komentarze
  • 1. Cwirs
    • 2013-07-22 20:03:07
    • *.intergeo.pl

    Massa byl mistrzem swiata dla mnie 2008 i jest wybitnym kierowca. Wypadek na wegrzech jednak nie wniosl nic dobrego. Ale i tak gosc wymiata. Moc !

  • 2. Gosu
    • 2013-07-23 07:45:58
    • *.internetdsl.tpnet.pl

    1. Cwirs mistrzem świata w 2008 był Hamilton. Massa ma kompleks kierowcy nr 2. Powinien zmienić zespół i odrodzić się na nowo, w zespole gdzie nie ma wyraźnego podziału kierowców.

  • 3. jack22
    • 2013-07-23 08:37:27
    • *.icpnet.pl

    Jak meni wkurzają te gadki: musimy sie nauczyć rozumieć, lepiej rozumiemy, uczymy się ciągle bolidu itp itd, to jakaś popierdółka a nie F1

  • 4. Skoczek130
    • 2013-07-23 12:06:53
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Gosu - mylisz się - mistrzem był Felipe Massa. Dla jego fanów zawsze nim będzie. :))

  • 5. Skoczek130
    • 2013-07-23 12:07:33
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Gosu - czytaj dokładnie "dla mnie". Pzdr

  • 6. R.U
    • 2013-07-23 12:31:32
    • *.nethop.ie

    Nigdy mistrzem nie byl I nie bedzie

  • 7. pjc
    • 2013-07-23 16:23:46
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Powiem tak, najkrócej panującym w historii z pewnością tak:)

  • 8. Jaro75
    • 2013-07-23 18:32:07
    • *.kalisz.mm.pl

    Kiedy Massa był mistrzem świata ????
    Aha, czyli coś w stylu skoczka narciarskiego który po drugim skoku wychodzi na pierwsze miejsce ale po nim skoki musi oddać jeszcze 29-ciu :)))

  • 9. Skoczek130
    • 2013-07-23 18:59:54
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    GP Singapuru jest niważne, a tam Hamilton zdobył sześć punktów. W efekcie ma stratę pięciu do Massy. Dziękuje. :))

  • 10. Skoczek130
    • 2013-07-23 19:00:05
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    ***nieważne

  • 11. devious
    • 2013-07-23 19:16:50
    • *.adsl.inetia.pl

    @Skoczek130
    W takim razie dla mnie mistrzem w 2008 był Kubica :P

    A w 2010 i 2012 Alonso :)

  • 12. devious
    • 2013-07-23 19:19:20
    • *.adsl.inetia.pl

    A Prost to powinien mieć z 8 czy 9 tytułów MŚ....


    Fani Massy nazywający go mistrzem z 2008 to dla mnie ta sama sekta co od zamachu Smloeńskiego - ludzie żyjący w innej rzeczywistości, jakby w innym wymiarze :D

  • 13. devious
    • 2013-07-23 19:24:37
    • *.adsl.inetia.pl

    @9 Skoczek
    Jak unieważniamy Singapur 2008 za ustawianie wyników to musimy też unieważnić Indie i Brazylię 2012 - wszak tam Red Bull z Toro Rosso i Schumacherem też ustawiali wyniki przepuszczając bez walki pewnego jegomościa... :)

    Bądź w takim razie konsekwentnym w wypisywaniu bzdur i pisz też, że Alonso jest mistrzem anno domini 2012.

