WIADOMOŚCI

Hamilton w końcu osobiście wyjaśnił decyzje strategiczne z Singapuru
Hamilton w końcu osobiście wyjaśnił decyzje strategiczne z Singapuru © Ferrari

Lewis Hamilton po dotarciu do Austin rzucił więcej światła na okoliczności swoich strategicznych wyborów podczas GP Singapuru. Brytyjczyk zignorował tam polecenia zespołu, aby zjechać po komplet nowych opon podczas wirtualnej neutralizacji, co sprawiło, że przestał liczyć się w walce o podium i zakończył rywalizację na szóstym miejscu.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

7-krotny mistrz świata nie zdecydował się też na udział w tradycyjnych wywiadach po wyścigu, powołując się na złe samopoczucie. W komunikacie prasowym Ferrari przyznał jednak, że samodzielnie podejmował decyzję o zignorowaniu poleceń zespołu i przyjął odpowiedzialność na swoje barki.

Zaraz po wyścigu w padoku nie było do końca wiadomo co wydarzyło się w obozie Ferrari, gdyż w trakcie transmisji pojawiły się problemy z przekazem z bolidu Brytyjczyka i jego komentarze radiowe w trakcie rywalizacji nie były publikowane.

Fred Vasseur w rozmowie z dziennikarzami przyznał jednak, że Hamilton był wzywany do boksu w tym samym czasie co Charles Leclerc.

W Stanach Zjednoczonych Hamilton po raz pierwszy miał okazję osobiście stanąć przed przedstawicielami mediów i potwierdzić swoje decyzje sprzed dwóch tygodni.

"Zbliżałem się do wjazdu do alei serwisowej i nie wiedziałem, że Charles również zjeżdża, ponieważ, jak sądzę, dopiero co się zatrzymał" wyjaśniał Hamilton. "Podjąłem decyzję w ułamku sekundy i postanowiłem pozostać na torze. Gdy tylko minąłem wjazd do alei serwisowej, zdałem sobie sprawę, że prawdopodobnie był to zły wybór. Przyznałem się jednak do błędu, wziąłem za niego odpowiedzialność i trzeba iść dalej."

Kwestia zjazdu do boksu nie była jedyną błędną decyzją 7-krotnngo mistrza świata na torze Marina Bay. Wcześniej zdecydował się też na rozpoczęcie rywalizacji na oponie pośredniej, co po fakcie okazało się błędem.

Hamilton przyznał, że zdecydował się na alternatywną strategie zdając sobie sprawę, że Max Verstappen i Red Bull dysponowali szybszym bolidem w Singapurze i w ten sposób upatrywał szansy na odebranie im pewnego zwycięstwa.

"Zawsze szukam sposobów na zwycięstwo" tłumaczył Hamilton. "Zawsze zastanawiam się, czy nie warto spróbować czegoś innego. Chciałem obrać inną strategię, zamiast stosować dokładnie takie samo podejście jak Charles i po prostu jechać jeden za drugim."
"Ostatecznie zakładaliśmy, że Max może być szybszy, a nasza strategia wskazywała, że skończymy na drugim i trzecim miejscu. To jednak dla mnie za mało. Chciałem mieć różne możliwości i sprawdzić, co da się osiągnąć."
"Gdyby opony pośrednie wytrzymały dłużej, być może moglibyśmy przejechać większą część wyścigu na tym komplecie. Tak się jednak nie stało, a podczas pierwszego przejazdu, kiedy już ruszyłem do walki, nie czułem się na nich zbyt dobrze."
"Później, oczywiście, wyjechałem za Charlesem i ostatecznie straciłem sporo czasu, kiedy on jechał na wolniejszych oponach, na których sam również początkowo jechałem. Na miękkiej mieszance miałem dobre tempo. Sytuacja przypominała nieco tę z Zandvoort."

Gwiazdor Ferrari zapewnił jednak, ze temat został dogłębnie przeanalizowany wewnątrz zespołu, a on sam dołoży wszelkich starań, aby w przyszłości uniknąć podobnych błędów. Dodał jednak, że właśnie takie nietypowe zagrania doprowadziły go do sukcesów jakie osiągnął w swojej karierze.

"Prowadziliśmy już za zamkniętymi drzwiami dobre rozmowy o tym, jak możemy wspólnie osiągać lepsze wyniki i skuteczniej współpracować" mówił. "Nie sądzę jednak, by cokolwiek zmieniło się w kwestii tego, jak dobrze współpracujemy na co dzień, za kulisami."
"Naprawdę uważam, że moim zadaniem nie jest bezrefleksyjne podążanie za innymi, lecz nieustanne stawianie wyzwań zarówno zespołowi, jak i samemu sobie, a także ciągłe kwestionowanie utartych schematów. To właśnie dzięki takiemu podejściu zaszedłem tak daleko i nie zamierzam z tego rezygnować."
"Czasami to się nie sprawdza i tym razem właśnie tak było. Trzeba jednak wyciągnąć wnioski i walczyć dalej. Jako zespół razem wygrywamy i razem przegrywamy, dlatego wspólnie ponosimy zarówno ciężar porażek, jak i ich konsekwencje."
"Zdecydowanie boli mnie, gdy tracę punkty dla zespołu. Nie zdarza mi się to często, ale podwoję wysiłki, by mieć pewność, że to się więcej nie powtórzy."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.