim Ferrari omal nie wygrał na Węgrzech to i każdym innym bolidem może też to powtórzyć - np. w ub. roku w Singapurze mógł być na podium jakby nie kraksa na 1 kółku - przykłady można mnożyć) - a przecież przyszłości nie da się przewidzieć, wiec kto wie co będzie w 2019 czy 2020? Zwłaszcza, że za pasem duża zmiana przepisów znowu...

    Stosując Twoją logikę Button powinien sobie też dać spokój po 2008 roku - Honda się zawinęła, on nie miał kontraktu, Brawn do grudnia nie był pewny, czy wystartują w następnym sezonie. Nikt nawet nie myślał o choćby wygraniu wyścigu w 2009. A tu proszę - Jenson zdobył tytuł, potem dołączył do McLarena i miał udaną karierę w F1. A przecież przy trochę innym rozwoju sytuacji mógł zostać z tą 1 wygraną w F1 i np. jeździć w IndyCar...

    Obecnie czołówka jest "zabetonowana" i raczej Alonso tam miejsca nie znajdzie, ale są McLaren i Renault, które zawsze mogą "odpalić" a przecież nigdy też nie wiadomo co się wydarzy czy w Mercu czy Ferrari - np. Hamilton może wygrać tytuł w 2018 i powiedzieć "pasuję, jadę teraz do USA robić karierę w Hollywood" - kto wie? :) Emerytury Rosberga też nikt nie przewidział, nawet jego szefowie... Bottas przyfarcił z transferem do Merca, może Alonso też jeszcze trafi się taki bolid? On czeka na mistrzowską maszynę od 2007 roku - przez ten czas jedynie Ferrari w 2010 było bolidem w ogóle zdolnym do regularnego wygrywania choć i tak odstawało od Red Bulla a i McLaren wydawał się wówczas ciut mocniejszy - nie ma takiego szczęścia jak Hamilton, który te mistrzowskie lub przynajmniej bardzo mocne, zdolne wygrywać regularnie maszyny ma w zasadzie całą karierę (z wyjątkiem sezonów 2009 i 2013 - choć i wtedy jego bolid był w stanie wygrać co najmniej 2 wyścigi) - ani takiego jak Vettel (który też z wyjątkiem epizodu w Toro Rosso w każdym sezonie jeździł bolidem zdolnym wygrać kilka GP) - ale może karta się jeszcze odwróci?

    Dlatego twierdzę, ze lepiej jeździć i cierpliwie czekać niż iść do IndyCar nie wiadomo po co i na co - IndyCar to sportowo seria na poziomie F2 i takie są fakty. Tam to sobie może iść Marcus Ericsson :)

    A jak Alonso koniecznie potrzebuje tytułu MŚ to przecież ma duże szanse wygrać w WEC super-sezon. Toyota jest poza konkurencją więc w najgorszym wypadku bedzie wicemistrzem... Słabe to, więc dla mnie taki tytuł też niewiele bedzie znaczył.

  • 10. dexter
    • 2018-06-12 15:21:09
    • *.dyn.telefonica.de

    @sliwa007

    "Alonso chce wygrywać"

    Dokladnie. Jego rozczeniem nie byly punkty w mistrzostwach swiata, ale miejsca na podium i zwyciestwa. Kierowca takiej klasy chce walczyc o tytul. Sek w tym, ze siedzi w niewlasciwym samochodzie, a droga do Mercedesa, Ferrari i Red Bulla jest zamurowana.

  • 11. dexter
    • 2018-06-12 15:50:18
    • *.dyn.telefonica.de

    Edit: Jego roszczeniem

    Po pieciu latach bez zwyciestwa w F1 kierowca chce wygrywac i przy okazji rozglada sie rowniez po innych seriach. W ubieglym roku byl Indianapolis, w tym roku jest Daytona i Le Mans. Hiszpanowi pomalu tez ucieka czas. W przyszlym miesiacu bedzie mial 37 lat. Z tym, ze to nie jest tez wiek, aby nie scigac sie w klasykach.

