Domenicali: biorę na siebie odpowiedzialność
Stefano Domenicali wziął na siebie odpowiedzialność za obecną sytuację zespołu Ferrari. Ekipa z Maranello poinformowała dzisiaj, że Włoch zrezygnował ze stanowiska szefa zespołu.Stefano Domenicali rozpoczynał swoją karierę z Ferrari w 1991 roku. Odchodząc ze stanowiska liczy, że pomoże to ekipie odzyskać formę.
„W życiu zawodowym każdego z nas są wyjątkowe chwile, gdy trzeba odwagi, aby podejmować trudne i bolesne decyzje” mówił Stefano Domenicali. „To czas na znaczące zmiany. Jako szef, biorę odpowiedzialność za naszą obecną sytuację. Decyzja ta została podjęta w celu wykonania czegoś, co otrząśnie wszystko dla dobra tej grupy.”
„Liczę, że Ferrari wkrótce wróci na zasłużoną pozycję. Żałuję jedynie tego, że nie byliśmy w stanie zebrać żniw, nad którymi tak ciężko pracowaliśmy w ostatnich latach.”
Luca di Montezemolo podziękował swojemu współpracownikowi za stawianie interesu zespołu ponad swoim własnym.
„Podziękowałem Stefano, nie tylko za jego ciągłe oddanie i wysiłek, ale także za olbrzymie poczucie odpowiedzialności jakie okazał, nawet dzisiaj, przekładając interes Ferrari ponad wszystko inne” mówił Montezemolo. „Mam szacunek do Domenicaliego. Widziałem jak rozwija się zawodowo przez ostatnie 23 lata wspólnej pracy. Życzę mu sukcesów w przyszłości.”
„Życzę także wszystkiego najlepszego Marco Mattiacci, którego postrzegam jako dobrego menadżera, który dobrze zna firmę. Przyjął to wyzwanie z entuzjazmem.”
komentarze
1. Yachu
''ktory dobrze zna firme'' ale czy zna sie na sporcie i na kierowaniu zespolem F1?!?! Y
2. frantic1984
Jeśli Mattiacci udźwignie ciężar to będę na prawdę zdumiony.
Wielce prawdopodobne zaczyna być również to, że Ferrari ten sezon spisało już na straty. Że dadzą sobie czas na wprowadzenie nowego szefa zespołu (Mattiacci tylko tymaczosowo), który przygotuje zespół do walki na sezon 2015.
3. oplex
Luca dzwoń do Rossa może się już nawędkował i wróci do czerwonych wyprowadzić firmę na prostą
4. Skoczek130
Tak jak każdy trener bierze na siebie winę... ;) Ładne słowa i pasujące do okoliczności. ;) Cóż, nie uważam, by zmieniło to sytuację... nie ujrzymy Ferrari wygrywającego. Na pewno nie w tym sezonie. ;) Ale mam nadzieje, że się odrodzą się w najbliższych 3 latach. Wreszcie ogarnęli tunel aero. Teraz trza zrobić porządek ze spasłym silnikiem... ;]
5. Skoczek130
Prawdziwą władzę z Ferrari ma di Montezemolo... "szara eminencja" zawsze pełni taką rolę... ;) Tak jak Dennis w McL. Ciekaw jestem, czy kolejny Włoch na stanowisku to tymczasowa opcja (np. w oczekiwaniu na Brawna), czy długoterminowa opcja, czy po prostu zmiana "siekierki na kijek", dla uciszenia kibiców i mediów, obarczających winą za porażki Ferrari Domenicalliego. Markiz i tak rządzi w ekipie, więc może uznać: "Co za różnica, skoro to ja rządzę?? A lepiej mieć swojego pieska, niż obcego. Dobrze mnie zna, będzie posłuszny i za dużo szczekać nie będzie, jak poprzedni. Sam nie przejmę roli oficjalnego szefa, bo mnie zlinczują"... ;]
6. devious
@Skoczek130
Ja stawiam (nie opierając się na żadnych informacjach bo takowych nie czytałem - brak czasu i chęci na takie pierdoły - po prostu opierając się na własnym doświadczeniu i "nosie"), że w Ferrari będzie dwóch szefów - "zarządzający" (dobry, niekoniecznie doświadczony w F1 menedżer np. Mattiacci) oraz "wyścigowy" czy też "operacyjny" - czyli Ross Brawn. I podział obowiązków odpowiadający Brawnowi (bo nie ma wątpliwości, że Ferrari próbuje/będzie próbowało go ściągnąć do siebie) - on weźmie działki, jakie go interesują (nadzór nad budową bolidu i szefowanie zespołowi podczas weekendu GP) a Mattiacci zajmie się resztą (zarządzanie ludźmi, fabryką, procedurami, nadzór nad PR, papierologią, marketingiem itd.).
Taki podział wprowadzają stopniowo w innych zespołach - w Mercedesie tych szefów i dyrektorów jest kilku i żaden nie jest szefem-dyktatorem "w starym stylu" - i jakoś to działa :)
Skomentuj artykuł
Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
Zarejestruj się już teraz