Zastępca dyrektora technicznego Mercedesa, Simone Resta, ujawnił pewną ciekawostkę związaną z koncepcją tylnego skrzydła a la Macarena. Okazało się, że niemiecki team też miał przygotowane takie rozwiązanie, ale postanowił z niego zrezygnować.
Obrotowe tylne skrzydła stały się jednym ze znaków rozpoznawczych nowej ery regulacyjnej. Już w pierwszej fazie sezonu zaczęli z niego korzystać Ferrari i Red Bullu, a później dołączył do nich McLaren. Oznaczało to, że jednym zespołem z czołówki, który nie postawił na takie rozwiązanie, okazał się Mercedes i z nieoficjalnych informacji wynikało, że nie wydarzy się to już w kampanii 2026.
Na falach podcastu Nu Silver Arrows Radio Show potwierdził to Simone Resta, zdradzając przy okazji pewną ciekawostkę. Okazało się, że jego team już ponad roku rozważał taką koncepcję, ale po zbilansowaniu zysków i strat uznał, że nie warto ją zastosować w bolidzie W17:
"Powiem coś, o czym prawdopodobnie jeszcze nie mówiliśmy. Mieliśmy tego rodzaju skrzydło na desce kreślarskiej już ponad roku temu. Szczegółowo analizowaliśmy tę koncepcję. Chociaż faktycznie pozwalała zmniejszyć opór powietrza, wiązała się też z utratą docisku w każdej sesji z używaniem trybu Straight Mode", powiedział zastępca dyrektora technicznego Mercedesa.
"Dokładnie przeanalizowaliśmy to rozwiązanie, ale nie było to coś, co zapewniało optymalny kompromis. Nie warto było zatem inwestować w dalszy rozwój czy produkcję właściwych komponentów. Nie oznacza to jednak, że raz wyciągnięte wnioski pozostaną na zawsze aktualne."
"Możemy jeszcze raz to przejrzeć i zmienić nasze stanowisko. Oczywiście podchodzimy do tego z pokorą, sprawdzamy każde możliwe rozwiązanie i zobaczymy, czy znajdziemy coś interesującego i co będziemy mogli wprowadzić. Ten proces ciągle jest w toku."
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się