  • 14. Cwirs
    • 2013-07-23 19:42:32
    • *.intergeo.pl

    @2 naucz sie czytac. wyraznie napisalem DLA MNIE

  • 15. Skoczek130
    • 2013-07-23 22:32:29
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @devious - ale to w przypadku Singapuru doszło do sprawy sądowej - winni dostali wyroki, Piquet nie dostał bana, bo współpracował. Wyścig nie został unieważniony, bo uznano, iż nie można już ingerować w losy mistrzostwa. A śmiem twierdzić, że gdyby w FIA rządzili Brazylijczycy, a nie Brytole, to ten wyścig byłby uznany za nieważny. Zresztą gdyby afera wyszła w 2008r., na pewno wyścig zostałby unieważniony. Niestety wyszła rok później. W przypadku Brazylii nie było działań z zewnątrz - STR nie miały nie utrudniać wyprzedzania, ale to zespół RBR. Schumacher podjął sam decyzje. Nie myl więc proszę obu sytuacji. Poza tym napisałem DLA MNIE, jak Cwirs - kibicowałem Felipe i dla mnie jest mistrzem. Szczerze mówiąc nie interesował mnie los tytułu w 2012r., bowiem nie cierpię Alonso, a Vettel, wbrew pozorom, jest mi obojętny. Kibicuje RBR, a nie Niemcowi. A że każdy sukces Seby, to sukces RBR, to mnie cieszy. Red Bull Racing tworzy nową historię i to mnie najbardziej ekscytuje. Marka nie związana z motoryzacją, która przejęła będącego w kryzysie Jaguara, powoli pnie się w górę. Inwestują dużo kasy, by ściągnąć guru inżynierii McLarena. A potem wykorzystują rewolucję w przepisach, by być na szczycie. Sukcesy Niemca to druga sprawa. Felipe kibicuje szczerze. Pzdr

  • 16. Skoczek130
    • 2013-07-23 22:35:37
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    P.S. Uściślę - kierowcy STR nie zrobili nic więcej, jak po prostu nie walczyli z Vettelem. Czy to takie złe?? To zespół Matchesitza. Zrozumcie to ludzie. Nie wypłynęło to znacząco na losy wyścigu, bo i tak by ich wyprzedził. W Singapurze doszło do neutralizacji, nastąpił chaos. Celowy wypadek sprawił, że późniejsze jego losy były nie takie, jakie być powinny. Fakty są faktami.

  • 17. Cwirs
    • 2013-07-23 23:23:23
    • *.intergeo.pl

    Pomijajac juz ten Singapur, wezmy Wegry. Ja wiem, ze g... to kogo obchodzi, ze to sie auto zepsulo. Nie mniej Massa mial OGROMNEGO pecha. Bo startujac z 3 pola z 1 zakretu wyszedl pierwszy i auto sie zepsulo 3 kolka przed meta. NIKT mi nie powie, ze to nie jest pech. Massa mialby 8 pkt wiecej a Ham iles mniej, nie pamietam ktory dojechal w tym wyscigu. Dla mnie Massa w 2008 rozbil konkurencje. Dziekuje za uwage

  • 18. R.U
    • 2013-07-24 12:14:36
    • *.255.0.21

    @17 ". Dla mnie Massa w 2008 rozbil konkurencje."Nie wystarczjaco by zdobyc tytul.

  • 19. numi
    • 2013-07-24 13:39:43
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @Cwirs i @Skoczek130- zgadzam się z wami w 100%

  • 20. pjc
    • 2013-07-24 16:26:10
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    W jednym się zgodzę. To był niesamowity sezon w jego wykonaniu.
    Ale nie zdobył mistrzostwa podobnie jak Irvine w 1999r, kiedy wtedy też miał ku temu jedną jedyną okazję.

  • 21. Jaro75
    • 2013-07-24 21:56:31
    • *.kalisz.mm.pl

    20. pjc
    Może by się udało gdyby Schumacher troszkę pomógł ale nie poradziłby sobie psychicznie gdyby Irvine jako pierwszy po latach zdobył tytuł dla Ferrari.Szlak by go pewnie trafił.

  • 22. Skoczek130
    • 2013-07-25 09:46:44
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @devioua - u szanuje twoją opinię. :D

  • 23. devious
    • 2013-07-25 13:52:29
    • *.adsl.inetia.pl

    @Skoczek130
    Sam przyznajesz, że nie jesteś obiektywny w tej sprawie :)
    FIA NIGDY nie anulowała wyników wyścigu - zwłaszcza po roku! Jakby to miało wyglądać niby? Gdyby Piquet przyznał sie do tygodnia po GP Singapuru - to co innego. Nie mogli nic zrobić.

