Dwóch mistrzów świata zabrało głos odnośnie startu na gładkich oponach do GP Bahrajnu w Malezji. Zwłaszcza Lando Norris próbował się tłumaczyć kwestią szybkiego zużycia przejściowego ogumienia na mokrym torze.
Zdradliwe warunki na torze Sepang w połączeniu ze znacznym opóźnieniem doprowadziły do sporej różnorodności w doborze ogumienia na samym starcie. Większość stawki postanowiła pozostać na przejściowych oponach, ale niektórzy podjęli ryzyko z wyborem slicków, a z czołówki na takie rozwiązanie postawili McLaren i Ferrari.
Szybko okazało się jednak, że ilość stojącej wody na torze nie pozwoli na spokojną jazdę na gładkich mieszankach. W związku z tym Oscar Piastri odwiedził swoich mechaników jeszcze przed ruszeniem z pól startowych, a Charles Leclerc uczynił to już po jednym kółku. Lando Norris i Lewis Hamilton twardo trzymali się swoich pierwotnych opon, choć siedmiokrotny mistrz świata był nawet wzywany do boksu.
Slicki zaczęły działać dopiero w okolicach 8. okrążenia, kiedy akurat rozbił się Valtteri Bottas. Poskutkowało to wyjazdem samochodu bezpieczeństwa i cała stawka przerzuciła się wtedy na gładkie gumy. Z tego powodu większych korzyści nie osiągnęli ani Norris, ani Hamilton.
Obaj mistrzowie świata starali się tłumaczyć swoje decyzje strategiczne po wyjściu z kokpitu. Ten aktualny poszedł w stronę dużego zużycia przejściowych opon, co było zauważalne już na okrążeniach wyjazdowych przed wyścigiem. Wynikało to z szorstkiej nawierzchni malezyjskiego toru, o czym w suchych warunkach przekonywały się opony bez bieżnika:
"Być może było w tym trochę ryzyka, bo tak naprawdę slicki na mokrym torze zawsze z tym się wiążą. Jednakże trochę osób zdecydowało się na takie rozwiązanie, więc wtedy mogło to wyglądać na dobrą decyzję", powiedział Norris, cytowany przez Motorsport.
"Już na okrążeniach dojazdowych na pola, gdy panowały podobne warunki, miałem sporo przyczepności, ale moje opony były całkowicie zniszczone po jednym kółku. Byłem pewny, że slicki się sprawdzą, ale też wynikało to poniekąd z tego, że wcześniej nigdy nie jechałem na tegorocznych "przejściówkach". Wszystko układało się znacznie lepiej niż powinno."
"Gdybyśmy mieli dane związane z przejściowymi oponami np. z wcześniejszego weekendu, być może bym więcej rozumiał. To nas jednak do tego przekonało i w zasadzie pokonało, podobnie jak inne osoby. Oscar prawdopodobnie podjął dobrą decyzję ze zjazdem do boksu, a my postąpiliśmy źle. To wszystko."
Hamilton natomiast bardziej skupił się na wytłumaczeniu kwestii pozostania na torze mimo wezwania ze strony zespołu:
"Było długie oczekiwanie w alei serwisowej na restart, a my debatowaliśmy nad tym, na jakie opony postawić. Przekazałem chłopakom, że już na okrążeniach dojazdowych było mnóstwo stojącej wody i po tym, jak wjechałem do pit lane, to wciąż było mokro. Podszedłem do pit wallu i jasno stwierdziłem, że nadal jest mokro", przyznał Brytyjczyk.
"Oni odpowiedzieli mi, że minęło już tak sporo czasu, że tor będzie wysychał naprawdę szybko i być może trzeba zdecydować się na przesiadkę. Postawiliśmy zatem na miękkie gumy. Gdy już siedziałem w bolidzie na końcu pit lane i zobaczyłem, jak po zdjęciu koców grzewczych dwójka wokół mnie ma "przejściówki", to wiedziałem już, że wpadliśmy w tarapaty."
"Kiedy już ruszyliśmy, a spod bolidu Maxa [Verstappena] wydobyła się duża ilość wody, pomyślałem tylko, że to koniec. Ponieważ jednak nic nie wydarzyło się na okrążeniu formującym, trzymaliśmy się tego planu. Gdy potem każdy mnie już wyprzedzał, myślałem tylko o zjeździe do boksu i o tym, że mamy już 26 sekund straty."
"Z drugiej strony jaka to będzie różnica, jeśli [z pit stopem lub bez niego] będę tracił minutę i 40 sekund. Postanowiłem zatem poczekać na torze, dopóki on nie wyschnie. Gdy w końcu to się stało, przyjemnie było doganiać kolejne osoby."
"Bolid prowadziło się wtedy znakomicie. Mechanicy wykonywali naprawdę dobre pit stopy i strategia była też dobra. Nigdy jednak nie sądziłem, że uda nam się powrócić na podium. Jestem za to oczywiście ogromnie wdzięczny."
Dopytany o to, jakie informacje zwrotne przekaże włoskim inżynierom podczas podsumowania wyścigu, Hamilton odpowiedział żartobliwie:
"Na pewno z chłopakami do kasyna się nie wybiorę."
© McLaren


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się