    W Indianapolis i Le Mans generacja 40 plus moze jeszcze spokojnie sie scigac. W ubieglym roku Takuma Sato wygral wyscig Indy 500 w wieku 41 lat. Za to w F1 dla Alonso bedzie juz ciasno. Ostatni mistrz swiata, ktory byl starszy niz 36 lat zostal w F1 ukoronowany w 1993 roku. Alain Prost majac 38 lat po raz czwarty zostal Championem. O tytule mistrzowskim w pierwszym roku malzenstwa pomiedzy McLarenem i Renault Hiszpan nie ma co marzyc. On musi juz byc szczesliwy, jesli w ogole wygra wyscig.

    Alonso jest glodny. On potrzebuje sukcesu. Kierowca takiej jakosci wykrecajac okrazenia bez perspektywy sukcesu, cierpi jak uzalezniony narkoman bez substancji chemicznej. Ostatnie zwyciestwo celebrowal w 2013 podczas Grad Prix Hiszpanii. Od tego momentu tylko pech i nieszczescie. Tytul "jeden z najbardziej kompletnych kierowcow w obecnych czasach" nie jest zastepstwem straconego sukcesu. Kierowca pokroju Alonso zawsze chce sie sprawdzic na torze.

    Alonso obok F1 chce wygrac w Indianapolis i Le Mans, poniewaz wtedy moglby postawic noge na takim stopniu na ktorym dzisiaj znajduje sie Michael Schumacher, Juan Manuel Fangio, Alain Prost, Sebastian Vettel i Lewis Hamilton. Wtedy w swoim Portfolio mialby cos, czego inni nie maja. Cos co w ogole tylko jeden kierowca wyscigowy osiagnal. Graham Hill w swoim zyciorysie moze pokazac dwa zdobyte mistrzowskie tytulu w F1 (1962 i 1968), 5 zwyciestw w Monaco, zwyciestwo w Indianapolis (1966) i zwyciestwo w Le Mans. Taki wyczyn dalby mu poczucie troche takiej "niesmiertelnosci".

    Wiekszego ryzyka (tak jak dawniej) dzisiaj praktycznie nie ma. Standardy bezpieczenstwa w innych kategoriach wyscigowych drastycznie sie poprawily. Dzisiaj nawet w Indianapolis i Le Mans ciezkie wypadki regularnie lagodnie sie koncza. A wiec takiego ryzyka nie musi sie dzisiaj obawiac - pod warunkiem, ze wezmie do serca kazda rade weteranow. Przed Hiszpanem bylo wielu kierowcow, ktorzy gwizdali na porady: rezultat byl taki, ze wyladowali na scianie. A Alonso juz raz pokazal, ze potrafi wziac do serca kazda rade i w Indy jako Rookie trzymal sie z daleka od sciany.

    Naturalnie kazda seria wyscigowa jest inna. Pojazdy wyscigowe pomimo, ze maja 4 kola, silnik, fotel i kierownice to roznia sie od siebie. Z tym, ze jak Alonso cos robi, to angazuje sie na 100 procent (przynajmniej takie mozna z boku odniesc wrazenie). Hiszpan w ogole jeszcze nie wiedzial, ze bedzie bral udzial w Le Mans, juz sam sie zaprosil na test w Toyota TSO50 Hybrid do Bahrajnu. Na 24-godzinny wyscig w Daytona zorganizowal sobie rowniez cockpit w LMP2 (Ligier). Chcial wyprobowac wszystkie rzeczy. Jazde szerokim i ciezkim samochodem sportowym w zamknietym cockpicie. Jazde w nocy i w gestym ruchu. Ponadto chcial dopasowac sie do sytuacji w ktorej bedzie dzielic fotel z trzema innymi kierowcami.

    Roznica rowniez bedzie polegac na tym, ze np. podczas wyprzedzania trzeba oszacowac samochod ktory ma inne wymiary. I mysle, ze to nie jest takie proste. Hiszpan jest tez od wielu lat przyzwyczajony do innej perspektywy. Np. w bolidach formuly widzi kola wolnostojace - takie rzeczy moga byc tematem dla niego. Jesli chodzi o sam speed to mysle, ze tutaj nie potrzeba dyskusji.

