Szef Ferrari udzielił kilku jednoznacznych komentarzy w kontekście nietrafionej strategii w przypadku Lewisa Hamiltona. Francuski działacz był wyraźnie poirytowany tym, że media zaczęły obwiniać za to zespół, a nie brytyjskiego zawodnika.
Ferrari znowu znalazło się na nagłówkach mediów w związku z nietrafioną strategią. Wszystko przez pozostanie na torze Lewisa Hamiltona w trakcie wirtualnej neutralizacji na 40. okrążeniu, podczas gdy Charles Leclerc i Kimi Antonelli - którzy dysponowali świeższym i twardszym ogumieniem - zameldowali się w boksie po nowe miękkie opony.
Z tego powodu Brytyjczyk stracił kompletnie tempo w końcówce zmagań i zajął finalnie 6. pozycję, a wcześniej miał zagwarantowane miejsce na podium. Zwiastowało to kolejny lincz włoskich strategów, aczkolwiek zaraz po przekroczeniu linii mety 41-latek przyznał, że to on podjął decyzję o niezjechaniu na pit stop i przeprosił za to swoją drużynę.
Zważywszy na problemy z komunikacją radiową akurat w okresie tej neutralizacji, środowisko F1 oczekiwało jednak dokładniejszych wyjaśnień. Takowe nie mogły pojawić się z ust Hamiltona, gdyż ze względu na złe samopoczucie udał się do centrum medycznego. Tam lekarze FIA dali mu zgodę na pominięcie obowiązkowych aktywności medialnych.
Tym samym wszystkie tłumaczenia spadły na barki Frederica Vasseura. Francuz był wyraźnie poirytowany pytaniami dziennikarzy, uwypuklając to, że ci wczoraj nie drążyli tak samo wątku kolizji kierowców McLarena ze sprintu:
"Poprosiliśmy go o zjazd. Nie obwiniajcie za to zespołu, bo wyraźnie powiedział przez radio, że przeprasza, zawiódł nas i to była jego decyzja. Nie mieliśmy pewności, czy będziemy w stanie dojechać do mety, dlatego też wezwaliśmy ten bolid do boksu w czasie wirtualnej neutralizacji", powiedział szef Ferrari, cytowany przez PlanetF1.
"Przykro mi, ale komunikat był jasny, a kierowca przeprosił za to, że zawiódł team. Czy zadawaliście wczoraj też tak dużo pytań McLarenowi? My dobrze postąpiliśmy. Na torze mieliśmy 2. i 3. pozycję. Wezwaliśmy oba bolidy i był komunikat, że obaj mają zjechać do boksu w czasie wirtualnej neutralizacji. Jeden z kierowców powiedział, że woli zostać na torze i nie obwiniajcie za to ekipy."
Prasa nie omieszkała jednak dopytać o wątek wcześniejszych decyzji strategicznych Ferrari. Dotyczyły one rozdzielenia oponowego na starcie. Leclerc dostał miękkie, podczas gdy Hamilton pośrednie. Tymczasem siedmiokrotny mistrz świata został ściągnięty do boksu jako pierwszy już na 18. okrążeniu i dostał gumy z czerwonym paseczkiem:
"Wybór opon był trudny. Jeździliśmy na twardych oponach w 1. treningu jak każdy, więc nie mieliśmy rozeznania między pośrednimi a miękkimi oponami. Na gridzie wybór był 50/50. Podjęliśmy decyzję o rozdzieleniu między bolidami. To było dobre podejście pod kątem walki z Maxem."
"Pośrednie ogumienie spisywało się gorzej niż miękkie dzisiaj. Tak było w przypadku obu bolidów, ale też w przypadku reszty samochodów. W związku z tym zdecydowaliśmy się na wcześniejszy zjazd, aby pozbyć się tych pośrednich opon."
Vasseur zabrał także głos odnośnie komunikatu radiowego Hamiltona o tym, że stracił dwie sekundy podczas jazdy za Leclerkiem, gdy ten otrzymał pośrednie opony:
"W ciągu dwóch okrążeń tracił już dwie sekundy. Przewaga związana ze świeższymi oponami była po stronie Lewisa, ale Charles zjechał do boksu sześć kółek po nim. Z tego powodu była to właściwa decyzja."
© Ferrari


11.10.2026 23:46
0
Mam nadzieję że oni wszyscy wiedzą że pracuja dla tego samego zespołu.
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się