WIADOMOŚCI

Ostatni weekend sprinterski w tym sezonie - zapowiedź GP Singapuru
Ostatni weekend sprinterski w tym sezonie - zapowiedź GP Singapuru © Red Bull

Formuła 1 nie zwalnia tempa i po dwóch kolejnych weekendach wyścigowych z rzędu czeka nas następna runda zmagań na torze - tym razem urozmaicona o format sprinterski na ikonicznym obiekcie ulicznym Marina Bay w Singapurze. 

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

Informacje na temat toru

Marina Bay Street Circuit w Singapurze to pierwszy tor w historii, na którym Formuła 1 rozegrała wyścig nocą przy sztucznym oświetleniu. To typowo uliczny obiekt, w którym ciasne i techniczne fragmenty łączą się z długimi prostymi i potężnymi strefami dohamowania.

Okrążenie toru rozpoczyna krótka prosta start-meta, prowadząca do charakterystycznej sekcji zakrętów 1 - 3. "Jedynka" to dynamiczny zakręt w lewo, za którym następuje szybka zmiana kierunku, a następnie dohamowanie do nawrotu - bardzo łatwo tu o szeroki wyjazd i w konsekwencji ścięcie "dwójki".

Po pokonaniu szybkiego łuku w zakręcie numer 4, zawodnicy dojeżdżają do "piątki". To zdradliwe miejsce, w którym kluczowe jest odpowiednie wyjście na długą prostą, a zaraz przy wyjściu z zakrętu znajduje się betonowa ściana, która nie wybacza nawet najmniejszego uślizgu.

Prosta za zakrętem numer 5, a następnie dohamowanie do "siódemki" w przeszłości bywały jednymi z lepszych miejsc do przypuszczania manewrów wyprzedzania - szczególnie, że rozpoczynający się w tym miejscu środkowy sektor to typowo kręta sekcja, w której liczą się dobra zwrotność i przyczepność mechaniczna auta.

Szczególnie charakterystyczna jest sekcja zakrętów 10 - 13. Począwszy od "Singapore Sling" - zakrętu w lewo, będącego pochodną osobliwej szykany, jaka znajdowała się w tym miejscu w pierwszych edycjach Grand Prix - kierowcy zmierzają przez szykanę 11, 12, aby udać się na słynny most Andersona, prowadzący do nawrotu numer 13.

Zawodnicy wypadają następnie na prostą, kończąc tym samym środkowy sektor dohamowaniem do "czternastki" - to kolejne dobre miejsce do przypuszczania manewrów wyprzedzania, choć w ostatnich latach, po przebudowie trzeciego sektora, kierowcy zdecydowanie częściej wstrzymują się z atakiem do zakrętu numer 14, aby wyjechać na kolejną prostą i przypuścić atak w mocnej strefie dohamowania do szykany 16, 17. 

Okrążenie obiektu w Singapurze kończy się szybkim zakrętem o dwóch wierzchołkach w lewo - to wymagający fragment toru, bowiem nawet najmniejsza utrata przyczepności w tym miejscu niemal zawsze kończy się potężnym uderzeniem w ścianę. Pełna nitka toru znajduje się tutaj.

Historia GP Singapuru w Formule 1

Singapur zadebiutował w kalendarzu Formuły 1 w sezonie 2008, a rzeczą, która uczyniła ten weekend wyjątkowym był plan rozegrania wyścigu w nocy przy sztucznym oświetleniu - w tamtym czasie było to pierwsze i jedyne nocne Grand Prix w historii.

Jak to zwykle bywa w przypadku debiutu nowego obiektu ulicznego, nie obyło się bez problemów - kierowcy od razu zaczęli narzekać na wyboje oraz na wysokie tarki. Pojawiły się nawet głosy sugerujące, że agresywny najazd na tak wysokie krawężniki mógłby uszkodzić zawieszenie pojazdu.

Szczególnie problematycznym fragmentem toru była wspomniana już wcześniej szykana "Singapore Sling" - sekcja trzech ciasnych zakrętów umieszczonych jeden przy drugim w towarzystwie wyjątkowo wysokich tarek.

Pokonywanie tej szykany było ogromnym wyzwaniem i wiązało się ze sporym ryzykiem - od 2013 roku fragment ten zastąpiono prostym, dużo bardziej konwencjonalnym łukiem w lewo.

Sam obiekt wokół Marina Bay robił jednak spore wrażenie, a rywalizacja na tym torze zapowiadała się naprawdę interesująco. Nikt nie mógł jednak spodziewać się skandalu, jaki miał miejsce właśnie podczas inauguralnej rundy w Singapurze.