    Jesli w symulatorze lub podczas testow odpowiednio sie przygotuje do nowego wyzwania to taki kierowca jak Alonso nie powinien miec problemow. W Daytona zaakceptowal bez zwykle znanych jego kaprysow fakt, ze w bolidzie Ligier w porownaniu do Cadillaca i Acura nic wielkiego nie zwojuje. Wystarczylo aby zajac 13 miejsce na starcie, wykrecic najszybszy czas w porownaniu do kolegow zespolowych i kilka okrazen na szpicy wyscigu (w miedzyczasie byl na 3 miejscu). Jezdzil razem z Lando Norrisem i Philem Hanson, ale problemy z hamulcami sklasyfikowaly zespol na pozycji 38. Pozycja zreszta nie byla wazna. Wazne bylo zrozumienie, ze tez w samochodzie sportowym podczas 24 godzin potrafi sobie poradzic.

    Ponadto chcial rownolegle jezdzic w dwoch mistrzostwach: 21 wyscigow dla McLarena w F1 i 5 w mistrzostwach sportowych samochodow dla Toyoty. Dodatkowo 6 dni testowych w F1, 30- godzinny maraton w LMP1-Toyota + test w Le Mans pomiedzy wyscigami w Monaco i Kanadzie.

    W Japonii z powodu Alonso wyscig zostal nawet ekstra przesuniety aby umozliwic Hiszpanowi udzial podczas wolnego weekendu pomiedzy wyscigami F1. Najpozniej po wystepie w Indy wszyscy wiedza, ze jego udzial w nieznanym otoczeniu jest biznesem win-win dla wszystkich. Alonso zapelnia trybuny.

    W Le Mans bez Audi i Porsche Toyota startuje wlasciwie przeciwko sobie. I przeciw wstydowi przegrania wyscigu w przypadku problemow technicznych z prywatnym pojazdem wyscigowym LMP1. Nie wspominajac juz o scenariuszu przegranej z LMP2.

    Hiszpan ma jeden cel - mianowicie ulozenie ukladanki w taki sposob aby na koncu zdobyc Triple Crown. W zespole z Sebastianem Buemi i Kazuki Nakajima uchodzi za numero uno. A zwyciestwo Rookie w Le Mans nie jest taka rzadkoscia. Hülkenberg pokazal w Porsche, ze mozna.

  • 12. dexter
    • 2018-06-12 16:28:16
    • *.dyn.telefonica.de

    @devious

    "Słabe to, więc dla mnie taki tytuł też niewiele bedzie znaczył"

    To jest oczywiste, ze do Ciebie taki tytul nie bedzie wiele znaczyl.

    Jaka Alonso ma dzisiaj alternatywe? Renault jeszcze nie jest gotowe aby walczyc o tytul. Zwyciestwa w Renault przewidziane sa "w planach" na rok 2019. Tylko, ze francuski zespol fabryczny musi sie poprawic. Tzn. zrobic nastepny krok, aby byc interesujacym zespolem dla topowych kierowcow.


    "nie ma takiego szczęścia jak Hamilton, który te mistrzowskie lub przynajmniej bardzo mocne, zdolne wygrywać regularnie maszyny ma w zasadzie całą karierę (z wyjątkiem sezonów 2009 i 2013 - choć i wtedy jego bolid był w stanie wygrać co najmniej 2 wyścigi) - ani takiego jak Vettel (który też z wyjątkiem epizodu w Toro Rosso w każdym sezonie jeździł bolidem zdolnym wygrać kilka GP) - ale może karta się jeszcze odwróci?"

    Tak na marginesie zapytam sie, a kogo to jest wina, ze Hiszpan nie jezdzi w Ferrari, Mercedesie albo Red Bullu, tylko ma asyl w ostatnim duzym zespole, czyli McLarenie? Kto podejmuje poza cockpitem wlasciwe decyzje za Fernando Alonso?

    Gdyby Alonso czesciej podejmowal wlasciwe decyzje i nie zostawial za soba tak wiele spalonej ziemi, to z pewnoscia jego dorobek sportowy wygladalby dzisiaj inaczej.


    "On czeka na mistrzowską maszynę od 2007 roku - przez ten czas jedynie Ferrari w 2010 było bolidem w ogóle zdolnym do regularnego wygrywania choć i tak odstawało od Red Bulla a i McLaren wydawał się wówczas ciut mocniejszy."