    Teorie o faworyzujących Hamiltona Brytyjczykach w FIA są lekko o kant d*py potłuc - bo w takim razie czemu np. odebrali Lewisowi wygraną w Spa 2008 i podarowali Massie? Nie widzisz tu braku logiki? FIA stara się pozostać obiektywna - czasami kogoś faworyzuje ale z reguły to po prostu są sprawy nie do rozstrzygnięcia a jakiś wybór trzeba podjąć. Aferę Singapursą po ponad roku czasu ciężo było jakoś sprawiedliwie osądzić. Główni sprawcy dostali dość surowe kary - poza Świadkiem X (nie wiadomo kto nim był).

    I mylisz się co do wyroków sądowych w tej sprawie - FIA nałożyła kary na Briatore i Symondsa zaś francuski sąd te kary zniósł. Więc sąd miał inne zdanie niż FIA. No ale FIA nie podlega jurysdykcji sądów - mogą sobie nakładać kary wewnątrz organizacji jak uważają.

    A Sąd FIA to co innego niż niezawisłe sądy danego kraju, które są ciut bardziej obiektywne i raczej nie sterowane przez Mosleya, Todta czy Ecclestone'a.


    @Cwirs

    Mówisz o pechu Massy na Węgrzech a chcesz żebym Ci wymienił wyścigi, gdzie w 2008 Massa dostawał wygraną w prezencie?? Pierwsze z brzegu - Spa 2008 gdzie jechał kiepsko (jak zwykle na trudnych torach w deszczu) ale Kimi walczył z Hamiltonem o wygraną i rozbił się, a Lewis dostał karę - i Massa wygrał.

    Kolejny przykład - Francja. Kimi jedzie po wygraną, ma awarię wydechu - i Massa wygrywa.

  • 24. Nietoperz3
    • 2013-07-25 14:55:33
    • Blokada
    • *.50.130.134

    Massa mistrz nie Hamilton. Hamilton miał dużo szczęścia.

  • 25. devious
    • 2013-07-25 17:35:00
    • *.adsl.inetia.pl

    @17 Cwirs, @24 Nietoperz3 i inni

    "Dla mnie Massa w 2008 rozbil konkurencje." "Massa mistrz".

    Klasyfikacja po 9 wyścigach 2008:
    1 Lewis Hamilton 48
    2 Felipe Massa 48
    3 Kimi Räikkönen 48
    4 Robert Kubica 46

    Kubica w niezbyt szybkim BMW 2pkt za Massą. Faktycznie Massa niszczył rywali w 2008!!! :)


    Ludzie, wiem że już dokładnie nie pamiętacie jak było i pewnie jesteście dodatkowo zaślepieni miłością do Felipe - OK rozumiem - ale przypomnę może przebieg poszczególnych wyścigów:

    1) Australia 2008 - Massa kwalifikuje się dopiero na 4 miejscu - za Kubicą i Kovalainenem, Na pierwszym zakręcie piruet po dziecinnym błędzie i ostatnia pozycja, potem DNF po awarii silnika ale już nie liczył się w wyścigu i tak.

    2) Malezja - PP Felipe ale w wyścigu szybko spadł za Kimiego, a potem wypadł z toru. Bardzo kiepski początek sezonu.

    3) Bahrajn - znowu porażka z Kubicą w kwalifikacjach ale dobre P2. Potem udany start i wygrana. Pomimo tego, że Ferrari było tutaj zdecydowanie najszybsze i osiągnęło dublet to trzeci Kubica przyjeżdża tylko 4,9s za Massą. Jak dla mnie - trudno to nazwać dominacją Felipe.