Afera "Crashgate" to jedna z najbardziej znanych historii, związanych z motorsportem, w XXI wieku. Startujący z odległej pozycji Alonso zwyciężył ten wyścig na skutek odpowiednio dobranej strategii w obliczu szczęśliwego dla niego wyjazdu samochodu bezpieczeństwa - jak się później okazało, Hiszpan zawdzięczał ten triumf nie szczęściu, lecz dokładnie obmyślonej i okrutnej strategii, według której Nelson Piquet Jr miał umyślnie rozbić swój samochód tak, aby pomóc swojemu koledze z zespołu.

Wyniki tamtej rundy do dziś zostają poddawane w wątpliwość - szczególnie wokalny w tej kwestii pozostaje Felipe Massa, zdaniem którego rezultat wyścigu w Singapurze z 2008 roku nie powinien zaliczać się do ogólnego rozrachunku w mistrzostwach. Gdyby tak się stało, Brazylijczyk zostałby mistrzem świata tamtego sezonu.

Szczęśliwie dla Alonso, to nie był jego jedyny triumf na ulicach Singapuru - Hiszpan może pochwalić się dużo bardziej imponującym zwycięstwem z sezonu 2010, kiedy zdołał odeprzeć ataki szarżującego za nim Sebastiana Vettela. 

Pojedynek ten był wyjątkowy pod wieloma względami, lecz najważniejszym wątkiem była oczywiście tocząca się wówczas walka o tytuł mistrzowski między aż pięcioma kierowcami. Alonso pokonał Vettela w Singapurze o zaledwie 0,293 s - to do dziś najmniejsza różnica dzieląca dwóch najlepszych kierowców w wyścigu na tym torze.

W następnych latach okazało się, że pokonanie Sebastiana Vettela na ulicach Singapuru wcale nie jest prostym zadaniem - Niemiec zdominował zawody na torze Marina Bay w latach 2011, 2012 i 2013, zdobywając 3 kolejne zwycięstwa w barwach Red Bulla. 

Po przenosinach do Ferrari, Vettel nie zwalniał tempa i sięgnął po wygraną w Singapurze w swoim debiutanckim sezonie startów dla Scuderii. Seb odniósł tu także swoje ostatnie zwycięstwo w Formule 1 w sezonie 2019, kiedy zyskał pozycję nad Charlesem Leclerkiem na skutek nadcięcia strategii i nie oddał prowadzenia aż do samej mety.

Niestety, mimo znakomitych występów na przestrzeni lat, szczególnie pamiętnym momentem w karierze Vettela jest runda z sezonu 2017, do której Niemiec startował z pole position. Były to pierwsze w historii zawody w Singapurze rozgrywane na mokrej nawierzchni. Seb brał wówczas udział w zaciętej walce o tytuł mistrzowski z Lewisem Hamiltonem, a gdy ich pojedynek wchodził w decydującą fazę, każdy punkt był na wagę złota.

Sympatycy Ferrari liczyli na to, że Vettel w Singapurze będzie w stanie wypracować komfortową przewagę w mistrzostwach nad Hamiltonem, który do wyścigu ruszał dopiero z 5. miejsca.

Na starcie doszło jednak do katastrofy dla wszystkich tifosi - Vettel, Max Verstappen oraz Kimi Raikkonen zderzyli się na dojeździe do pierwszego zakrętu, na skutek czego żaden z nich nie był w stanie kontynuować udziału w wyścigu. Na domiar złego to Hamilton najlepiej wykorzystał całe zamieszanie i objął prowadzenie, którego nie oddał do samej mety.

Dla Lewisa był to ogromny krok w stronę czwartego mistrzowskiego tytułu, choć zdaniem wielu, dużo bardziej imponujący był jego wyczyn w Singapurze w sezonie 2018, kiedy wbrew wszelkim oczekiwaniom wywalczył pole position.

W latach swojej dominacji, Srebrne Strzały prezentowały znakomitą dyspozycję na większości torów w kalendarzu - wyjątek stanowił obiekt Marina Bay, na którym ekipa z Brackley niejednokrotnie borykała się ze sporą ilością problemów i brakiem tempa. 

Nie inaczej było w 2018 roku, kiedy formę Mercedesa określano jako trzecią siłę w stawce. Załoga pod przewodnictwem Toto Wolffa na wczesnym etapie weekendu doszła do wniosku, iż zawody w Singapurze w ich wykonaniu będą miały raczej charakter minimalizowania strat, aniżeli walki o czołowe lokaty.