    Hmm, ostatnim razem jezdzil o tytul mistrza swiata w 2012


    "Stosując Twoją logikę Button powinien sobie też dać spokój po 2008 roku - Honda się zawinęła, on nie miał kontraktu, Brawn do grudnia nie był pewny, czy wystartują w następnym sezonie."

    A Jenson Button mial w ogole taki plan aby zdobyc Triple Crown?


    "Nikt nawet nie myślał o choćby wygraniu wyścigu w 2009. A tu proszę - Jenson zdobył tytuł, potem dołączył do McLarena i miał udaną karierę w F1. A przecież przy trochę innym rozwoju sytuacji mógł zostać z tą 1 wygraną w F1 i np. jeździć w IndyCar..."

    Tylko w jakim innym rozwoju sytuacji? Po wygranym tytule kierowca jest w komfortowej sytuacji.
    Z tym, ze dzisiaj Alonso powinien byc rowniez zainteresowany aby w 2019 na rynku byl wolnym kierowca. Mozliwa jest zamiana foteli w F1.

  • 13. dexter
    • 2018-06-12 17:12:45
    • *.dyn.telefonica.de

    "Nikt nawet nie myślał o choćby wygraniu wyścigu w 2009"


    Dwa slowa na temat Brawna ...

    Zacznijmy od tego, ze Brawn, ktory przez lata pracowal w Ferrari na stanowisku glownego stratega zasadniczo nie jest glupim czlowiekiem. On jest chlodno kalkulujaca osoba i raczej wie co robi.

    Brawn GP nie byl nowym zespolem. Ross Brawn zarzadzal spadkiem Hondy z dobrze napelniona kasa. Po rozpoczeciu sezonu 2008 Brawn natychmiast wiedzial, ze silnik Hondy do najlepszych silnikow nigdy nie nadrobi deficytu 50 KM. Wiedzial rowniez, ze z przecietnego auta nie bedzie zwycieskiego auta i juz pod koniec marca skoncentrowal 90 procent sil + 3 kanaly aerodynamiczne (ktorymi Honda dysponowala) na nowym sezonie 2009. McLaren walczyl o tytul i mogl dopiero we wrzesniu skoncentrowac wszystkie sily na nowym sezonem - tzn. opracowywal czesci prawie az do finalu.

    Po bankructwie zespolu Super Aguri juz w maju wydziobal sobie najlepsze rodzynki z ich dzialu aerodynamicznego. W tym czasie mogl spokojnie do konca przetestowac wszystkie koncepcje. Brawn wiedzial, ze te zespoly, ktore maja presje czasu gdy nie osiagna pozadanych rezultatow przerywaja prace.

    Ben Wood - czlowiek, ktory zostal scigniety z Super Aguri do zespolu ludzi Brawna przetestowal prawie 100 roznych koncepcji nosa i przedniego skrzydla. Honda rowniez uczestniczyla w poszukiwaniu najepszych pomyslow. Dwupoziomowy dyfuzor zostal opracowany w Tokio.

    Brawn rowniez wiedziel, ze konkurencja moze skopiowac dyfuzor najwczesniej w Barcelonie. Na szybko skonstruowany dyfuzor moze byc elementem ktory przynosil korzysc 0,2 sekundy.
    Ale "dobrze opracowany" dyfuzor (przy przebudowanej skrzyni biegow i tylnej osi) przynosi 0,5 sekundy. Takich rzeczy przed latem nie mogl wykonac zaden inny zespol.

    Z tym, ze bylo napiecie, poniewaz inzynie ktory przeszedl na druga strone zdradzil sztuczke Toyocie i Williamsowi. Konkurecja szalala, ale stewardzi FIA odrzucili ich protest. Od tego momentu Brawn poruszal sie zgodnie z przepisami.

    Brawn BGP 001 mial rowniez inne ciekawe rozwiazania. Przednie skrzydlo z dwoma koncowymi plytami. Pozioma plyta pod nosem, ktora dzialala jak dyfuzor i uspokajala powietrze w miejscu przed rozpoczeciem podwozia. Ponadto byly madrze skonstruowane elementy zawieszenia, ktore lezaly w cieniu aerodynamicznym przedniego skrzydla i nie wytwarzaly wlasnego turbulentnego powietrza.