    4) Hiszpania - Ferrari znowu najszybsze, ale Felipe dopiero 3 w qual, za Kimim i Alonso (w złomie Renault - no ale miał mało paliwa) i tylko 0,007s przed Kubicą. W wyścigu znowu jedzie swoje i przyjeżdża drugi za Kimim. Kolejny dublet Ferrari. Nikt nie ma wątpliwości że to dominujący bolid w tym sezonie.

    5) Turcja - chyba ulubiony tor Felipe. Pewnie zdobyte PP i walka strategiczna z Lewisem (jechał na jeden stop więcej). Wygrana Felipe ale tylko 3s przed Lewisem, 4s przed Kimim. Trudno mówić o dominacji. I znowu 2 Ferrari na podium.

    6) Monako - kolejne dobre kwalifikacje Felipe na torze, którego nie lubi (a to świadczy o nim dobrze). PP tuż przed Kimim - znowu Ferrari dominuje no ale PP w Monako to jest "coś" :) Wyścig to jednak inna bajka - pada deszcz i Felipe co niestety nagminne w jego przypadku popełnia błędy - jedzie nerwowo, wypada z toru ale szczęśliwie wraca. Na mecie jest trzeci. Tylko 4s za zwycięzcą ale przegrana z Hamiltonem (który odrabiał duże straty po przebiciu opony) i Kubicą to nie jest jednak powód do chwały. W Monako jak na dłoni było widać różnice klas pomiędzy Massą a Kubicą i Hamiltonem. W deszczu najszybszy bolid w stawce tak się nie liczy i tutaj Massa stracił swój największy atut.

    7) Kanada. Kiepskie 6 pole startowe (choć chyba miał więcej paliwa, już nie pamiętam) i nieudany wyścig. Felipe dostaje w prezencie DNF Kimiego i Lewisa (którzy walczyli o wygraną) ale ma też pecha w boksach. Ostatecznie przebija się do przodu ale jest dopiero 5 na mecie. Trochę pecha, trochę szczęścia. Ogólnie bez szału.

    8) Francja 2008. Kimi (PP przed Massą) jedzie po wygraną ale kolejny raz ma pecha - awaria wydechu. Massa dostaje wygraną w prezencie. Kolejny tor zdominowany przez Ferrari. W najszybszej maszynie łatwo się wygrywa. Zwłaszcza jak najgroźniejszy rywal ma awarię a drugi - Lewis - dostaje 2 kary (przesunięcia na starcie i przejazdu przez boksy za ścięcie szykany).

    9) Wielka Brytania. Dopiero 9 w kwalu a w wyścigu pada deszcz. Zgodnie z przewidywaniami w takich ciężkich warunkach Massa spinuje wiele razy i odpada. Tragiczny występ.

    10) Niemcy. Startuje z 2 pola, dojeżdża trzeci - niespodziewanie Piquet Jr. fartownie dojeżdża drugi. Massa nie potrafi go wyprzedzić. Ogólnie więc występ poprawny ale bez szału.

    11) Węgry. 3 pole za McLarenami ale potem atomowy start i jazda po wygraną. 3 kółka przed metą awaria silnika. Pech kierowcy ale to błąd zespołu, a nie jakaś sytuacja losowa.

    12) Valencia. Świetny weekend Felipe. PP i pewna wygrana. Brawo.

    13) Belgia. 2 pole za Lewisem ale w wyścigu pada więc standardowo Felipe jedzie przeciętnie. Kimi i Lewis dominują ale to Massa szczęśliwie wygrywa dzięki wypadkowi Kimiego i karze dla Hamiltona. Wygrana w prezencie - bardzo niezasłużona z przebiegu wyścigu - prowadził tam tylko przez 4 kółka (Kimi przez 37 z 44!) a na mecie był drugi aż 15s za Hamiltonem.