Wszystko zmieniło się jednak po pierwszych przejazdach w Q3, kiedy Lewis Hamilton wykręcił niesamowite okrążenie, będące o ponad 0,3 s szybsze niż wynik drugiego Maxa Verstappena i o ponad 0,6 s szybsze od czasu Sebastiana Vettela, z którym toczył pojedynek o tytuł mistrzowski.

Po czasówce Hamilton sam określił swoje okrążenie mianem "magicznego".

Singapur zniknął z kalendarza Formuły 1 w sezonach 2020 i 2021 z uwagi na pandemię COVID-19, lecz szczęśliwie królowa motorsportu powróciła na obiekt Marina Bay od sezonu 2022, gdzie gości do dziś. Warto dodać, że w 2023 roku nitka toru uległa delikatnej zmianie - na skutek prac remontowych zrezygnowano z wyjątkowo wolnej sekcji zakrętów, znajdującej się pod jedną z trybun.

Tegoroczna rywalizacja

Warto zaznaczyć, że od czasu powrotu GP Singapuru do kalendarza, wyścig ten co roku padał łupem innego kierowcy. W 2022 roku Sergio Perez zwyciężył mokre zawody, w których jego głównym rywalem był Charles Leclerc, a rok później wyścig wygrał Carlos Sainz, który został jedynym kierowcą w sezonie 2023, który stanął na najwyższym stopniu podium nie ścigając się w barwach Red Bulla.

Lata 2024 i 2025 to już sukcesy dwóch Brytyjczyków - zarówno Lando Norris, jak i George Russell odnosili tu pewne zwycięstwa po starcie z pole position.

Na liście zwycięzców w całej historii wyścigów w Singapurze brakuje jednak Maxa Verstappena - mimo 72 triumfów w karierze, Holender ani razu nie wygrywał na Marina Bay. Mało tego, Verstappen nigdy nie prowadził tu ani jednego okrążenia, a swoje pierwsze podium na tym torze odniósł dopiero w zeszłym roku, już jako czterokrotny mistrz świata.

Verstappen przez wiele lat startów na tym torze musiał ustępować rywalom dysponującym lepszym sprzętem, a gdy to on trafił na szczyt Formuły 1, różne zrządzenia losu sprawiały, iż musiał on obejść się smakiem singapurskiego szampana.

Max po raz pierwszy w tym roku rozpocznie weekend wyścigowy jako zwycięzca ostatniej rundy. Po znakomitym występie na Sepang i zwycięstwie po starcie z pole position, Verstappen oraz Red Bull potwierdzili swoją znakomitą formę w drugiej części tego sezonu.

Choć Singapur nigdy nie był szczęśliwym torem dla kierowcy Red Bulla, zdecydowanie nie należy go skreślać z walki o czołowe lokaty.

Pikanterii zawodom na Marina Bay niewątpliwie doda format sprinterski - to pierwszy raz, kiedy kierowcy wezmą udział w rywalizacji w sprincie na tym torze i jednocześnie ostatni raz, kiedy będziemy mieli do czynienia z formatem sprinterskim w tym sezonie.

Kibice dostaną zatem dwie sesje kwalifikacyjne, które na tym obiekcie zawsze budzą wyjątkowe emocje. Warto zaznaczyć, że tor w Singapurze nie powinien stawiać większego wyzwania w kwestii odzyskiwania energii, przez co kierowcy będą mogli mocniej naciskać w zakrętach.

To dobra wiadomość dla zespołu Ferrari, którego strata do rywali w ostatnich wyścigach rysowała się szczególnie wyraźnie na odcinkach prostych. Scuderia zdołała przełamać złą passę na Sepang i mimo złego doboru strategii, udało im się wywalczyć pierwsze podium od czasu GP Belgii na torze Spa.

Włosi będą zatem liczyć na podtrzymanie dobrej formy, która pozwoli im nie tylko na złapanie oddechu w walce o wicemistrzostwo w klasyfikacji konstruktorów, lecz także na pozbycie się ogromnego szumu medialnego, towarzyszącemu zespołowi w drugiej połowie sezonu.

Ferrari z okazji GP Singapuru postanowiło przygotować specjalny komplet odzieży dla Charlesa Leclerca i jego kibiców - dodatkowo, Monakijczyk wystąpi w wyjątkowym, czarnym kombinezonie. Leclerc wywalczył w Singapurze łącznie dwa pole positions w latach 2019 i 2022, lecz za każdym razem finiszował w wyścigu jako drugi. Nie ulega jednak wątpliwości, iż dla Charlesa jest to jeden z lepszych obiektów w kalendarzu, co być może pozwoli mu na nawiązanie walki o zwycięstwo także w ten weekend. 