    Waluta dla aerodynamikow w kanale aerodynamicznym jest zawsze wartosc Cz. Dobre auto w 2008 uzyskiwalo wartosc 3,3. Brawn GP uzyskal wspolczynnik 2,9. Czasy wykrecone na torze potwierdzaly tylko wyniki aerodynamikow.

    Biuro projektowe zespolu Brawn GP wyciagnelo rowniez inne wlasciwe wnioski. Gdy sila docisku zostanie utracona to srodek ciezkosci musi tez spasc. Wlasnie dlatego mial najbardziej nisko polozony nos w calej stawce. Nogi kierowcy w kadlubie sa ciezkie. Rezygnacja z ekstremalnie wznoszacych wahaczy na przedniej osi powoduje wieksza sztywnosc i umozliwia bardziej efektywna geometrie zawieszenia.

    Brawn GP glownie zyskiwal czas podczas zmiany kierunku jazdy i w powolnych pasazach. Byly takie szykany gdzie wszyscy walczyli, a auto Brawna lezalo jak deska.

    No i nie nalezy lekcewazyc czynnik silnika. Oczywiscie zawsze zmiana silnika zwiazana jest z aspektem, ktory nazywa sie: czas (czas w ktorym trzeba dopasowac auto pod nowy agregat).
    Ale w tym przypadku oplacalo sie. Silnik V8 Mercedesa przy 18.000/min byl lepszy niz Honda przy 19.000/min. Mercedes dysponowal jednym z najlepszyc ( jak nie najlepszym) agregatem.
    W kazdym razie istnialo duze prawdopodobienstwo, ze bolid bedzie konkurencyjny - przynajmniej na poczatku sezonu i to bez systemu KERS.

  • 14. dexter
    • 2018-06-12 17:31:32
    • *.dyn.telefonica.de

    Caly pomysl aby podjac ryzyko i samemu uratowac zespol byl prawdopodobnie najlepsza przemyslana decyzja w karierze Rossa Brawna. Poniewaz takim sposobem nie tylko wprowadzil wlasne nazwisko jako mistrz swiata konstruktorow do annalow F1, ale rowniez zarobil wiecej pieniedzy niz kiedykolwiek wczesniej w swojej karierze.

    Brawn jako szef zespolu wraz z kilkoma partnerami z Managementu przejeli 100 procent pozostalosci po Hondzie za symboliczna kwote jednego GBP, a kilka miesiecy pozniej sprzedali 75,1 procent udzialow dla Aaber'a i Daimler'a za 123 miliony euro. Ponadto pod nowym wlascicielem zostala wplacona dywidenda w wysokosci 20 mln. funtow - z tej kwoty okolo 3,5 miliona funtow bezposrednio powedrowalo do kieszeni Rossa Brawna.

    [cos podobnego jak Dietrich Mateschitz (wlasciciel koncernu Red Bull), gdy pod koniec roku 2004 przejal za symbolicznego jednego funta upadajacy finansowo i chaotyczny zespol Jaguara].

    Dodatkowo Brawn jako szef zespolu wyplacil sobie za rok 2009 wynagrodzenie w wysokosci okolo 5,9 miliona euro. Z tym, ze w marcu sytuacja firmy nie byla jeszcze dobra i Management zebrany wokol Brawna udzielil z wlasnej kieszeni kredyt w wysokosci czterech milionow euro. Ta kwota jednak dzieki dobremu bilansowi do konca roku zostala calkowicie splacona.

    Projekt Brawn'a nie byl tylko ze strony sportowej, ale takze ze strony komercyjnej prawdziwym sukcesem. Jeszcze Honda zamknela rok 2008 z minusem netto w wysokosci prawie 50 milionow euro, a na koncu roku biznesowego 2009 byl wypracowany zysk w wysokosci 77,1 miliona euro - juz po odciagnieciu wszystkich podatkow. Zysk brutto wynosil prawie 120 milionow euro.