    14) Włochy - kiepski występ no ale padało więc chyba nikt się nie dziwi :) 6 pole w chaotycznych kwalifikacjach i 6 miejsce w wyścigu. 28s straty do Vettela to lekki wstyd. Hamilton ruszający z 15 pola jest sekundę za Massą, Kubica z 11 pola przebija się na podium, Kimi z 14 pola jest 9ty. Pozostawię to bez komentarza :)

    15) Singapur - wiadomo. Gruby błąd Ferrari w pitlane. Wszyscy mieli te same warunki, więc płacz, że wyścig trzeba anulować po roku to dziecinna wymówka. Błąd to błąd. Czy kierowcy czy zespołu.

    16) Japonia - nędza. Dopiero 5 pole startowe, potem kolizja z Lewisem, i w wyniku tego kara przejazdu przez boksy. 7 na mecie.

    17) Chiny - 3 pole startowe i przeciętna jazda w wyścigu by dzięki TO zająć 2 miejsce. Kimi był znacznie szybszy i pod koniec wyścigu musiał prawie się zatrzymać by przepuścić Massę - ciekawe, że fani Massy tak wypominają Niemcy 2010 a nie pamiętają jak ich pupil był wypychany do góry przez TO (z którymi ja się akurat zgadzam w takich momentach sezonu ale to nie ja płaczę o Team Orders).

    18) Brazylia - dominacja na domowym torze. Pewne PP i świetna jazda nawet po mokrym torze. Pewna wygrana ale ostatecznie Lewis doczołgał się na 5tym miejscu i zdobył tytuł.


    Podsumowując:
    Zachwycająca bądź bardzo jazda - Bahrajn (1st), Turcja (1st), Valencia (1st), Brazylia (1st), Węgry (awaria), Singapur (pech/błąd zespołu).
    Dobra jazda - Hiszpania (2nd), Francja (1st - szczęśliwie), Kanada (ładnie odrabiał straty), Niemcy (3rd), Belgia (1st - szczęśliwie).
    Przeciętna lub słaba jazda- Włochy (6th), Monako (3rd), Japonia (7th - grube błędy), Chiny (2nd dzięki TO).
    Kompromitacje - Australia (spin), Malezja (spin), Wlk. Brytania (multi-spin).

    18 startów, 3 bardzo złe, 4 słabe, kilka wyścigów przyzwoitych ale nie robiących wrażenia. 6 startów gdzie błyszczał.

    Przepraszam jeżeli to jest "dominacja" albo choćby "fantastyczny sezon" to chyba tylko "w skali Massy". Używając tej skali można napisać, że Webber dominował i zachwycał w 2010 (miał podobną liczbę udanych wyścigów co Felipe i podobnie mocny bolid tylko ciut mocniejszych rywali), Coulthard przez cała karierę a taki Mansell chyba powinien mieć z pierdylion tytułów mistrzowskich :)

    Pozdrawiam!

  • 26. devious
    • 2013-07-25 17:46:36
    • *.adsl.inetia.pl

    Aha Massa miał 18 szans w 2008 roku - i najszybszą maszynę w stawce. Ferrari dominowało na większości torów, na kilku było na tyle dobre, by klasowy kierowca walczył o wygraną. Na żadnym torze Ferrari nie odstawało od rywali.

    Felipe wygrął 6 razy w 18 startach. 2 razy szczęśliwie, 1 stracił pewną wygraną przez awarię, raz też stracił prowadzenie przez błąd w boksach (to był początek wyścigu więc nie wiadomo czy by wygrał).

    Ja tu naprawdę nie widzę dominacji. Dominujący kierowca wygrałby 10 razy a nie 2 razy szczęśliwie, 1 z niewielką przewagą nad Kub, 1 raz po ostrej walce z Lewisem i 2 razy dominująco.


    Jak się uważnie prześledzi występy Massy w 2008 to śmiesznymi wydają się opinie kibiców, że on w tamtym sezonie zachwycał i dominował.

    Zaskoczył wszystkich? Tak. Pokonał Kimiego? Tak. Świetnie jeździł w qual? Tak. Miał kilka imponujących występów? Tak. Miał trochę szczęścia? Tak.