Na wyjątkowe barwy postawiła także ekipa Audi, która w tym tygodniu zaprezentowała odświeżoną wersję malowania, z jaką wystąpi w swoim debiucie na ulicach Singapuru.

Mercedes przyjeżdża do Singapuru jako zwycięzca ostatniej rundy rozgrywanej na tym torze z nadzieją, iż ponownie powalczą o najwyższe laury - jak już jednak wcześniej wspomniano, tor Marina Bay w przeszłości bywał dla składu z Brackley trudny i nawet w latach ich dominacji nie mogli być pewni dobrej formy na tym torze.

Weekend ten prawdopodobnie będzie szczególnie trudny dla George Russella - po awarii jednostki napędowej w końcówce wyścigu o GP Bahrajnu w Malezji, Brytyjczyk będzie musiał skorzystać z nowego silnika, co naturalnie będzie oznaczało karę przesunięcia na starcie do wyścigu.

Tor w Singapurze to jeden z trudniejszych obiektów pod kątem wyprzedzania, przez co szanse Brytyjczyka na walkę o zwycięstwo są niskie. Warto jednak pamiętać, że w Singapurze niemal w każdym wyścigu na tor wyjeżdżał samochód bezpieczeństwa - wyjątek stanowi tylko runda z sezonu 2024. Neutralizacja w losowym momencie wyścigu może zupełnie odmienić jego bieg, na co kierowcy oraz zespoły będą musiały zwracać uwagę.

Prognoza pogody

W ten weekend, jak zawsze przy okazji rywalizacji w Singapurze, należy spodziewać się wysokich temperatur oraz sporej wilgotności - to warunki typowe dla tej części świata. Prognozy pogody nie wykluczają także opadów deszczu szczególnie w sobotę oraz niedzielę - do tej pory w Singapurze rozegrano jedynie dwa mokre wyścigi.

W przypadku kolejnych zawodów, odbywających się na mokrej nawierzchni, Formuła 1 oraz FIA będą liczyły na uniknięcie podobnych wpadek do tej, która miała miejsce na początku wyścigu na Sepang, kiedy błędy w oprogramowaniu doprowadziły do licznych awarii na okrążeniu rozgrzewkowym.

Opony

Na weekend w Singapurze firma Pirelli przygotowała najbardziej miękkie mieszanki z całej gamy: C3, C4 i C5. 

Z uwagi na charakterystykę samego toru i fakt, iż trudno tu o przypuszczenie ataku wyprzedzania, zespoły w przeszłości często decydowały się na charakterystyczną strategię jednego postoju, w której istotne było odpowiednie zarządzanie oponami w pierwszym stincie tak, aby wydłużyć go możliwie jak najbardziej - zespoły priorytetowo traktują posiadanie pozycji na torze tak, aby nie musieć przebijać się przez stawkę i być gotowym na ewentualne pojawienie się samochodu bezpieczeństwa, co statystycznie w Singapurze ma miejsce niemal zawsze.

Warto zwrócić uwagę także na porę rozgrywania poszczególnych sesji - obie czasówki odbędą się o podobnych godzinach, lecz sprint, w przeciwieństwie do wyścigu, będzie miał miejsce jeszcze przed zachodem słońca. Oznacza to rywalizację przy różnych warunkach nawierzchni co może mieć wpływ na układ sił i rozbieżność w wynikach końcowych obu wyścigów. 

Transmisje i rozkład jazdy

Niedzielny wyścig w Singapurze wyjątkowo zostanie pokazany w otwartym kanale Super Polsat.

Oprócz tego, wszystkie sesje F1 można śledzić na żywo tradycyjnie za pośrednictwem Eleven Sports, zarówno w telewizji, jak i na stronie internetowej nadawcy. Transmisje będą również dostępne na platformie F1 TV.

W ten weekend żadna z serii juniorskich z ramienia FIA nie będzie towarzyszyć Formule 1.

Rozkład jazdy:

1.Trening: 10:30 - 11:30 (piątek, 9 października) 
Kwalifikacje do sprintu: 14:30 - 15:14 (piątek, 9 października) 

Sprint: 11:00 - 12:00 (sobota, 10 października 
Kwalifikacje: 15:00 - 16:00 (sobota, 10 października) 

Wyścig: 14:00 (niedziela, 11 października)

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.