WIADOMOŚCI

Kierowcy Red Bulla i Ferrari pospierali się w kwestii najszybszego bolidu w stawce
Kierowcy Red Bulla i Ferrari pospierali się w kwestii najszybszego bolidu w stawce © Red Bull

Ciekawa wymiana zdań wywiązała się między zawodnikami Red Bulla i Ferrari, jeżeli chodzi o status posiadania najszybszego samochodu w stawce. Było to pokłosiem stwierdzenia Isacka Hadjara, że to Scuderia dysponowała najlepszym sprzętem w Singapurze.

2025-baner-f1-dziel-pasje-v2.jpg

W ostatnich dwóch wyścigach Red Bull nie miał sobie równych, dzięki czemu Max Verstappen zapisał na swoim koncie dwie pewne wiktorie. Środowisko F1 zgodnie uważało, że stały za tym wprowadzone poprawki, które znacząco przyśpieszyły bolid RB22. Po GP Singapuru George Russell dawał nawet do zrozumienia, że to teraz Byki dysponują najlepszym samochodem w stawce.

Z tym stwierdzeniem na czwartkowej konferencji prasowej nie zgodził się jednak Isack Hadjar, który bez ogródek stwierdził, że na torze Marina Bay to Ferrari dysponowało najszybszym bolidem:

"Nie uważam, abyśmy mieli najszybszy bolid. Chodzi o to, że samochód wciąż jest bardzo trudny wprowadzeniu. Owszem w Malezji był dominujący, ale nie sądzę, by tak było w Singapurze. Takie jest moje zdanie. Gdyby wsadzić Maxa do Ferrari, wygrałby ten wyścig z jeszcze większą przewagą. To moje opinia. W Singapurze to Ferrari miało najszybszy bolid", powiedział kierowca Red Bulla.

Słowa Hadjara wywołały niemałe poruszenie w środowisku F1 i do tego stopnia, że Charles Leclerc postanowił go jednoznacznie skontrować w trakcie własnych zajęć medialnych:

"Przede wszystkim wygłaszanie takich opinii to nonsens. Isack nie ma pojęcia, jaki bolid mamy do dyspozycji, a ja nie wiem, jaki on ma do dyspozycji. Stawka jest tak bardzo wyrównana, że bardzo trudno to przewidzieć", zaznaczył Monakijczyk, cytowany przez Motorsport.
"Oczywiście mamy pewne przewidywania odnośnie tego, jak będziemy spisywać się na danym torze, ale przy takich marginalnych różnicach wszystko sprowadza się do optymalizacji własnego pakietu. To ma znacznie większy wpływ na wynik niż sama charakterystyka bolidów."
"Jedyną wyjątkiem w ostatnich wyścigach był może Mercedes. Spodziewaliśmy się, że będziemy spisywał się lepiej niż miało miejsce to w rzeczywistości. Jeżeli uda nam im się wreszcie odblokować potencjał, który powinien pojawić się w poprzednich rundach, zyskają znaczną przewagę nad resztą stawki. Tak czy inaczej rywalizacja będzie zacięta."

Swoimi wyliczeniami podzielił się także Lewis Hamilton:

"W ostatnim wyścigu byli tak samo szybcy w zakrętach jak my, a przecież to zawsze była nasza mocna strona. Teraz dorównują nam w zakrętach i na prostych są szybsi o 0,3-0,4 sekundy. W ten weekend wprowadzimy jedną małą poprawkę, która powinna przełożyć się na zysk około 0,050 sekundy", podkreślił siedmiokrotny mistrz świata.
"Nie sądzę, aby pozwoliło nam to na tyle przyśpieszyć, aby realnie zniwelować tę stratę. Być może okaże się jednak, że ten tor sprzyja naszemu bolidowi, a rywale zaliczą słabszy weekend. Być może Mercedes znowu będzie miał słabszy weekend i będziemy w położeniu, by to wykorzystać."

Udostępnij ten wpis Udostępnij na Wykopie Udostępnij na Facebooku Udostępnij na X

0 KOMENTARZY
zaloguj się, by pisać komentarze

Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!

zarejestruj się
LOGOWANIE
Odzyskaj hasło
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.
REJESTRACJA
Ten adres będzie wykorzystywany podczas logowania się do portalu
Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA, a zastosowanie mają Polityka prywatności oraz Warunki korzystania Google.