    Zasłużył na tytuł? Zdecydowanie nie. Tak samo zresztą jak Hamilton i Raikkonen. Każdy z nich zaliczył kiepski sezon w 2008.

  • 27. Skoczek130
    • 2013-07-25 21:57:29
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    @devious - z tymi Brytyjczykami i Brazylijczykami chciałem pokazać, że różnie mogłoby to wyglądać. Nie zaprzeczysz, że inaczej mogłoby to być odebrane. Trochę nietaktowane jest to porównywać z Belgią - tam Hamilton dostał karę czasowąza ścięcie szykany, zresztą słusznie, gdyż miało to późniejszy wpływ na przebieg kolejnego okrążenia. Przesunęła go na trzecie miejsce. Przewinienie wykonane z premedytacją.

    W przypadku Singapuru wynik był ustawiony i dotyczył całej rywalizacji, nie tylko walki o zwycięstwo - o tym traktował wyrok. A w tym przypadku wyścig był rozwiązany w niesportowy sposób - ewentualnie można było cofnąć wyścig do okrążenia przed całym zajściem. Jego dalsza część była nieważna. Ale napisałem już - wszystko wyszło po roku, więc nie wpływano już na wyniki, aby nie robić burzy. W 2008r. mogłoby to wyglądać jednak zupełnie inaczej. Wyroki zostały wydane - oczywiście później niby je zniesiono, ale doszło do tego raczej w wyniku pozycji obu winnych, a nie zmiany poglądów. Ja w tej kwestii zdania nie zmienię - straciłem cały szacunek do Briatore i całej ekipy Renault. Hamilton zasłużył na tytuł, ale za całokształt - tamten sezon akurat był w jego wykonaniu najsłabszy. Jako wielki fan Felipe, uznaje jednak swoją rację i DLA MNIE jest mistrzem. Pzdr :)

  • 28. Skoczek130
    • 2013-07-25 22:06:39
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    Ja nie twierdzę akurat, że dominował - prezentował jednak bardzo wysoki poziom. Wykorzystywał swoją maszynę na większości torów. Nie miał szczęścia - awaria silnika w Australii, hamulców w Malezji, problemy z hamulcami w Niemczech, awaria jednostki (korbowodu) na Węgrzech, rozstrojony bolid w UK (po wypadku, być może jego błąd, nie pamiętam, ale to źle wpłynęło na cały weekend). Głupio zachował się w Japonii, wprawiając w poślizg Hamiltona, ale potem to samo zrobił z nim nieszczęsny Bourdais. To był na prawdę udany sezon. W Kanadzie utknął za wolniejszymi. Nie był najlepszy - takowym był IMHO Kubica, który miał słabszą maszynę, a mimo to liczył się w walce do Chin. Ale punktowo nie ma nawet nie zbliżał się do mistrzostwa, przez swój partacki zespół. Ale na pewno zrobił lepsze wrażenie od Kimiego i Lewisa, którzy mieli świetne weekendy, ale także błędów co niemiara. Hamilton tak jakby płacił pokutę, co pokazał choćby zeszły sezon. Kto wie, czy w ogóle już tytułu nie zdobędzie. Robert niestety przejechał się na swoim hobby'm i to bardzo brutalnie. Z kolei Kimi zaczął karierę od nowa - bo za takową uznaje starty w Lotusie po przerwie.

