Przed pierwszym treningami na torze COTA w Austin powraca temat wyjątkowo nierównej nawierzchni, która zdaniem Maksa Verstappena może prowadzić do znacznie bardziej uciążliwych kontuzji kręgosłupów kierowców niż miało to miejsce w ostatnich latach, gdy kierowcy narzekali na sztywne zawieszenia swoich aut, a bolidy korzystały w efektu przyziemnego.
Wyboista nawierzchnia toru to jeden ze znaków rozpoznawczych toru Ameryk w Austin, wzbudzający spore protesty ze strony zawodników nie tylko w F1, ale również MotoGP.
Włodarze obiektu, odpowiadając, często wskazują, że nie mają wpływu na pojawianie się pęknięć i nierówności, gdyż obiekt został zbudowany na nośnym gruncie.
W przeszłości były jednak podejmowanej próby poprawy sytuacji. W 2022 roku na nowo wyasfaltowano najbardziej nierówne części obiektu, a przed tegorocznym wyścigiem F1 zdecydowało się wyrównać strefę między zakrętami 9 i 11 oraz strefy przed zakrętami 12 i 19.
Max Verstappen uważa jednak, że nawierzchnia toru dalej pozostawia wiele do życzenia i bazując na doświadczeniach kolegów z Długodystansowych Mistrzostw Świata WEC twierdzi, że tor nadal jest "koszmarnie nierówny", a prace naprawcze jak do tej pory były bardzo powierzchowne.
4-krotny mistrz świata zasugerował też koniczność przeprowadzania poważniejszych i kosztownych prac odkrywkowych, aby wzmocnić ziemię pod torem.
"Można tłumaczyć się tym, że problemem jest grunt, ale w takim razie należało o tym wiedzieć i odpowiednio wzmocnić nawierzchnię" mówił, od razu dodając: "Uwielbiam ten tor i to miejsce. Posiada jeden z najlepszych układów na świecie, a także stanowi jeden z najlepszych obiektów i jedno z najlepszych miast, w jakich można się znaleźć. Jednak moim zdaniem nierówności, z którymi mamy tu do czynienia, są niedopuszczalne."
"Z biegiem czasu próbowano je tu i ówdzie nieco zeszlifować, ale to tak, jakby nakładać plaster na poważną ranę. Prawdziwa przyczyna tkwi głębiej i to nią trzeba zająć się w pierwszej kolejności. Oznacza to jednak konieczność gruntownego rozkopania toru. To wymaga mnóstwa pieniędzy i czasu. Szczerze mówiąc, jest to jednak jedyny sposób, by pozbyć się tych nierówności, ponieważ nie są one naturalne i wymknęły się spod kontroli."
Verstappen uważa, że kwestia nawierzchni torów powinna stanowić dla włodarzy F1 szersze zagadnienie. As Red Bull chcąc zobrazować powagę sytuacji w Austin, stwierdził, że niektóre nierówności na COTA stanowią dla kierowców większy dyskomfort aniżeli to co działo się z bolidami podatnymi na efekt porpoisingu w latach 2022 - 2025, gdy wykorzystywany był efekt przyziemny.
Obecne bolidy, ze względu na swoja charakterystykę, w zakrętach potrafią być jeszcze niżej zawieszone i uderzyć o podłoże znacznie mocniej, zwłaszcza w strefach hamowania, gdy przednie i tylne skrzydła są zamykane, a wzrost siły dociskającej dociska je do nawierzchni.
"W zeszłym roku w zakrętach przeciążenia wynosiły około 5 - 6 G, ale zdarzały się też uderzenia powodujące obciążenia pionowe, które przekraczały 9 G działające na mój kręgosłup. Mogę zapewnić, że to naprawdę nic przyjemnego" tłumaczył Verstappen. "Zwłaszcza że im jesteś starszy, tym częściej zaczynasz o tym myśleć."
"Mogę powiedzieć, że wyniki badań mojego kręgosłupa, którym się poddałem, nie wyglądają najlepiej, szczególnie jeśli chodzi o jego dolny odcinek."
"Wiem, że to część wyścigów i że w sporcie takie rzeczy się zdarzają, ale to również kolejne uszkodzenia wynikające z jazdy bolidami, jakimi dysponowaliśmy przez ostatnie lata. Jeśli nadal będziemy uznawać, że można zaakceptować takie warunki jazdy, konsekwencje zdrowotne będą jeszcze poważniejsze."
"Oczywiście, można powiedzieć, że istnieją inne dyscypliny sportu, które powodują jeszcze większe uszkodzenia poszczególnych części ciała. Ale właśnie dlatego ich nie uprawiam!"
Temat, o którym w Austin mówi się od lat, podchwycili również George Russell z Mercedesa i Lando Norris z McLarena.
Ten pierwszy zasugerował, że obiekty, które otrzymują homologację F1 powinny być "asfaltowane co kilka lat… gdyż obecnie przyjeżdżamy na tory, które dosłownie rozpadają się."
"Nie jeździmy bolidami IndyCar ani F2, w których zawieszenie jest ustawione stosunkowo wysoko. U nas prześwit na końcu prostej wynosi 10 mm, więc odczuwamy nawet najmniejsze nierówności" dodawał. "Ponadto od czasu przejścia na 18-calowe koła profil opon jest znacznie niższy. Straciliśmy więc całe tłumienie, które zapewniały opony i które wcześniej działało jak dodatkowy element zawieszenia. Teraz już tego nie mamy."
Lando Norris z kolei przyznał, że są tory, na których przed wyjazdem musi zażywać tabletki przeciwbólowe.
"Jest naprawdę źle. Na wielu torach muszę zażyć tabletkę przeciwbólową na ból głowy, zanim wyjadę na tor, po prostu dlatego, że nawierzchnia jest tak nierówna, a przez te wyboje mocno uderzam głową o zagłówek."
"Zdecydowanie nie jest to przyjemne. Niewiele możemy jednak zrobić. Narzekamy na ten problem i poruszaliśmy go już wielokrotnie, ale nasze możliwości w tej kwestii są ograniczone."
© Red Bull


Jeśli nie masz jeszcze konta, dołącz do społeczności Formula 1 - Dziel Pasję!
zarejestruj się