Wątek braku przyznanych kar dla zawodnika z Bolonii wzbudziło trochę wątpliwości po zakończeniu GP Singapuru. Pojawiło się jednak wiarygodne wytłumaczenie takiego stanu rzeczy.
Kimi Antonelli wielokrotnie w tym roku miewał problemy z mieszczeniem się w granicach toru, a najgłośniejszy tego przypadek miał miejsce w GP Barcelony-Katalonii, gdy otrzymał karę dopiero po interwencji McLarena. W Singapurze wystąpiła kolejna odsłona tych trudności, ponieważ dyrekcja wyścigu odnotowała cztery za szerokie jego wyjazdy.
Dwa z nich odnosiły się do zakrętu nr 2, jedno do ostatniego łuku nr 19 i ostatnie do "siódemki". Przypomnijmy, że przy czwartym takim wykroczeniu powinna zostać przyznana sankcja, ale z niewyjaśnionych powodów ostatnim działaniem ze strony oficjeli było przyznanie ostrzeżenia.
Dlaczego zatem tak się stało? Komentator Viaplay, Nelson Valkenburg, na falach podcastu The Race F1 wyjawił, że Mercedes skutecznie zakwestionował wykroczenie z zakrętu nr 7. W tym miejscu Antonelli miał bowiem trudności z hamowaniem po tym, jak zmienił opony w trakcie wirtualnego samochodu bezpieczeństwa:
"Rozmawiałem z FIA odnośnie tego, że dostał ostrzeżenie i potem zaliczył kolejne przewinienie. Powinien dostać za to 5 sekund kary. Po analizie uznano jednak, że nie doszło do jednego naruszenia. Mercedes poprosił o analizę tej sytuacji. Być może odpowiadały za to problemy z hamowaniem, jakie miał po pit stopie", powiedział dziennikarz.
Po zakończeniu zmagań sam zainteresowany podzielił się swoją optyką na zdarzenie z zakrętu nr 7:
"Gdy próbowałem zahamować w trakcie restartu po wirtualnej neutralizacji, nic się nie stało. Miałem bardzo słabą moc hamowania i prawie uderzyłem w ścianę. Warunki były bardzo zdradliwe, a pedał hamulca był bardzo długi. Można było jednak tego oczekiwać, zważywszy na to, że przejechałem 3/4 wyścigu za innym bolidem w tzw. brudnym powietrzu i było bardzo gorąco", przyznał Antonelli.
"Do tego pojawił się problem z czujnikiem hamulców, więc nawet nie mieliśmy odpowiednich danych. Nie wiedzieliśmy, jaką mają w zasadzie temperaturę i wszystko sprowadzało się do wyczucia. Były na pewno gorące, bo nawet czułem ich zapach. Nie było to zbyt przyjemne."
Toto Wolff nie omieszkał w żartobliwy sposób skomentować problemów Antonellego:
"Zachował spokój w porównaniu do innych z tymi limitami toru. Mam na to rozwiązanie. Zamierzam podłożyć mu poduszkę z hotelu pod tyłek, żeby dobrze widział trasę, bo chyba teraz jej nie widzi. W połowie wyścigu miał już 3 przewinienia, ale to też pokazuje, jak mocno przesuwa granice przy jednoczesnym naciskaniu do samych limitów", oznajmił Austriak.
© Mercedes


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się