    To byl wynik z jednej strony spowodowany restrukturyzacja firmy, ktora kosztowala 38,5 milona euro, ale byla niezbedna aby firma przetrwala. Kadra zostala zmniejszona z ponad 700 do oficjalnie 450 (w rzeczywistosci do 533 pracownikow), dzieki czemu zespol zaoszczedzil na wyplatach ponad 18 milionow euro. Ogolnie rowniez koszty operacyjne zostaly zredukowane o prawie 40 procent na 124 miliona euro.

    Obroty w 2009 wyniosly w przeliczeniu 280,7 miliona euro - co w porownaniu do 2008 oznacza wzrost o 37,6 procent. Po stronie przychodow w glownej mierze byla platnosc z garnuszka FOM, ale takze sponsoring jak Virgin-Group. Wyglada na to, ze Brawn byl w stanie z roznych licznych kontraktow tymczasowych wyciagnac wiekszy profit niz inni sie spodziewali.

    Z tym, ze z danych biznesowych wynika rowniez ile pieniedzy Honda jeszcze w 2009 przelala na konto zespolu Brawn GP - prawie 93 mln GBP. W tamtych czasach wiele malych zespolow byloby zadowolonych z takiego zastrzyku czy rocznego budzetu.

    Rowniez Jenson Button za swoja na poczatku sezonu dobrowolna obnizke wynagrodzenia zostal dostatecznie wynagrodzony. Na jego konto wplynal jednorazowy zastrzyk pieniedzy w wysokosci 13 milionow euro.

    Zasadniczo mozna powiedziec, ze ryzyko Brawna bylo bardzo dobrze przemyslane. I w tym przypadku osoby zarzadzajace calym przedsiewzieciem wiedzialy wczesniej co robia.

  • 15. sliwa007
    • 2018-06-12 20:48:05
    • *.multi.internet.cyfrowypolsat.pl

    9. devious

    Porównanie z Buttonem jest trochę chybione. Button był w zupełnie innym punkcie kariery. Jeszcze względnie młody, głodny sukcesów, bez wielkiego nazwiska i uznania w środowisku. Dla niego sam fakt bycia w F1, otrzymania kolejnej szansy był sukcesem.
    Honda zostawiła zespół w bardzo dobrym położeniu, tam w zasadzie wszystko funkcjonowało bardzo dobrze. Brawn wiedział jaki mają potencjał, Button też musiał to wiedzieć. Oczywiście nie liczyli na sukcesy jakie odnieśli, ale mogli przypuszczać, że nie będą zamykać stawki.
    Ogólnie mieli fajny projekt na stole i pytanie do Buttona było proste - wchodzisz w ten układ czy idziesz w zapomnienie. Dla Buttona to było świetne wyzwanie.
    Podobny przypadek Hamiltona z Mercedesem. Również przedstawili mu ciekawy projekt, przedstawili odpowiednie dane i Hamilton w to wszedł, chociaż wielu fanów pukało się po głowie. Alonso również miał taką sytuację, ale tutaj niestety z innym zakończeniem. Nowe projekty zaczynają się tam, gdzie jest stagnacja i znudzenie, gdzie zaczyna brakować motywacji.
    Ale w tym właśnie jest sens wyścigów. Mając 37 lat nie chcesz jechać na testy w lutym mając świadomość, że jak ci się poszczęści to może kilka razy staniesz na podium. Młodzi jeżdżą w środku stawki, walczą o lepsze miejsce w stawce, o promocję nazwiska, wyrobienie sobie marki. Alonso nic już nie musi, swoje udowodnił a odwiecznych krytyków i tak nie przekona. Chce się po prostu ścigać, chce czuć na sobie presję wyników i rywali, gdy jedzie po zwycięstwo.
    McLaren to nie BrawnGP, tutaj nie będzie cudownego objawienia. Nie ma wielkich zmian w regulaminie a kolejne dopiero w 2021. Alonso będzie miał wtedy 40 lat...
    Wyjścia są dwa. Mocny plan w F1 (Mercedes, Red Bull, Ferrari - w F1 wszystko możliwe) lub inna seria wyścigowa. No chyba, że Alosno uzna, że jeszcze trochę musi odłożyć na emeryturę i śladem kilku innych "weteranów" jak Massa czy Raikkonen pokręci się trochę w cieniu najlepszych, ale to by przeczyło z tym wszystkim co do tej pory mówił. Zobaczymy.