  • 29. Skoczek130
    • 2013-07-25 22:15:30
    • *.neoplus.adsl.tpnet.pl

    W Australii fakt pojechał kiepsko. Ale w Monako jechał bardzo dobrze. Raz wyjechał poza tor, ale w bezpiecznym miejscu. Wtedy wyprzedził go Robert. Potem jednak jechał dobrze. Późniejszy SC uratował wyścig Hamiltonowi, bowiem gdyby nie on, Brytyjczyk nie miałby szans na wygraną, po własnym błędzie. Na pewno nie jest kierowcą klasy najwyższej, ale to solidna marka. Wypadek na Węgrzech trochę go podniszczył. Dla mnie zawsze będzie ważną postacią, którą będę pamiętał. I nie obraź się, ale zawsze będzie DLA MNIE Mistrzem Świata sezonu 2008. Pozdrawiam Serdecznie Ciebie i Innych. :))

  • 30. devious
    • 2013-07-26 02:24:44
    • *.adsl.inetia.pl

    Skoczek - ale przecież wałek Renault miał wpływ tylko i wyłącznie na Alonso - on na tym zyskał, reszta straciła po 1 pozycji (teoretycznie). Plus kilku innych też zyskało mniej lub wiecej bo akurat SC im pomógł (jak zwykle jednym mniej, innym bardziej).

    CAŁA CZOŁÓWKA JEDNAK MIAŁA TE SAME WARUNKI. Massie wąż utknął ale przecież gdyby zatrzymał się 5 kółek później to też by mu pewnie utknął. CO MIAŁ WĄŻ DO ALONSO I RENAULT?

    Jak mówiłem - to jest jakieś idiotyczne szukanie wymówek. Ty po Singapurze 2008 straciłeś resztę szacunku do Renault a ja po płaczu Massy, że Briatore i FIA ukradli mu tytuł - straciłem resztę szacunku dla Felipe. To nie Briatore popsuł mu wąż. Jakby wąż był sprawny to Felipe by przyjechał na P2 i zdobył tytuł. Albo i objechał Alonso - ostatecznie aż tak wiele on nie zyskał po tym SC. Odrobił straty z awarii w qual ale wyścig pojechał perfekcyjnie. Od od 14 kółka był jednym z najszybszych na torze - tak jak i w qual i w treningach. Przypomnę - oni tam jechali 60 kółek a SC był po 14. Nawet tracąc 2-3 pozycje w wyniku wyjazdu SC można to potem odrobić.

    I to nie Renault zniszczyło wyścig Massie. To Ferrari i ich wąż. Szukanie winnych gdzie indziej to szukanie wymówek i tłumaczenie własnej słabości.

    W normalnych warunkach jeżeli Massa stracił 1 pozycję przez wałek Renault to tak samo stracił Hamilton. Co w tym niesprawiedliwego w kontekście walki o MŚ?

    Przecież Massa mógł dojechać w Singapurze 2, 3 , 5, nawet 8 - i by miał mistrza w Brazylii. Nikt mu nie bronił, prawda?

    Ja naprawdę nie widzę związku między SC a popsutym wężem Massy. Innym węże podczas SC działały poprawnie. Ergo - pokonali Massę. W uczciwej walce o P2.

    P1 było zajęte nieuczciwie, o resztę miejsc z tego co mi wiadomo wszyscy ścigali sie na tych samych warunkach. Lewis zdołał punktować. Massa nie. Alonso ani Piquet nie staranowali Massy. WIĘC JESZCZE RAZ PYTAM - czemu niby miało to mieć bezpośredni wpływ na losy mistrzostwa?

    Bo pasuje do teorii akurat?? He he - to oczywiste! Gdyby w Singapurze punktował Massa a Lewis nie - to byście sie nawet słowem od 4 lat nie zająknęli. Taka prawda. Hipokryzją wieje mi tu na kilometr :)

  • 31. R.U
    • 2013-07-26 09:29:38
    • *.255.0.21

    @ devious-popieram,brawo i szacun.Ale nie sadze,zebys kogos z fanatyków przekonal.Nawet jesli sie cofniesz w czasie i powstrzymasz Piqueta to znajda innego winnego.


Skomentuj artykuł

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

Zarejestruj się już teraz

Ogólnopolski serwis poświęcony Formule 1 - Dziel Pasję
© 2004 - 2019 GPmedia | Polityka prywatności
Kopiowanie treści bez zgody autorów zabronione.

Created by nGroup logo with ICP logo