  • 16. dexter
    • 2018-06-13 15:30:43
    • *.dyn.telefonica.de

    Fakt, w F1 wszystko jest mozliwe - pod warunkiem, ze sportowiec nie bedzie probowal ciagle walczyc z calym swiatem i zostawiac spalona ziemie po sobie.

    Inteligencja wyscigowa, doswiadczenie, zrozumienie techniczne - pod tym wzgledem malo ktory kierowca w F1 moze z Fernando Alonso rywalizowac. Ale zaden inny kierowca wyscigowy nie jest tak pozbawiony skrupulow jak Hiszpan. Za kulisami jest politykiem, ktory rozumie jak trzymac reke na dzwigni wladzy i kierowac sprawami tak jak On to widzi - takim sposobem zawsze byl pewny, ze jego wszystkie zyczenia zostana spelnione. Do tej pory w swojej karierze przesadzil z tym troche, dlatego nie jezdzi w Mercedesie, Ferrari i Red Bullu.

    Jeden z najbardziej kierowcow od lat pograzyl sie gdzies na tylach stawki. To jest tragedia - jesli w ogole mozna tak okreslic kariere sportowca, ktory ma 32 zwyciestwa w Grand Prix, dwa tytuly mistrza swiata, wlasne muzeum, tor kartingowy i zarabia okolo 40 Mio Euro w roku.

    Pytanie brzmi czy Hiszpan dzisiaj w F1 oprocz praktycznie McLarena trzyma jakas mocna karte w rece? Na dzien dzisiejszy alternatywy sa cienkie. Chyba, ze w Renault zrobi sie miejsce.

    Alonso jest jak beczka prochu. I nie mozna zapomniec, ze Hiszpan byl sila napedowa w rozwodzie miedzy McLarenem a Honda. On dal McLarenowi takie poczucie, ze pozostanie tylko wtedy, gdy pojawi sie inny producent silnikow i bedzie mial perspektywe walki o podium.

    Hiszpan dokladnie wie, ze jest niezbedny dla McLarena i F1. Odbudowa zespolu z nowym dostawca silnikow jest tylko mozliwa z Alonso.On jest kierowca, ktory gwarantuje w cockpicie odpowiednia jakosc i przyciaga uwage mediow. A taki zespol jak McLaren takie rzeczy potrzebuje. McLaren musi pokazac, ze moze byc znowu topowym zespolem, wtedy bedzie interesujacy dla potencjalnych inwestorow. Inaczej cala koncepcja zawali sie jak zbudowany dom z kart.
    Z tym, ze slowa Fernando Alonso i Flavio Briatore, ze wszedzie maja doskonale opcje, brzmi troche jak glosny krzyk w lesie.

    Sytuacja gdy odchodzil z Ferrari byla podobna. Jaka byla alternatywa? Red Bull dosc szybko oglosil przejscie Sebastiana Vettel do Ferrari i tym sposobem stworzyl Hiszpanowi jeszcze wieksza presje. Alonso mial dwie alternatywy: McLaren lub rok przerwy w F1.

    Hiszpan chce walczyc o zwyciestwa i to jest calkowicie zrozumiale. Sceptyczny jestem tylko co do zestawienia zespolow: Mercedes Ferrari i Red Bull, poniewaz duze zespoly nie lubia gdy kierowca ma zbyt duzo do powiedzenia.

    Ale Alonso to Alonso - facet, ktory ma wlasne wobrazenie i rowniez to w zespole wyraza. Takich kierowcow bedzie w przyszlosci brakowac w F1.

  • 17. dexter
    • 2018-06-14 02:38:19
    • *.dyn.telefonica.de

    Edit:

    Jeden z najlepszych kierowcow od lat pograzyl sie gdzies na tylach stawki.
    Z tym, ze slowa Fernando Alonso i Flavio Briatore, ze wszedzie maja doskonale opcje, brzmia troche jak glosny krzyk w lesie.

Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2018 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo